Niespokojnie w Caracas. Strzelanina w pobliżu pałacu prezydenckiego
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że amerykańskie firmy naftowe, które zainwestują w odbudowę sektora naftowego Wenezueli, otrzymają rekompensatę za wniesiony wkład. Tymczasem w stolicy kraju Caracas, w pobliżu pałacu prezydenckiego Miraflores, doszło do strzelaniny.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział we wtorek (czasu polskiego) w wywiadzie dla telewizji NBC, że amerykańskie firmy naftowe, które zainwestują w odbudowę sektora naftowego Wenezueli, otrzymają rekompensatę za wniesiony wkład. Przekonywał, że rewitalizację branży da się przeprowadzić w mniej niż 18 miesięcy.
- Trzeba będzie wydać ogromne pieniądze i firmy naftowe je wydadzą, a potem otrzymają zwrot pieniędzy od nas albo z przychodów – powiedział Trump. Zapewnił, że do rozbudowy obecnych zdolności wydobywczych może dojść w mniej niż 18 miesięcy. Trump przyznał, że jeszcze przed interwencją rozmawiał z przedstawicielami koncernów, pytając ich, czy byliby chętni do powrotu do Wenezueli.
Prezydent USA ponownie stwierdził w wywiadzie, że to on w praktyce rządzi teraz Wenezuelą. Zapewniał też, że wykluczenie z procesu przywódczyni opozycji Marii Coriny Machado nie ma nic wspólnego z tym, że to ona otrzymała pokojową Nagrodę Nobla, a nie on. Dodał jednak, że nie powinna otrzymać tej nagrody. Trump podkreślił, że sekretarz stanu Marco Rubio ma dobre relacje z następczynią Maduro Delcy Rodriguez.
Strzelina w pobliżu pałacu Maduro
Również we wtorek doszło do strzelaniny w pobliżu pałacu prezydenckiego Miraflores w Caracas, stolicy Wenezueli - przekazały niezależne media, dodając później, że sytuacja została już opanowana.
Na krótkich filmach wyemitowanych przez stację UHN Plus słychać liczne serie wystrzałów z broni maszynowej. Dotychczas władze Wenezueli nie wyjaśniły okoliczności zdarzenia. Zdaniem niektórych mieszkańców Caracas, komentujących zajście w sieciach społecznościowych, strzelanina była efektem pojawienia się w sąsiedztwie pałacu Miraflores dronów.
Tego samego dnia wenezuelski Państwowy Związek Zawodowy Pracowników Prasy (SNTP) poinformował, że zatrzymano w kraju co najmniej siedmioro dziennikarzy i pracowników mediów. Ocenił, że przemiany demokratyczne są niemożliwe, dopóki trwają prześladowania i cenzura.
Większość dziennikarzy zatrzymano w siedzibie Zgromadzenia Narodowego i jej okolicach; troje zostało potem wypuszczonych – przekazał SNTP na platformie X, wzywając do uwolnienia pozostałych zatrzymanych.
Odwołane obchody
Z kolei władze archidiecezji Merida, na zachodzie Wenezueli, odstąpiły od organizacji we wtorek, w dniu obchodzonego w Kościele Objawienia Pańskiego, popularnej wśród wiernych pielgrzymki do sanktuarium Dzieciątka Jezus w miejscowości Zea. Decyzję swoją uzasadniły obowiązującym od soboty w kraju stanem wyjątkowym.
W wydanym oświadczeniu władze kościelne sprecyzowały, że peregrynacja związana ze świętem Trzech Króli została odwołana w związku z „niemożnością zapewnienia optymalnych warunków bezpieczeństwa tysięcy wiernych, którzy uczestniczą w tym akcie wiary”. Obchody tego święta odbywają się w Zea od ponad 100 lat.
Dziennik „El Pais” poinformował z kolei, iż w sobotnim ataku USA na Wenezuelę zginęła 45-letnia Kolumbijka, a jej córka została ranna, gdy w ich dom uderzył amerykański pocisk. Informację o śmierci kobiety podały również media kolumbijskie, w tym dzienniki „El Universal” i „El Colombiano”.
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro oskarżył administrację USA o zabójstwo. Zamieścił na platformie X długi wpis, w którym odniósł się do doniesień dziennika „El Universal”. Potępił działanie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa i zarzucił mu, że pod jego „nielegalnymi rozkazami” zamordowano niewinną Kolumbijkę.
Tymczasem ministrowie spraw wewnętrznych i sprawiedliwości Kolumbii zadeklarowali we wtorek gotowość do współpracy z USA w zwalczaniu przemytu narkotyków. Ich deklaracja ma związek z sobotnim ujęciem przez wojsko USA przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, któremu amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca m.in. sprzyjanie narkoterroryzmowi.
Jak przekazali we wspólnym oświadczeniu szef MSW Armando Benedetti i minister sprawiedliwości Kolumbii Andres Idarraga, kraj ten „potwierdza swoją gotowość do koordynacji działań z USA w walce z organizacjami przestępczymi i kartelami narkotykowymi”.
Rozdriguez przejęła obowiązki Maduro
W poniedziałek w Zgromadzeniu Narodowym, czyli wenezuelskim parlamencie, wiceprezydentka Delcy Rodriguez została oficjalnie zaprzysiężona na p.o. prezydenta po schwytaniu i wywiezieniu z kraju dotychczasowego przywódcy Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie.
W osobnym komunikacie, opublikowanym w poniedziałek, SNTP zażądała uwolnienia 23 dziennikarzy i pracowników prasy, przetrzymywanych w więzieniach, oraz zezwolenia na wznowienie działalności ponad 60 mediów, ocenzurowanych przez reżim Maduro.
„Postęp w stronę przemian demokratycznych nie jest możliwy, dopóki trwają prześladowania polityczne, cenzura, arbitralne zatrzymania i systematyczne naruszanie podstawowych praw” – ocenił w komunikacie dziennikarski związek zawodowy.
Na ulice Caracas w poniedziałek wyszły tymczasem setki zwolenników Maduro. Nieśli wenezuelskie flagi i banery ze sloganami poparcia dla obalonego przywódcy – podała stacja CNN, przypominając, że wenezuelski rząd regularnie organizował demonstracje, by pokazać rzekome poparcie społeczne dla swoich działań.
Po odsunięciu Maduro od władzy organizacja praw człowieka Foro Penal zażądała natomiast od rządu w Caracas ogłoszenia amnestii dla więźniów politycznych. Jak wyliczyła, w kraju z powodów politycznych w więzieniach przebywają 863 osoby.(PAP)
amk/ bar/ ppa/