Koreańskie media: wywiad dementuje plotki o chorobie Kim Dzong Una i puczu w Korei Północnej

2021-07-07 11:56 aktualizacja: 2021-07-07, 12:02
Przywódca Korei Północnej Kim-Dzong Un. Fot. PAP/ EPA/KCNA
Przywódca Korei Północnej Kim-Dzong Un. Fot. PAP/ EPA/KCNA
Południowokoreańska agencja wywiadowcza NIS zdementowała w środę plotki o poważnej chorobie przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una, zamachu stanu i odsunięciu go od władzy przez jego wuja Kim Pjong Ila, byłego ambasadora KRLD w Warszawie.

„Ustaliliśmy, że spekulacje dotyczące stanu zdrowia Kima są bezpodstawne. Z tego, co wiemy, Kim Dzong Un przewodniczył zebraniu biura politycznego, które trwało przez cały dzień 29 czerwca, i jako głowa państwa zajmował się sprawami kraju normalnie” – napisała NIS w komunikacie wysłanym do dziennikarzy.

Była to odpowiedź na pojawiające się wcześniej w środę plotki, że Kim Dzong Un doznał wylewu krwi do mózgu i jest nieprzytomny, a pucz pod przywództwem jego wuja Kim Pyong Ila odsunął go od władzy - podała południowokoreańska agencja prasowa Yonhap.

Po raz ostatni Kim Dzong Un pokazał się publicznie 29 czerwca na rozszerzonym posiedzeniu biura politycznego rządzącej Partii Pracy Korei, gdzie skrytykował urzędników za niedbałość, która doprowadziła do „poważnego przypadku” grożącego „wielkim kryzysem” związanym z pandemią Covid-19.

Najnowsze plotki na temat stanu zdrowia Kima pojawiły się między innymi w związku z tym, że na niedawnych zdjęciach wyglądał szczuplej niż zwykle. Komentatorzy od dawna wytykają Kimowi, że ma nadwagę i jest nałogowym palaczem, co uznawane jest za czynnik ryzyka chorób.

Gdy w ubiegłym roku Kim zniknął z przestrzeni publicznej na 20 dni, wywołało to w międzynarodowych mediach falę spekulacji na temat stanu zdrowia dyktatora. Niektóre media pisały, że prawdopodobnie przeszedł operację, jest w ciężkim stanie, a nawet że zmarł. Te pogłoski zostały jednak ucięte, gdy na początku maja 2020 roku północnokoreańskie media państwowe opublikowały zdjęcia uśmiechniętego Kima na uroczystym otwarciu nowej fabryki nawozów – przypomina Yonhap.

Andrzej Borowiak (PAP)

kgr/