Politico: nierówne wybory na Węgrzech, czyli dlaczego tak trudno pokonać Orbana
Konstrukcja systemu wyborczego działająca na korzyść partii rządzącej i manipulowanie okręgami są wśród powodów, przez które „tak trudno pokonać premiera Węgier Viktora Orbana” - napisał w środę portal Politico. Rywale Orbana zwracają uwagę na całkowitą kontrolę rządu nad państwem i mediami.
„12 kwietnia Węgrzy pójdą do urn, by wziąć udział w wyborach, które prawdopodobnie będą najważniejszymi w kraju od upadku komunizmu – ale nie będą to wybory uczciwe. Orban zadbał o to, znacząco przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść przez stopniowe przejmowanie władzy przez lata” - zauważyło Politico.
W ocenie portalu taktyka Orbana „nie jest tak bezczelna, jak w przypadku wyborów (w Rosji - PAP) kontrolowanych przez Władimira Putina”. „Rywale (węgierskiego premiera - PAP) twierdzą jednak, że mimo to udało mu się stworzyć niezwykle niesprawiedliwą przewagę dla swojej partii Fidesz poprzez manipulowanie okręgami wyborczymi, przejęcie mediów i kupowanie głosów” - dodał.
Kim Lane Scheppele, profesorka Uniwersytetu Princeton, zauważyła, że „orbanowskie Węgry pokazują, jak autokraci mogą legalnie manipulować wyborami, wykorzystując większość parlamentarną do modyfikowania prawa i neutralizowania wszelkich strategii opozycji, by ich pokonać”.
„Wiele sukcesów wyborczych Orbana wynika z systemu wyborczego stworzonego tak, aby zapewnić mu zwycięstwo” – podkreśliła.
W wyborach z 2014 i 2018 roku Fidesz zdobywał większość kwalifikowaną w parlamencie, uzyskując mniej niż połowę głosów dzięki sprzyjającym granicom okręgów wyborczych, zorganizowanej tzw. turystyce wyborczej, manipulowaniu okręgami, poparciu etnicznych Węgrów poza granicami kraju i posłusznym mediom - przypomniało Politico.
„Po wygranej Orbana w ostatnich wolnych i uczciwych wyborach na Węgrzech w 2010 roku, (węgierski) premier szybko przystąpił do kładzenia fundamentów pod kolejne zwycięstwa. Zmniejszył liczebność parlamentu i podzielił kraj na 106 okręgów jednomandatowych, znacznie różniących się między sobą wielkością. Większe okręgi znajdują się w bastionach opozycji, mniejsze - w okręgach lojalnych wobec Fideszu. Dodatkowe 93 mandaty są obsadzane w systemie proporcjonalnym, z list partyjnych” - napisało Politico.
Różnice w rozmiarach okręgów wyborczych naruszają standardy Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. W najnowszym raporcie organizacja zwróciła uwagę na obawy dotyczące manipulowania okręgami „faworyzującymi partię rządzącą”.
W listopadzie 2021 roku rząd roku zalegalizował tzw. turystykę wyborczą, umożliwiając Węgrom rejestrowanie się do głosowania w dowolnym miejscu w kraju. „Fidesz ma możliwość przenoszenia wyborców do okręgów, które obawia się stracić” – skomentowała Scheppele.
Zabiegając o dodatkowe głosy przed wyborami w 2014 roku, Orban zaoferował obywatelstwo i prawo głosu około 2 mln etnicznych Węgrów mieszkających w krajach sąsiednich. Z biegiem lat z tej oferty skorzystały setki tysięcy osób z terenów, które przed I wojną światową należały do Węgier. Około 90 proc. z nich głosuje na Fidesz, który zainwestował miliony euro w ich społeczności - zaznaczył portal.
Na Węgrzech pojawiają się też zarzuty dotyczące kupowania głosów. 26 marca wyemitowano film dokumentalny niezależnych dziennikarzy zatytułowany „Cena głosu” o powszechnym kupowaniu głosów i wywieraniu presji na wyborców na terenach wiejskich. Naoczni świadkowie twierdzili, że Fidesz oferował gotówkę w zamian za głosy.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Główna partia opozycyjna TISZA wyprzedza Fidesz w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz 35 proc. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na kilkuprocentową przewagę Fideszu.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ akl/ sma/