Peruwiańczycy zajadają się pączkami z dyni i batatów
Dynia i słodkie ziemniaki zamiast klasycznej mąki pszennej? Peruwiańskie picarones rzucają wyzwanie tradycyjnym pączkom. Ten charakterystyczny deser w kształcie pierścieni, serwowany z gęstym syropem z cukru trzcinowego, regularnie pojawia się w rankingach na najlepsze słodkości świata.
Geneza picarones wiąże się ściśle z historią kolonialną Peru. Choć podobne przysmaki na bazie batatów i dyni mają swoje korzenie już w czasach prekolumbijskich, gdy tubylcze ludy andyjskie wykorzystywały te warzywa w różnych potrawach, receptura specjału, którą znamy obecnie, ukształtowała się dopiero za sprawą wpływów kuchni iberyjskiej. Hiszpańscy konkwistadorzy przynieśli ze sobą tradycję przyrządzania bunuelos – smażonych, przekładanych budyniowym kremem placków, znanych dziś niemalże w całej Ameryce Łacińskiej. W ówczesnych warunkach, jakie panowały na terenach Peru, składniki te były jednak trudno dostępne lub zbyt kosztowne. Miejscowi kucharze zaczęli więc zastępować mąkę rodzimymi produktami, takimi jak bataty i dynia, tworząc tym samym unikatową wersję słodkiego przysmaku.
Picarones szybko zdobyły popularność w wielu regionach Peru, stając się nie tylko codziennym deserem, ale też elementem lokalnej kultury. Na przełomie XVIII i XIX wiek upowszechnił się zwyczaj sprzedawania tegoż specjału na ulicach i targach, często podczas wydarzeń o charakterze religijnym – dość wspomnieć słynną procesję ku czci Senor de los Milagros, czyli „Pana Cudów”. To jedna z najważniejszych peruwiańskich uroczystości, obchodzona rokrocznie na początku października. Picarones pojawiały się skądinąd także w literaturze i sztuce: pisał o nich choćby Ricardo Palma w swoim słynnym zbiorze opowiadań „Tradiciones Peruanas” o legendach, zwyczajach, skandalach i postaciach historycznych Peru. Uliczne sceny z picarones w tle uwieczniali z kolei artyści, tacy jak XIX-wieczny malarz Pancho Fierro.
Peruwiański odpowiednik polskich pączków wyróżnia się charakterystycznym pierścieniowatym kształtem przywodzącym na myśl obwarzanki lub donuty. Przyrządza się je z ciasta na bazie puree z dyni i słodkich ziemniaków, a po usmażeniu na złoty kolor tradycyjnie polewa chancacą – gęstym syropem z nieoczyszczonego cukru trzcinowego. Całość dopełnia szczypta cynamonu i goździków, które nadają picarones korzenny aromat. Deser ten skradł serca nie tylko Peruwiańczyków – plasuje się on w czołówce rankingów międzynarodowych słodkości. Obecnie można je znaleźć nie tylko na straganach i w lokalnych cukierniach, ale także wysokiej klasy restauracjach, a ich receptura przekazywana jest z pokolenia na pokolenie jako ważny element peruwiańskiej tradycji kulinarnej. (PAP Life)
iwo/moc/ep/