Organizatorzy Forum w Davos wycofali zaproszenie dla szefa MSZ Iranu
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi nie weźmie udziału w dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos - poinformował w poniedziałek portal Iran International, powołując się na komunikat organizatorów zamieszczony na platformie X.
„Mimo że został zaproszony jesienią ubiegłego roku, tragiczne straty wśród cywilów w Iranie w ciągu ostatnich kilku tygodni oznaczają, że nie jest właściwe, aby rząd Iranu był reprezentowany w Davos w tym roku” – stwierdziło WEF w poście na X.
The Iranian Foreign Minister will not be attending Davos.
Although he was invited last fall, the tragic loss of lives of civilians in Iran over the past few weeks means that it is not right for the Iranian government to be represented at Davos this year. pic.twitter.com/NRjbqAoqe9— World Economic Forum (@wef) January 19, 2026
Decyzja organizatorów była rezultatem presji grup aktywistów i osobistości politycznych, które argumentowały, że wobec brutalnych represji władz w Teheranie wobec uczestników niedawnych protestów nie należy udzielać Iranowi sposobności do wystąpienia na globalnej platformie.
Amerykańska grupa United Against Nuclear Iran (UANI) zaapelowała do WEF o wycofanie zaproszenia dla Aragcziego, który był w programie wydarzenia wymieniony jako mówca. Zaproszenie skrytykował w poście na X również wpływowy amerykański senator Lindsey Graham.
Irańskie protesty społeczne rozpoczęły się w ostatnich dniach grudnia na tle problemów gospodarczych, a zwłaszcza dużego spadku wartości lokalnej waluty - riala. Demonstracje błyskawicznie przybrały charakter polityczny i ogarnęły wszystkie prowincje kraju.
Władze brutalnie stłumiły manifestacje. Nie wiadomo, ile osób zginęło, jednak liczba ofiar śmiertelnych, jak wynika z szacunków organizacji pozarządowych, liczona jest w tysiącach. AP poinformowała, że zabito 3919 osób zaś agencja Reutera przekazała w niedzielę za anonimowym źródłem we władzach Iranu, że w protestach zginęło co najmniej 5 tys. osób, w tym około 500 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Według innych źródeł bilans ofiar śmiertelnych protestów sięga nawet 20 tys.
W poniedziałek szef irańskiej policji Ahmadreza Radan oświadczył, że władze będą „do ostatniego człowieka” ścigać osoby biorące udział w ostatnich protestach. Demonstrantów nazwał „terrorystami” - przekazał portal.
Natomiast szef irańskiego sądownictwa Golamhosejn Mohseni Edżei zapewnił, że władze będą dążyć do ścigania zarówno rządów państw obcych, jak i osób fizycznych, które oskarżył o pomoc w podsycaniu niedawnych zamieszek.
Stwierdził, że osoby, które - jego zdaniem - „spowodowały” protesty, a także te, które wspierały je finansowo, politycznie lub militarnie, zostaną potraktowane jak przestępcy. „Każdego z nich należy ścigać” – powiedział Edżei, cytowany przez państwowe media. (PAP)
os/ mal/ kgr/