Piotr Niemczyk: obecnie bardziej opłaca się złapać szpiega niż próbować go przewerbować
Metody wykrywania dezinformacji przekazywanej przez przewerbowanych szpiegów są dziś coraz skuteczniejsze – powiedział PAP były funkcjonariusz służb Piotr Niemczyk. Dlatego czasem bardziej opłaca się ich zatrzymać i osądzić, niż próbować przewerbować – dodał.
We wtorek rano zatrzymano wieloletniego pracownika resortu obrony, podejrzewanego o współpracę z obcym wywiadem – poinformowało MON. O zatrzymaniu jako pierwszy napisał portal Onet, a resort potwierdził informację w późniejszym wpisie na platformie X. „Informujemy, że dzisiaj w godzinach porannych w siedzibie MON przy al. Niepodległości w Warszawie doszło do zatrzymania wieloletniego pracownika resortu obrony narodowej. Zatrzymany podejrzewany jest o współpracę z obcym wywiadem” – podał resort we wpisie na platformie X.
Według informacji uzyskanych przez PAP zatrzymany mężczyzna to pracownik cywilny z Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON.
Były wicedyrektor Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa i ekspert ds. służb Piotr Niemczyk powiedział PAP, że zatrzymany mężczyzna mógł być „bardzo cennym agentem”. – Taki urzędnik ma często lepszy dostęp do informacji wrażliwych niż ministrowie – powiedział Niemczyk, zaznaczając przy tym, że aresztowany pracował w resorcie od lat 90.
Śledztwo w sprawie szpiega
Jak mogło dojść do jego zatrzymania? Zdaniem Niemczyka śledztwo zwykle zaczyna się od drobnych sygnałów: służby trafiają na ślad zainteresowania urzędnika czymś, co nie należy do jego obowiązków. Czasem oznacza to wykrycie spotkania z zagranicznym dyplomatą, które nie ma przekonującego wyjaśnienia. – Ostatnio takie kontakty często odbywają się w państwie trzecim, bo tam uznawane są za bezpieczniejsze – dodał ekspert.
– Jeżeli służby takiego kraju pobytu zauważyły, że on spotkał się z rosyjskim lub białoruskim dyplomatą, to mogły dać sygnał polskim służbom – powiedział Niemczyk. – Nasze służby musiały oczywiście sprawdzić taki sygnał, a jak się potwierdził, zebrać dowody – dodał.
Przy okazji zbierania dowodów służby zastanawiają się zwykle, czy nie wykorzystać szpiega do prowadzenia dezinformacji. – Nie mamy pewności, że to się nie działo, ale służby nigdy się do tego nie przyznają – zwrócił uwagę Niemczyk.
Taki szpieg może oczywiście dezinformować nieświadomie, jednak podsuwanie mu fałszywych informacji w sposób niezauważony nie jest łatwe. Najczęściej w takich sytuacjach służby decydują, czy przewerbować agenta i zrobić z niego podwójnego, czy jednak bardziej opłaca się jego aresztowanie.
– Dzisiaj przeważa pogląd, że takie „odwrócenie” ma krótkie nogi. Procedury wykrywania dezinformacji są na tyle precyzyjne, że wcześniej czy później wszystko by wyszło – dodał Niemczyk. – Zwłaszcza że dziś większość działań wspierają systemy komputerowe, a łączenie kropek jest znacznie łatwiejsze niż kiedyś.
Szpieg w MON
Poza tym, przyznaje ekspert, w ostatnich latach w Polsce łapano niewielu rosyjskich szpiegów.
"W innych krajach NATO-wskich trafiano na ślad po kilku dobrze ulokowanych agentach, a w Polsce nie, choć nie bardzo wierzę, że ich nie ma. Stąd takie zatrzymanie ma także aspekt prewencyjny"
Jego zdaniem nie można też wykluczyć, że w tym przypadku mogło chodzić o współpracę z białoruskimi służbami, które jednak ściśle współpracują z rosyjskimi. Nawet dochodzi między tymi służbami do pewnego rodzaju „podziału obowiązków” – Białorusini zajmują się Polską, a Rosjanie, którzy w związku z wojną musieli wzmocnić aktywność w Europie, a też nie mają nieograniczonych zasobów kadrowych, bardziej koncentrują się na innych państwach.
Portal Onet napisał, że po godz. 8 we wtorek Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała wieloletniego pracownika MON i że mężczyzna „podejrzany jest o współpracę z rosyjskim wywiadem”, a akcja była wynikiem trwającego od dłuższego czasu śledztwa prowadzonego przez SKW. Według źródła portalu działaniom zatrzymanego mężczyzny „służby przyglądały się od wielu miesięcy”, były one „dokładnie dokumentowane i analizowane, dlatego zgromadzone przeciwko niemu dowody są bardzo mocne”. Mężczyzna – podał też Onet, opierając się na nieoficjalnych źródłach – to 60-latek, zatrudniony w ministerstwie od ponad 30 lat, a w trakcie zatrzymania przeszukane miały zostać jego miejsce pracy i zamieszkania oraz zatrzymane jego telefony i nośniki danych. Według informacji portalu kolejne zatrzymania w tej sprawie nie są wykluczone. (PAP)
pś/ bst/ mhr/ grg/