Na Słowację trafiły szczepionki Sputnik V z substancją inną niż przebadana

2021-04-08 20:53 aktualizacja: 2021-04-10, 09:58
Szczepionka Sputnik V. Fot. PAP/ EPA/GEORGI LICOVSKI
Szczepionka Sputnik V. Fot. PAP/ EPA/GEORGI LICOVSKI
Słowacki Państwowy Instytut Leków (SUKL) ogłosił w czwartek, że dostarczona 1 marca partia rosyjskiej szczepionki przeciwko Covid-19 Sputnik V różni się od substancji opisanej w czasopiśmie medycznym "The Lancet". Nie podjęto decyzji czy można używać Sputnika V. W odpowiedzi Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF) zażądał zwrotu przekazanych preparatów.

SUKL potwierdził, że partie Sputnika V różnią się miedzy sobą, a szczepionki, które otrzymała Słowacja są inne niż te prezentowane w "Lancecie" i analizowane przez Europejską Agencją Leków (EMA).

"Według publikowanych informacji Sputnik V ma być używany w około 40 krajach świata, ale te szczepionki łączy tylko nazwa" – zaznaczył SUKL. Specjaliści Instytutu potwierdzili także, że producent nie przekazał ok. 80 proc. wymaganej dokumentacji związanej z preparatem.

Były premier Słowacji, aktualny minister finansów Igor Matovicz, który sprowadził rosyjską szczepionkę poleciał w czwartek do Moskwy na rozmowy z dostawcą preparatu. Nie ujawnił celu rozmów, ale napisał w sieci społecznościowej, że "ktoś chce zapobiec używaniu Sputnika V na Słowacji". Matovicz zapewnił, że zrobi wszystko, aby ludzie mogli zacząć szczepić się rosyjskim preparatem.

Rosja żąda od Słowacji zwrotu szczepionek Sputnik V

Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF), który jest odpowiedzialny za sprzedaż szczepionki Sputnik V w odpowiedzi odrzucił słowackie zarzuty i podkreślił, że wszystkie partie szczepionki są takie same. Zdaniem rosyjskiego funduszu słowacki Instytut Leków (SUKL) prowadzi kampanię oszczerstw przeciwko Sputnikowi V.

RDIF uznał, że SUKL naruszył umowę o dostawie szczepionki i musi zwrócić otrzymane szczepionki. SUKL odrzucił w czwartek zarzut o złamaniu umowy. Rosyjski Fundusz jest zdania, że Słowacy nie mieli prawa badać szczepionki w laboratoriach, które nie są częścią urzędowych placówek Unii Europejskiej. SUKL, który badał szczepionkę w Centrum Biomedycyny Słowackiej Akademii Nauk, oświadczył, że akredytowane laboratoria mogą sprawdzać jakość jedynie preparatów zatwierdzonych przez UE, a Sputnik V taką szczepionką nie jest. 

Sprawa rosyjskich szczepionek powodem kryzysu w koalicji rządowej 

Wymiana oświadczeń między słowacką i rosyjską instytucją ma miejsce w dniu, w którym w Moskwie z szefem RDIF Kirillem Dimitrievem rozmawiał były premier, obecnie minister finansów Igor Matovicz, który wynegocjował dostawę szczepionki na Słowację. Potajemne sprowadzenie szczepionki na Słowację wywołało ostry kryzys w koalicji rządowej i ostatecznie kosztowało Matovicza stanowisko premiera. O czwartkowej podróży polityka do Moskwy wiedzą zarówno premier Eduard Heger, jak i minister spraw zagranicznych Ivan Korczok. 

Od środowego wieczora Matovicz w sieci społecznościowej zamieścił kilka wpisów, w których m.in. pisał o brudnej kampanii i próbach powstrzymania możliwości szczepień rosyjskim preparatem. W czwartek odnotował, że „przeciwnikom szczepionki udało się doprowadzić Rosjan do tego, że powiedzieli dosyć i zakończyli umowę”. „Gratuluję wam idioci” – napisał Matovicz i zapowiedział, że o rozmowach w Moskwie będzie informować w piątek na konferencji prasowej. 

Autor: Piotr Górecki

mmi/

TEMATY: