PiS znów na zakręcie. Kolejny rozłam w partii Kaczyńskiego
W 25-letniej historii ugrupowania doszło już czterokrotnie do dużego rozłamu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że trzydziestu kilku posłów partii „zrezygnowało z członkostwa w formacji”. To oznacza, że zwolennicy Morawieckiego, którzy nie podpisali tzw. lojalki, znajdą się poza PiS.
W czwartek o północy upłynął termin ultimatum kierownictwa PiS dla parlamentarzystów tej partii na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - pod groźbą wykluczenia z partii. Sprawa dotyczy przede wszystkim członków stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które założył b. premier, poseł i wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki.
Rozłam w PiS
Kaczyński w piątkowym oświadczeniu podkreślił, że „trzydziestu kilku (…) posłów formacji zrezygnowało z członkostwa”. - W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości - dodał.
Jak wskazał lider PiS, cała sprawa jest związana nie tylko ze stowarzyszeniem Morawieckiego „Rozwój Plus”, „ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię”. Kaczyński powiedział, że w tej sytuacji kierownictwo PiS nie mogło patrzeć na stowarzyszenie Morawieckiego „inaczej niż jako na element właśnie tego planu, planu podziału partii”. Dodał, że podpisanie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - na co był czas do czwartku do północy - miało być „niczym innym, jak zdeklarowaniem”, że nie będzie się uczestniczyło w przedsięwzięciu polegającym na „podziale partii”.
Decyzja kierownictwa partii, by brak złożenia oświadczenia był równoznaczny z rezygnacją z członkostwa w PiS, oznacza, że kilkudziesięcioosobowa grupa polityków PiS związanych z Morawieckiem - członków jego stowarzyszenia - znajdzie się poza partią, a także poza klubem parlamentarnym. Prawdopodobnie założą własne ugrupowanie. Przy czym europoseł PiS i członek stowarzyszenia Morawieckiego Piotr Müller po oświadczeniu Kaczyńskiego napisał na platformie X, że „żaden z członków Prawa i Sprawiedliwości, który jest w stowarzyszeniu »Rozwoj Plus« nie złożył rezygnacji z członkostwa w partii”. „Oświadczenia, które były przedstawiane do podpisu nie dotyczyły członkostwa w partii” - dodał.
O godz. 14 w piątek Mateusz Morawiecki zaplanował swoje oświadczenie.
Cztery rozłamy w historii partii
W 25-letniej historii ugrupowania doszło już czterokrotnie do dużego rozłamu. Pierwsze pęknięcia w PiS po utracie władzy nie przybrały formy otwartego rozłamu. W 2023 r. dla działaczy partii niewiadomą pozostawała pozycja Morawieckiego, który po odejściu z urzędu premiera zaczął być postrzegany, m.in. przez swoich zwolenników, jako potencjalny następca prezesa PiS. Jednocześnie swoje wpływy budowały środowiska związane z politykami dawnej Suwerennej Polski czy Przemysławem Czarnkiem.
Na początku 2024 r. środowisko Suwerennej Polski krytykowało sposób prowadzenia partii i końcówkę rządów Morawieckiego, choć miało to miejsce jeszcze za czasów jego rządów. W 2024 r. pojawiły się też pierwsze medialne doniesienia o założeniu własnego środowiska przez b. premiera, czy szerszym projekcie politycznym z prezydentem Andrzejem Dudą, czemu Morawiecki ostatecznie zaprzeczył.
Od połowy 2024 r. w PiS poszukiwano kandydata partii na prezydenta. Na liście potencjalnych osób byli m.in. Morawiecki, Czarnek, Bocheński czy ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki. Prezes PiS ocenił wtedy, że byłoby to „skrajnie nierozsądne”, aby nie umieścić Morawieckiego na liście kandydatów, ale „nie jest on idealnym kandydatem z perspektywy zwycięstwa”. Ostatecznie w listopadzie 2024 r. PiS poparło Nawrockiego, co pośrednio pozwoliło uniknąć wyraźnego uprzywilejowania którejkolwiek z partyjnych frakcji.
Napięcia w PiS
Napięcia powróciły jesienią 2024 r., kiedy PiS połączyło się z Suwerenną Polską. W efekcie do grona wiceprezesów PiS dołączyli liderzy SP – Zbigniew Ziobro oraz Patryk Jaki. Decyzja wywołała mieszane reakcje wewnątrz ugrupowania – z jednej strony była postrzegana jako krok w kierunku konsolidacji prawicy po utracie władzy. „Harcerze” (frakcja Mateusza Morawieckiego) publicznie podkreślali jednak, że są przeciwnikami połączenia obu partii i obawiali się, że wzmocnienie tzw. ziobrystów zmieni wewnętrzną równowagę.
Kampania prezydencka w 2025 r. na pewien czas wyciszyła spekulacje dotyczące wewnętrznej rywalizacji w PiS. Po czerwcowej wygranej Nawrockiego nastroje w partii wyraźnie się polepszyły. Wiązano nadzieje z postępującą zmianą pokoleniową wśród polityków PiS oraz na współpracę z Konfederacją, a przewodniczący rady programowej PiS Piotr Gliński rozpoczął przygotowania do konwencji programowej.
Problemy w partii powróciły jesienią ub.r., kiedy w zespole ds. opracowania założeń programu PiS - złożonym z wiceprezesów partii - zabrakło Morawieckiego. Zdaniem jego zwolenników miało to osłabić pozycję b. premiera; o taki zabieg oskarżali oni „maślarzy” (politycy PiS niechętni Morawieckiemu, m.in. Jacek Sasin i Przemysław Czarnek). Napięcia pojawiły się też między „harcerzami” a „ziobrystami” (współpracownicy Zbigniewa Ziobry, dawni politycy Suwerennej Polski). W listopadzie 2025 r. Sejm uchylił immunitet Zbigniewowi Ziobrze w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości. Według nieoficjalnych informacji, politycy SP mieli oczekiwać obrony Ziobry, choć w partii odczuwalna była frustracja jego postawą - Ziobro przebywał już wtedy w Budapeszcie. W związku z uzyskaniem azylu politycznego i ochrony międzynarodowej na Węgrzech oraz późniejszym wyjazdem do USA, wobec braku lidera frakcja Ziobry stopniowo ulega dezintegracji.
Do końca 2025 r. PiS mierzyło się także z innymi problemami. Konwencję programową PiS w Katowicach przysłoniła afera dot. sprzedaży w czasie rządu PiS działki KOWR firmie Dawtona; pojawiły się wewnętrzne spory wśród radnych z klubu PiS ze struktur lokalnych; zorganizowano też dwie konkurencyjne wigilie PiS: jedna z prezesem PiS i kierownictwem partii, a druga z Morawieckim.
Od tamtej pory konflikt przybierał na sile i coraz częściej był widoczny m.in. w portalach społecznościowych polityków PiS, którzy wielokrotnie krytykowali się nawzajem. Często poświęcano też posiedzenia prezydium komitetu politycznego PiS wewnętrznej sytuacji w partii - dyscyplinowano podczas nich polityków wdających się w medialne spory. Wśród nich byli m.in. Morawiecki (choć bywało, że nie pojawiał się na posiedzeniach), Sasin, Jaki, Terlecki, Müller, Kaleta, Jacek Kurski czy ziobryści.
To jak zakończy się trwający obecnie spór, będzie zależał od tego, czy poszczególne środowiska zdecydują się podporządkować decyzji kierownictwa, czy też potraktują obecny moment jako początek otwartej walki o przywództwo w obozie prawicy. (PAP)
kl/ ugw/ jpn/ ppa/