Pierwszy raz od kilkudziesięciu lat polscy badacze nie dotarli do lodowca na Spitsbergenie. "Natura postawiła podwójną barierę"
Pierwszy raz od kilkudziesięciu lat zespół badawczy z IGF PAN i UŚ nie dotarł w okolice Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie, gdzie naukowcy mieli badać lodowce – podali PAP uczestnicy tej wyprawy. Powodem jest brak śniegu i brak możliwości podróżowania skuterami śnieżnymi.
- W rejonie Longyearbyen termometry pokazały +4 st. C, podczas gdy norma dla kwietnia to około -15 st. C. Zamiast 30 cm zwartej pokrywy śnieżnej, mamy gołą ziemię. To uniemożliwiło dotarcie do Hornsundu skuterami śnieżnymi - relacjonował dr Bartłomiej Luks z IGF PAN, który pojechał do Arktyki w związku z kierowanym przez siebie międzynarodowym projektem LIQUIDICE. Jego celem jest zbadanie, jak wybrane lodowce i zlewnie zależne od śniegu – na Spitsbergenie, Grenlandii, w Alpach, Himalajach i północnej Norwegii – zmieniają się w kontekście zmian klimatu.
Zespół z Instytutu Geofizyki PAN oraz Uniwersytetu Śląskiego miał w kwietniu realizować prace badawcze w rejonie Polskiej Stacji Polarnej Hornsund. Jak opisywali uczestnicy wyprawy w rozmowie z PAP, plan był ambitny: precyzyjne pomiary ekwiwalentu wodnego śniegu oraz nowatorski eksperyment izotopowy w zlewni Fuglebekken, mający opisać procesy parowania śniegu. Z kolei na lodowcu Werenskiolda badacze planowali wykonać pomiary parametrów pokrywy śnieżnej do bilansu masy lodowca oraz przygotować stację hydrometryczną do pomiarów przepływu wody na rzece wypływającej z lodowca.
Natura postawiła jednak podwójną barierę. Po pierwsze, fiord został zablokowany przez gęsty lód morski, co uniemożliwiło podejście statku i wyładunek ekipy i sprzętu. Po drugie, od początku kwietnia zachodnie wybrzeże Spitsbergenu zmaga się z rekordową odwilżą
Dodał, że w efekcie „po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat polski zespół nie dotarł w teren i musi polegać wyłącznie na podstawowych danych monitoringowych przesyłanych przez zimowników ze stacji”.
Tym samym „tegoroczna wiosna w Arktyce przechodzi do historii jako jedna z najbardziej nieprzewidywalnych i trudnych dla nauki”.
Z badań wycofał się również zespół partnerski z Norwegii. W ocenie Eirika Malnesa z norweskiego instytutu NORCE być może nadszedł czas na zrewolucjonizowanie metodologii badań polarnych.
Tradycyjne wyprawy skuterowe w kwietniu stają się zbyt ryzykowne i nieprzewidywalne. Być może w przyszłości będziemy musieli planować je wcześniej, w środku zimy, co jednak wiąże się z trudami nocy polarnej
Z kolei partnerzy z Włoch (z Instytutu Polarnego CNR-ISP) wykonali tylko część zaplanowanych prac, ale w związku z roztopami ich główne cele nie zostały zrealizowane.
Naukowiec podkreślił, że tegoroczny kryzys udowadnia, jak kluczowe staje się rozwijanie technik teledetekcyjnych. Ocenił, że to satelity i bezzałogowce stają się jedynym sposobem na monitorowanie Arktyki w czasie, gdy okno pogodowe dla ludzi się zamyka.
W ocenie dr. Luksa sytuacja na Svalbardzie nie pozostawia złudzeń co do kierunku zmian klimatycznych. – Arktyka ogrzewa się kilkukrotnie szybciej niż reszta globu, a zanikająca pokrywa śnieżna uderza nie tylko w naukę, ale i w lokalne ekosystemy oraz turystykę – podsumował. (PAP)
akp/ zan/ sma/