Szczyrk: wśród ofiar wybuchu gazu czworo dorosłych i czworo dzieci

2019-12-05 12:53 aktualizacja: 2019-12-06, 10:26
Akcja poszukiwawczo-ratownicza w Szczyrku. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Akcja poszukiwawczo-ratownicza w Szczyrku. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
O znalezieniu ciał dwojga dzieci - przypuszczalnie ostatnich ofiar tragedii w Szczyrku - poinformował w czwartek przed południem wojewoda śląski. W sumie w środę w wybuchu gazu zginęły tam cztery osoby dorosłe i czworo dzieci.

"Niestety z przykrością muszę poinformować państwa o tym, iż znaleziono kolejne dwie ofiary tej strasznej tragedii, która miała tutaj miejsce, w Szczyrku. Tym bardziej jest to smutne i tragiczne, że dotyczy to dzieci" – powiedział dziennikarzom wojewoda Jarosław Wieczorek. "Wydaje się, że wyczerpana jest liczba ofiar. Oczywiście straż i ratownicy będą przesypywać cały ten obszar do tzw. trawy, aby mieć stuprocentową pewność, że nikt już tam nie przebywa” – dodał, zaznaczając, że dopiero wówczas akcja zostanie formalnie zakończona.

Wśród ofiar wypadku są prawdopodobnie członkowie dwóch rodzin mieszkających w zniszczonym budynku. Wieczorek złożył kondolencje bliskim zmarłych. Zapewnił, że rodziny ofiar zostały otoczone wsparciem – zarówno psychologicznym, jaki i socjalnym. "Jako służby wojewody i służby państwa będziemy robić wszystko, aby takiego wsparcia udzielić" – oświadczył.

Podziękował też uczestnikom akcji ratowniczej. Jak powiedział, ich ciężka wielogodzinna i niebezpieczna praca jest godna pochwały.

"Jest to dla nas naprawdę tragiczna noc, tragiczny dzień, jedna z większych katastrof budowlanych województwa śląskiego" – podkreślił Wieczorek i zaapelował do mieszkańców województwa o "odpowiedni szacunek i godne potraktowanie tej tragedii".

W akcji ratowniczej w Szczyrku uczestniczyło ponad 200 osób. Była ona – jak mówił wojewoda – bardzo wymagająca z uwagi na trudne warunki atmosferyczne, eksplozję, pożar, towarzyszący mu dym i ograniczone możliwości dotarcia do ofiar – strażacy musieli przebierać gruzowisko ręcznie.

Jak dodał komendant śląskiej straży pożarnej nadbryg. Jacek Kleszczewski, ratownicy do końca wierzyli, że w gruzowisku uda się znaleźć żywe osoby. "Teraz do ostatniej cegły, aż będziemy przy gruncie, musimy to wszystko spenetrować" – powiedział.

Dodał, że nie pamięta tylu ofiar i tak zniszczonego budynku na skutek wybuchu gazu. "Po raz pierwszy się z tym spotkałem i myślę, że wielu ratowników nie spotkało się z taką sytuacją" – ocenił.

Szef śląskiej policji nadinspektor Krzysztof Justyński poinformował, że od środy miejsce  wybuchu zabezpieczało ponad 100 policjantów. "Na miejscu jest m.in. grupa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, która jest wyspecjalizowana w tego rodzaju tragediach. Pracują razem z prokuratorami" – powiedział Justyński. Dodał, że dalsze czynności są uzgadniane z prokuraturą.

W środę około godz. 18.30 doszło do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym w Szczyrku. Z informacji wówczas udzielonych przez działającą na miejscu straż pożarną wynikało, że w domu prawdopodobnie mieszkało dziewięć osób. Wiadomo, że jedna z nich była w czasie wybuchu w pracy.

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała PAP w nocy ze środy na czwartek, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System". Przy czym "roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa". "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - wskazano. Spółka przekazała, że powołano komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od rozpoczęcia prac ekspertów.

W wybuchu w Szczyrku zginęło osiem osób: czworo dorosłych i czworo dzieci.(PAP)

autorzy: Krzysztof Konopka, Mateusz Babak

kon/ mtb/ wus/

PAP/Maciej Zieliński