Premier Morawiecki dla amerykańskiego "Newsweeka": aby UE była silna musi stanowić "Europę ojczyzn"

2021-06-09 15:07 aktualizacja: 2021-06-09, 22:38
Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik
Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik
Unia Europejska nigdy nie będzie "Stanami Zjednoczonymi Europy"; by była silna, musi stanowić "Europę ojczyzn" - powiedział w opublikowanym w środę wywiadzie dla amerykańskiego "Newsweeka" premier Mateusz Morawiecki. Stwierdził też, że Polska jest bardzo zawiedziona odstąpieniem od części sankcji USA wobec Nord Stream 2. Dodał, że zmiana polityki Waszyngtonu jest oparta na "fałszywych nadziejach" naprawy relacji z UE, bo "Niemcy nie są Unią" i "mają swoje interesy".

Szef rządu, pytany w magazynie o podziały wewnątrz UE odparł, że podziały te nie muszą świadczyć o słabości Unii. 

"Jeśli chcemy, by Europa była supermocarstwem, to nie powinniśmy oczekiwać, że powstaną jedne +Stany Zjednoczone Europy+ – w moim wyobrażeniu nigdy nie będzie ona tak wyglądać. (...) By Europa była silna, musi ona stanowić „Europę ojczyzn”. Nie może być jednym supermocarstwem, bo jeśli tak będzie, to będą występowały tarcia i napięcia. Jeśli urzędnicy z Brukseli, Berlina czy Paryża będą próbowali na siłę popychać wszystkich innych w tym kierunku, to jeszcze bardziej się one nasilą" - stwierdził premier. Jak dodał, UE może być supermocarstwem, ale "nie takim z uniwersalnym typem filozofii, w którą niektórzy eurokraci z Brukseli zdają się wierzyć". 

Mówiąc o Inicjatywie Trójmorza, Morawiecki stwierdził, że jest ona próbą wzmocnienia wschodniego "płuca" UE, które dotąd było gorzej rozwinięte niż to zachodnie. 

"W Europie mamy dość dobrze rozwinięte połączenia międzysystemowe wschód-zachód, jeśli chodzi o infrastrukturę, energię, drogi, koleje i tym podobne. Nie mamy tego samego od Skandynawii po Grecję. A dla Polski, która akurat znajduje się w środku tego obszaru i jest największym krajem ze wszystkich obecnych i potencjalnych krajów Trójmorza, jest to brakujące ogniwo w architekturze strategicznej i obronnej" - powiedział premier. 

Odnosząc się do kwestii polityki UE wobec Rosji, polityk podkreślił, że Unia musi być konsekwentna i cierpliwa, bo o ile rosyjska polityka zagraniczna się nie zmienia, to w Europie znacznie częściej zachodzą zmiany, a im dalej na zachód, tym mniejsze jest poczucie zagrożenia ze strony Moskwy. 

"Mimo to, z jednej strony, udało nam się wypracować wspólny pogląd na sankcje wobec Rosji za okupowanie Półwyspu Krymskiego i Donbasu. Z drugiej zaś wciąż staramy się przekonać Rosję – a dokładniej odwieść Rosję – od agresywnego działania w zakresie jej własnej działalności strategicznej. Z naszego bardziej strategicznego punktu widzenia Rosja może być jedną z przeszkód dla Chin w dalszym rozwoju i rozszerzaniu swoich wpływów i władzy na całym świecie" - powiedział premier. Jak jednak zaznaczył, aby tak się stało, "musielibyśmy mieć do czynienia z prawdziwie pokojową i nieagresywną Rosją, co dość trudno sobie wyobrazić". 

Morawiecki: Niemcy mają swoje interesy

W wywiadzie poruszono też kwestię Nord Stream 2.  "Jesteśmy w Polsce bardzo zawiedzeni ostatnią zmianą stanowiska Stanów Zjednoczonych, szczególnie że w ciągu ostatnich kilku lat ściśle współpracowaliśmy z administracją USA, by zatrzymać lub spowolnić rozwój Nord Stream 2" - powiedział "Newsweekowi" Morawiecki.

