Mączyńska: unijny fundusz odbudowy umożliwi nam dokonanie skoku gospodarczo - społecznego

2021-04-03 07:30 aktualizacja: 2021-04-03, 10:44
Fot. PAP/Adam Warżawa
Fot. PAP/Adam Warżawa
Krajowy Plan Odbudowy jest podstawą do korzystania ze środków unijnych, które pozwolą Polsce harmonijnie się rozwijać i poprawią jakość życia nas wszystkich  -  powiedziała PAP prof. SGH Elżbieta Mączyńska. Zaznaczyła, że środki z europejskiego funduszu odbudowy pozwolą rozpocząć proces wzmacniania odporności polskiej gospodarki.

Profesor wskazała, że uchwalenie Krajowego Planu Odbudowy jest warunkiem koniecznym do skorzystania z unijnego funduszu odbudowy, który ma pomóc krajom UE w wychodzeniu z kryzysu wywołanego pandemią. Zaznaczyła, że 58,1 mld euro, z których Polska ma szansę skorzystać, umożliwią nam dokonanie skoku gospodarczo - społecznego, który przełoży się na poprawę jakości życia każdego z nas. Dodała, że jest to być może ostatnia tak duża kwota, którą kraj nasz może pozyskać z funduszy UE. "Zmarnowanie takiej szansy przez spory polityczne, które już są bardzo ostre i mogą się jeszcze nasilać, wydłużyłoby proces wychodzenia gospodarki z popandemicznego kryzysu, i co gorsza, na długie lata pozostawiłoby nas w ogonie technologicznym i cywilizacyjnym" - powiedziała.

KPO jest oparty na pięciu filarach

Wskazała, że KPO zakłada wzrost najważniejszych wskaźników ekonomicznych, określając ich docelowy poziom do 2030 roku. Np. PKB na mieszkańca ma sięgnąć 95 proc. średniej UE (dziś to 75 proc.), produktywność ma zwiększyć się do 50 proc. średniej UE (38 proc.), stopa inwestycji ma wynieść 25 proc. PKB (17 proc.), a - jej zdaniem - jeden z najistotniejszych wskaźnik zatrudnienia powinien sięgnąć 77 proc. (68,2 proc.)

Przypomniała, że KPO jest oparty na pięciu tzw. filarach, takich jak: odporność i konkurencyjność gospodarki; zielona energia i zmniejszenie energochłonności; transformacja cyfrowa; dostępność i jakość ochrony zdrowia; zielona i inteligentna mobilność. "Filary KPO są zgodne z kryteriami polityki rozwojowej UE, jak np. Zielony Ład, ale też kierunkami wyznaczonymi w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju przyjętej przez nasz rząd kilka lat temu, a także z zapowiadaną strategią Nowego Polskiego Ładu. Nie ma więc uzasadnienia twierdzenie, że UE narzuca nam, co mamy robić, a KPO ogranicza naszą suwerenność" - wskazała.

Podkreśliła, że we wszystkich obszarach, na które Polska może otrzymać środki z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, nasz kraj ma bardzo duże zapóźnienia. "Jesteśmy w ogonie, jeśli chodzi o robotyzację, czy nowe technologie. Owszem, pandemia przyspieszyła procesy cyfryzacji, ale dalece  niewystarczająco" - wskazała. Przykładem, jaki podała, jest np. "drastycznie  niski poziom  ucyfrowienia Sanepidu", co spektakularnie, niczym w szkle powiększającym , uwidoczniła  pandemia. Zaznaczyła, że w warunkach pandemii cyfrowe zaniedbania stają się szczególnie dotkliwe właśnie w sektorze ochrony zdrowia. Dodała, że pilną koniecznością jest tu np. stworzenie kompleksowych zcentralizowanych baz danych zdrowia publicznego. Cyfrowe bazy danym umożliwiają  bowiem błyskawicznie określić np. ile jest wolnych łóżek w szpitalach, gdzie należy kierować pacjentów, żeby nie wozić ich karetkami przez pół Polski itp. "Bez głębokiego ucyfrowienia sektora ochrony zdrowia nie może być mowy o poprawie efektywności tego systemu" - podkreśliła.

Ekonomistka wskazała też, że  niewykorzystanie środków europejskiego planu odbudowy zwiększałoby ryzyko ograniczania przez państwo inwestycji publicznych oraz ryzyko  zmniejszania inwestycyjnych szans dla  firm  prywatnych. To zaś - jak podkreśliła - skutkowałoby słabnięciem wzrostu PKB, pozostawiając Polskę na długie lata na peryferiach globalnego rozwoju.

