Za tydzień sąd orzeknie w głośnej sprawie dotyczącej skazanego za cztery zabójstwa

2021-02-25 07:31 aktualizacja: 2021-02-25, 13:19
Akta sądowe. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Akta sądowe. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Za około tydzień - 3 marca br. - Sąd Najwyższy ma ogłosić orzeczenie w głośnej sprawie Mariusza B. skazanego na dożywocie za zabójstwo czterech osób - poinformował PAP zespół prasowy SN. Sąd ten ostatnio zajmował się kasacjami złożonymi w tej sprawie przez obronę.

Jak przekazała PAP Martyna Łuczak z zespołu prasowego SN kasacje te zostały rozpoznane w Izbie Karnej 24 lutego. "Ogłoszenie orzeczenia zostało odroczone do 3 marca br." - dodała.

W procesie - oprócz Mariusza B. skazanego na dożywocie z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 40 latach spędzonych w więzieniu - karę sześciu lat więzienia usłyszał Krzysztof R. oskarżony m.in. o pomoc B. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł w tej sprawie w czerwcu 2017 r., zaś w październiku 2018 r. wyrok utrzymał warszawski sąd apelacyjny.

Ciał ofiar do dziś nie odnaleziono

Sprawa Mariusza B. i zarzucanych mu zabójstw to jedna z najbardziej intrygujących spraw kryminalnych w ostatnich latach w Warszawie. Ciał ofiar do dziś nie odnaleziono. Mariusz B. został skazany za zamordowanie czterech osób: męża oraz nastoletniej córki swej kochanki (w 2006 r.); mężczyzny, który uczęszczał z jego kochanką na kurs tańca (w 2007 r.) oraz księdza (w 2008 r.), który miał molestować go w dzieciństwie.

Wśród dowodów, które wskazywały jego sprawstwo znalazły się m.in. bilingi połączeń telefonicznych, zapisy monitoringu, zeznania przyjaciół oraz rodzin pokrzywdzonych, opinie biegłych z zakresu psychologii, a także opinia z dziedziny osmologii, która wykazała obecność zapachu B. w porzuconym przy ulicy samochodzie zamordowanego księdza.

Mariusz B. poznał małżeństwo Małgorzatę i Zbigniewa D. w parafii, w której służył jako ministrant i jeszcze jako nastolatek zamieszkał z nimi pod jednym dachem. Sądy ustaliły, że "doszło do swoistego trójkąta", co spowodowało, że kobieta odeszła od męża, zamieszkała z B. i urodziła mu córkę.

W kwietniu 2006 r. Mariusz B. uprowadził Zbigniewa D. i zmusił go do podpisania wartej 2 mln zł polisy ubezpieczeniowej na rzecz żony. Kilka dni później miał ponownie uprowadzić D. i jego 18-letnią córkę Aleksandrę, których udusił na działce w okolicach Pułtuska. Motywem zbrodni miało być "skumulowanie się negatywnych emocji B. wobec patologicznego układu" między nim a małżeństwem D. Aleksandra mogła paść ofiarą mordu, bo weszła w konflikt z matką.

Z kolei 55-letni Henryk S. zginął, bo B. był zazdrosny i "odczuwał zagrożenie" z powodu wspólnych tańców ofiary z Małgorzatą D., a ponadto liczył na zdobycie jego pieniędzy. Zmusił on S. przed śmiercią do podania numerów PIN do kart bankomatowych oraz próbował wyłudzić od jego rodziny 50 tys. zł.

Według sądu zabójstwo ks. Piotra S. nastąpiło zaś z motywacji "odwetu za wykorzystanie seksualne".

Skazanego cechuje "ponadprzeciętna inteligencja"

Biegli psychologowie stwierdzili u B. osobowość psychopatyczną, tendencję do kłamania, niskie poczucie winy i skłonność do narzucania innym swej woli. Według biegłych B. cechuje "ponadprzeciętna inteligencja".

Mariusz B. był już w 2014 r. w związku z tą sprawą skazany na dożywocie przez Sąd Okręgowy w Warszawie, ale tamten wyrok został uchylony i przekazany do ponownego rozpoznania. W pierwszym procesie doszło do naruszenia prawa do obrony, bo obaj oskarżeni korzystali z jednego obrońcy w sytuacji konfliktu między nimi: R. w śledztwie obciążał B. (PAP)

Autor: Marcin Jabłoński

mmi/