Ocenił przy tym, że zmiana polityki Waszyngtonu podyktowana jest "fałszywymi nadziejami" na poprawę stosunków USA z Unią Europejską.

"Cóż, Niemcy nie są Unią Europejską. Niemcy to Niemcy i mają swoje interesy i tak się złożyło, że ich interesy są dość zbieżne z interesami rosyjskimi. Ale nie jest to zbieżne z interesami transatlantyckimi" - powiedział premier.

Według Morawieckiego, decyzja o odstąpieniu od części sankcji na gazociąg jest sprzeczna nie tylko z interesem USA w kontekście osłabienia popytu w Europie na amerykański gaz, ale przede wszystkim dlatego, że projekt pomaga Rosji "akumulować fundusze na rozwój wojska i agresywną politykę".

"To, co właśnie się wydarzyło jest ze szkodą dla głębszej transatlantyckiej jedności. Teraz Rosja dostanie w swoje ręce silny instrument do dalszego dzielenia interesów transatlantyckich i użycia swojej broni wobec Ukrainy i Białorusi, zarówno jawnie, jak i potajemnie. Nic ich nie powstrzyma [Rosji] w marszu w głąb Ukrainy, ponieważ ich system gazociągów – mam na myśli ukraiński – stanie się zbędny wkrótce po ukończeniu i uruchomieniu Nord Stream 2" - ocenił Morawiecki.

Polski premier krytycznie odniósł się także do szerszych działań Waszyngtonu w sprawie energii, w tym wstrzymania nowych wierceń oraz porzucenia projektu ropociągu Keystone XL łączącego USA i Kanadę. Według niego, decyzje te negatywnie przełożą się także na Polskę.

"Stany Zjednoczone zaczęły być punktem krytycznym w produkcji ropy zaledwie dwa, trzy lata temu - teraz są nawet ważniejszym graczem niż Arabia Saudyjska. I ja bardzo wolę być pod takim parasolem, który jest dobry zarówno dla USA, jak i dla całego globu - to dobrze dla demokratycznej planety, aby nie być w rękach Rosjan, OPEC i producentów arabskich" - ocenił szef rządu.

"Tak więc pozbawiając Amerykę tego właśnie narzędzia, sądzę, że my wspólnie, we wspólnocie transatlantyckiej, zostaniemy osłabieni, ponieważ dyktatorzy i reżimy autokratyczne, takie jak wiele na Bliskim Wschodzie, Rosjanie i inni, będą dyktować ceny. Będą oni mieli więcej pieniędzy na działalność terrorystyczną w świecie muzułmańskim, będą mieli więcej pieniędzy na bardziej agresywną politykę wojskową, a my będziemy płacić więcej" - dodał polski premier.

W sprawie Chin Polska będzie solidarna, ale pragmatyczna

"Wobec Chin Polska nie będzie mniej pragmatyczna niż USA czy Francja i jest otwarta na chińskie inwestycje" -  opowiedział premier na pytanie "Newsweeka" o rolę Chin w genezie pandemii Covid-19 i teorię - coraz bardziej popularną - o wycieku koronawirusa z laboratorium w Wuhan. Premier pochwalił wysiłki administracji Bidena w kierunku dotarcia do prawdy na temat początku pandemii i stwierdził, że Pekin musi być bardziej otwarty w tej kwestii, jesli chce być bardziej wiarygodny. 

Zaznaczył jednak, że Polska nie chce być w podejściu do Chin "mniej pragmatyczna niż USA, Niemcy czy Francja". Dodał, że pewna konkurencja ze strony Chin - o ile nie będzie nieuczciwa, czy oparta o pracę niewolniczą - jest pozytywnym czynnikiem, zaś Polska jest otwarta na "chińskie inwestycje wzmacniające nasze zdolności wywiadowcze i możliwości obrony przed ich atakami". 

Jednocześnie premier zadeklarował, że Polska będzie solidarna ze stanowiskiem wypracowanym wspólnie przez USA i Unię Europejską. 

"Zamierzamy być bardzo spójni w ramach swego rodzaju solidarnego podejścia w odniesieniu do Huawei i niektórych innych zagrożeń płynących z Chin. Ale te ruchy powinny być podejmowane i uzgadniane wspólnie, a przynajmniej przez kraje dominujące. Największe kraje, takie jak Stany Zjednoczone i 10 największych krajów Europy, powinny uzgodnić wspólną strategię wobec Chin" - ocenił szef rządu.

Morawiecki odniósł się również do stosunków z Izraelem, które określił jako nadal "dalekie od normalizacji". Jak stwierdził, stosunki z Tel Awiwem cierpią ze względu na "permanentny tryb wyborczy" panujący w Izraelu, odnosząc się w ten sposób do faktu, że w ciągu ostatnich dwóch lat w kraju tym czterokrotnie organizowano wybory parlamentarne. 

"Bardzo trudno jest politykom, będąc w permanentnym trybie wyborczym, powiedzieć o nas coś pozytywnego i konstruktywnego, biorąc pod uwagę historię i elektorat. Czasem w kampanii dzieje się coś przeciwnego - niektórzy politycy chcą nas sprowokować, bo to jest dobrze +grane+ w sezonie kampanijnym" - ocenił premier. 

Wyraził nadzieję, że marcowe wybory w Izraelu będą ostatnimi przez długi czas, "tak byśmy mogli przenieść nasze gospodarcze i wspólne interesy na poziom wyższy niż kiedykolwiek wcześniej". 

Premier: chcemy dogonić Europę Zachodnią

Premier w rozmowie z magazynem stwierdził również, że relatywny sukces polskiej gospodarki podczas pandemii to zasługa "bardzo odważnego stosowania instrumentów nazywanych przez nas +tarczami antykryzysowymi+". 

"Ochroniliśmy miejsca pracy. Mamy obecnie najniższy poziom bezrobocia w Unii Europejskiej. Pomogliśmy także firmom przejść przez najtrudniejszy okres w 2020 roku. Dzięki temu, że zachowały one swój udział w rynku, a także zdolność do ekspansji i zdolności eksportowe, widzimy teraz bardzo silne ożywienie" - powiedział Morawiecki.

Wywiad przeprowadzili dziennikarze działu opinii Josh Hammer oraz znany także z polskich mediów  Matthew Tyrmand. Mówiąc o sprawach krajowych, premier podkreślił m.in. że nowa strategia rządu - Polski Ład - wzoruje się na Nowym Ładzie Franklina Roosevelta.

"Ale koncentrujemy się teraz na trzeciej dekadzie XXI wieku i na tym, żeby dogonić Europę Zachodnią, jeśli chodzi o standardy życia - a w wielu przypadkach także je przeskoczyć. Moją aspiracją jest dokonanie tego zwłaszcza w obszarze najnowszych technologii, gdzie wyścig jest jakby na równi ze starszymi i bardziej dojrzałymi gałęziami przemysłu" - zapowiedział polityk. 

Dodał, że jednym ze środków do tego celu jest poszukiwanie nowych rynków eksportowych dla polskich firm. Według premiera, obecnie wiele polskich firm jest "zbyt dużych, by prowadzić działalność tylko w Polsce, ale wciąż są zbyt małych, by konkurować z największymi graczami w swoich branżach w zglobalizowanym świecie komercyjnym". 

Pytany o sprawę dekomunizacji, Morawiecki przyznał, że nie dokonała się ona w stopniu, jaki by chciał. Dodał też, że reforma sądów nie zaszła wystarczająco daleko.  "Oczekiwałem znacznie więcej. Istnieje opór, któremu towarzyszy niezrozumienie naszych prawdziwych intencji ze strony Brukseli, co stworzyło nieodpowiednie środowisko dla przeprowadzenia w pełni tej niezbędnej reformy sądownictwa" - twierdzi szef rządu. 

Zarzucił przy tym krytykom posunięć polskich władz w tej sferze, że kierują się "obroną poprzedniego status quo i obroną poprzednich wcieleń sądownictwa".

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

mmi/