Zaznaczyła, że popandemiczne zdrowienie gospodarki wymaga spełnienia co najmniej trzech warunków. Pierwszy, to otwarcie się na wdrażanie nowych technologii, (przemysł 4.0), jakie przynosi dokonująca się obecnie czwarta rewolucja przemysłowa (ucyfrowienie, sztuczna inteligencja, robotyzacja, portalizacja itp). Takie otwarcie niezbędne jest na wszystkich poziomach życia społeczno-gospodarczego. Powiedziała, że niezbędna jest tu aktywna rola państwa, które powinno działać na rzecz kształtowania nowoczesnej infrastruktury cyfrowej, w tym szerokopasmowego Internetu. Zarazem jednak niezbędne jest większe otwarcie się na cyfrowe, nowoczesne  technologie nie tylko przedsiębiorstw, lecz także wszystkich innych instytucji, a nawet gospodarstw domowych. "To nieprawda, że jeśli ktoś ma małą usługową firmę czy jest rolnikiem, to cyfryzację może sobie odpuścić. Kto nie wykorzysta należycie dobrodziejstw czwartej rewolucji przemysłowej, cyfryzacji, robotyzacji ten przegra"  - wskazała. Dodała, że każda firma, nawet najmniejsza, może poprawić swą kondycję, konkurencyjność i odporność na wstrząsy gospodarcze, właśnie dzięki wdrażaniu nowoczesnych technologii, w tym zwłaszcza cyfrowych.

"Światowa gospodarka gnała bez koła zapasowego"

Drugim  warunkiem niezbędnym do poprawy kondycji gospodarki - zdaniem Mączyńskiej - jest umacnianie jej odporności, wytrzymałości na  rozmaite  wstrząsy. To właśnie brak odporności zdecydował o skali obecnego kryzysu.

"Światowa gospodarka przez ostatnie dziesięciolecia gnała jak uczestniczący w wyścigu samochód, ale bez koła zapasowego. Dopiero pandemia pokazała jak łatwo można niemal cały kraj wyłączyć z wyścigu, gdy nieracjonalnie zorganizowane są łańcuchy dostaw, a biznes nie ma rezerw" - powiedziała. Zaznaczyła, że środki z europejskiego funduszu odbudowy mają wzmocnić odporność gospodarek krajów członkowskich, tak żeby były przygotowane na różne nieprzywidziane okoliczności, zjawiska. "To jest wyzwanie, przed którym staje obecnie cała Unia Europejska. Nieprzypadkowo też tak wiele miejsca w  unijnych programach i debatach zajmuje kwesta resilience, czyli właśnie wytrzymałości, odporności" - mówiła.

Owa odporność - jak zaznaczyła - musi być kształtowana na wszystkich poziomach życia społeczno -  gospodarczego, zarówno przez przedsiębiorstwa jak i przez gospodarstwa domowe, co wymaga wielu działań i zmian. "Np. hotele, które dziś trzeba zamykać, bo są miejscem o  podwyższonym ryzyku wirusowych infekcji, można przeprojektować i wyposażyć tak, aby w przypadku kolejnej epidemii, mogły mimo wszystko bezpiecznie  funkcjonować. Wymaga to np. unowocześnienia ciągów komunikacyjnych czy klimatyzacji, tak by zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się zarazków” - wyjaśniła. Ponadto - jak dodała - każdy biznes powinien mieć rezerwy na chude lata.

Zaznaczyła, że środki z europejskiego funduszu odbudowy pozwolą rozpocząć proces wzmacniania odporności polskiej gospodarki. "To jest jednak proces złożony i praktywanie wieczny" - dodała. Zaznaczyła zarazem, że aby tego typu odpornościowe działania były podejmowane  w skali krajowej, niezbędne są sprzyjające temu regulacje i zmiany systemowe, w tym przede wszystkim kreowane przez państwo. 

Dlatego też  trzecim warunkiem zdrowienia i umacniania gospodarki są regulacje prawne, które wymuszą pożądane działania w praktyce. "Jeżeli np. będziemy tylko mówić o zielonym ładzie, a stosownych reakcji nie wymusimy przepisami, regulacjami prawnymi, to jest wysoce prawdopodobne, że pozostanie on tylko hasłem" - powiedziała. Zaznaczyła, że tego typu regulacje niezbędne są nie tylko na szczeblu centralnym, ale również samorządowym, lokalnym. ."Gminy mogą np. stymulować zmiany poprzez przyciąganie inwestorów,  zapewniających proekologiczne rozwiązania, nie dopuszczając inwestycji niszczących środowisko naturalne. O tym, że jest to możliwe, przekonują doświadczenia innych krajów, w tym zwłaszcza ostre wymogi, jakie stawia inwestorom np. Singapur" - wyjaśniła. (PAP)

Autorka: Ewa Wesołowska

mmi/