Partia Orbana opublikowała spot wyborczy. Na Węgrzech oburzenie
Oburzenie na Węgrzech wywołało opublikowane w czwartek przez rządzący Fidesz nagranie stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji, przedstawiające egzekucję w wojennej scenerii. Nie pozwólcie innym decydować o losie swojej rodziny, Fidesz to bezpieczny wybór - mówi narrator w spocie wyborczym.
Nagranie zaczyna się od pytania małej dziewczynki: „Mamo, kiedy tata wraca do domu?” i odpowiedzi zapłakanej matki: „Wkrótce”. W kolejnej scenie widać transportowanych śmigłowcem żołnierzy w węgierskich mundurach, a później czterech mężczyzn klęczących na zabłoconej ziemi z zawiązanymi oczami i żołnierza w mundurze przypominającym nazistowski, który wykonuje na nich egzekucję. W ostatniej scenie obok dłoni zabitego mężczyzny leży zdjęcie córki, a narrator mówi: „Nie pozwólcie innym decydować o losie swojej rodziny, Fidesz to bezpieczny wybór”.
Lider opozycyjnej partii TISZA Peter Magyar określił nagranie jako „przerażające i niewybaczalne”. Na Facebooku oskarżył Fidesz o przekroczenie wszelkich granic moralnych. „Zabawa z dziećmi, egzekucje i strach to nie polityka, to bezduszna manipulacja” – napisał, dodając, że nagranie depcze „najbardziej podstawowe normy ludzkie i moralne”. Magyar zażądał, aby partia premiera Viktora Orbana natychmiast usunęła nagranie i przeprosiła węgierskie społeczeństwo.
Opozycjonista dodał, że w końcu „stało się jasne, kto tak naprawdę szerzy nienawiść na Węgrzech”.
Każdy, kto ucieka się do takich metod, nie służy narodowi, lecz go niszczy. Ten nikczemny zestaw narzędzi szokuje i oburza każdego porządnego człowieka. Wstydź się, Viktorze Orbanie!
Inna partia opozycyjna, Koalicja Demokratyczna, w odpowiedzi na publikację spotu złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Fidesz - poinformował dziennik „Nepszava”.
Portale HVG i 444 zaznaczyły, że nagranie wpisuje się w szerszą narrację sugerującą, że zwycięstwo opozycji w kwietniowych wyborach parlamentarnych może wciągnąć Węgry w wojnę. Sama TISZA kilkakrotnie zaznaczała jednak, że po ewentualnej wygranej w wyborach nie zgodzi się na wysłanie na Ukrainę ani broni, ani węgierskich żołnierzy.
Szef kancelarii premiera Gergely Gulyas, komentując spot na konferencji prasowej w czwartek, ocenił, że „przedstawiony w nim scenariusz nawet nie zbliża się do horroru wojny”.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Większość niezależnych sondaży daje Tiszy od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad Fideszem.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ akl/ sma/