Politolog: porozumienie między Libanem i Izraelem nie będzie ani łatwe, ani szybkie
Budowanie politycznego mostu między Libanem i Izraelem nie będzie ani łatwe, ani szybkie – ocenił w rozmowie z PAP politolog dr hab. Rafał Ożarowski. Dodał, że przed obiema stronami jest długa droga do osiągnięcia choćby zarysu porozumienia.
W czwartek prezydent USA Donald Trump ogłosił na swojej platformie społecznościowej Truth Social, że rozmawiał z prezydentem Libanu Josephem Aounem i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i że obaj przywódcy zgodzili się na 10-dniowe zawieszenie broni. Walki mają być przerwane o godz. 17 czasu waszyngtońskiego (północ czasu libańskiego, godz. 23 w Polsce).
Wcześniej, we wtorek doszło w Waszyngtonie do spotkania libańsko-izraelskiego na szczeblu ambasadorskim. Były to pierwsze bezpośrednie negocjacje obu krajów od 1993 r.
Ekspert o perspektywach na pokój
Zdaniem politologa z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni Rafała Ożarowskiego, rozmowy na linii Izrael–Liban „to wyjątkowa okoliczność, ponieważ te państwa są w stanie wojny od 1948 roku, a między nimi nigdy nie było układu pokojowego”.
– Nawet jeśli w przyszłości dojdzie do bezpośrednich rozmów między Netanjahu a Aounem, nie zachłystywałbym się takim wydarzeniem, bo może być ono jedynie bramą do dalszych negocjacji. Pamiętajmy, że między Libańczykami - zarówno chrześcijanami, jak i muzułmanami - a Izraelczykami konflikt trwa od kilkudziesięciu lat. W tym czasie mieliśmy do czynienia z okupacją części terytorium Libanu przez siły izraelskie. Stąd duża nieufność obu stron – powiedział politolog.
Przypomniał, że elity rządzące w Bejrucie są „zakładnikiem” zbrojnego skrzydła Hezbollahu, który jest cały czas militarnie i finansowo wspierany przez Iran. Gdyby nie było tego wsparcia ze strony Teheranu, pojawiłaby się zdaniem eksperta możliwość, aby państwo libańskie z Hezbollahem sobie poradziło.
- Hezbollah przyciśnięty trochę do ściany, jeśli w związku z trwającą blokadą Cieśniny Ormuz i konfliktem amerykańsko-irańskim będzie tracił grunt pod nogami, może przejść do działań ostatecznych i wrócić na drogę terroryzmu wewnętrznego w Libanie. To zaś może doprowadzić do uaktywnienia się wewnętrznych konfliktów w państwie – zaznaczył rozmówca PAP.
Jednocześnie polityczne skrzydło Hezbollahu jest reprezentowane w rządzie i stanowi elektorat sporej części libańskich szyitów, jednej z trzech dominujących w kraju grup religijnych, obok chrześcijan i sunnitów.
Według Ożarowskiego codzienność Libanu jest bardzo trudna. – Libańczycy zmagają się z obecnością uchodźców z Syrii, ale przede wszystkim mierzą się brakiem realizacji wszystkich potrzeb egzystencjalnych. Niebotyczny kryzys gospodarczy ciągnie się tam od dekad. Libański funt jest zdewaluowaną walutą. Zaś mieszkańcy cierpią z powodu braku trwałych dostaw prądu – opisał libańską rzeczywistość ekspert.
- Patrząc przez pryzmat wydarzeń z ostatnich dni, można powiedzieć, że przed Libanem pojawiała się szansa na zmianę sytuacji w tym kraju. Związana jest z tym, że Iran będzie prawdopodobnie negocjował ze Stanami Zjednoczonymi. Mamy doniesienia, że obie strony ponownie usiądą do rozmów z udziałem mediatorów, czyli przedstawicieli władz Pakistanu, choć trudno dziś stwierdzić, do jakich ustaleń może dojść – zastrzegł politolog.
Ożarowski przyznał, że „wykorzystanie tej szansy przez Liban może być bardzo trudne”. - Z jednej strony nie wykluczam, że Hezbollah nie odda pozycji wypracowanej i ugruntowanej przez ponad 40 lat, czyli od 1985 roku, kiedy to pojawił się formalnie pod taką nazwą. Z drugiej Libańczycy mogą wejść w nowy okres, jeśli udałoby się ograniczyć, a najlepiej rozwiązać skrzydło zbrojne Hezbollahu. Zresztą szef libańskiego rządu Nawaf Salam niedawno uznał zbrojne skrzydło Hezbollahu za nielegalną organizację – przypomniał politolog.
W jego opinii libańsko-izraelskie rozmowy mogą „stanowić fundament pod ewentualnie przyszłe zawarcie układu pokojowego”. – Zawarcie pokoju w relacjach izraelsko-arabskich nie jest nieprawdopodobne, o czym świadczy historia. Takim przykładem jest traktat pokojowy podpisany w 1979 roku między Izraelem i Egiptem, który zmienił całkowicie relację między stronami. Podobna sytuacja miała miejsce w 1994 roku, kiedy podpisano układ pokojowy między Izraelem a Jordanią. Zawarcie pokoju z Libanem nie będzie żadnym wyjątkowym przypadkiem, tylko kontynuacją pewnych wydarzeń, które się w świecie arabskim zdarzyły. Jednak droga do tego wydaje się znacznie dłuższa niż w przypadku Egiptu i Jordanii – ocenił Ożarowski.
Izrael od półtora miesiąca walczy z libańskim Hezbollahem. Ta wspierana przez Iran szyicka grupa pozostaje poza kontrolą libańskiego rządu, który dąży do jej rozbrojenia, na co nalega również Izrael. Hezbollah od lat walczy z Izraelem, obecna odsłona konfliktu wybuchła po ataku sił amerykańsko-izraelskich na Iran. W konflikcie z Iranem trwa dwutygodniowy rozejm.
Marta Zabłocka (PAP)
mzb/ pś/ mhr/