O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Mieszkańcy Kijowa o krakowskiej akcji „Ciepła zupa”: ten żurek to znak, że Polska o nas pamięta [NASZE WIDEO]

Cztery tysiące porcji polskiego żurku rozdali organizatorzy krakowskiej akcji „Ciepła zupa dla Kijowa”, przeprowadzonej w celu wsparcia mieszkańców stolicy Ukrainy, którzy marzną w swoich domach po atakach Rosji. „Ta zupa to znak, że świat o nas nie zapomniał, że Polska o nas pamięta” – usłyszała tam PAP.


„Polacy są ludźmi ogromnego serca. Dziękujemy za to, że poświęcacie nam uwagę, że nie zapominacie o nas, ludziach ukraińskich. Jesteśmy wam wdzięczni” – powiedziała pani Nina, mieszkanka jednego z bloków, obok którego rozstawili swoje garnki z gorącym żurkiem – jak się wyraziła - „dobrzy Polacy”.

Jeden z punktów, w którym we wtorek rozdawano żurek, stanął w dzielnicy Darnica, obok tzw. namiotu niezłomności. Są to duże ratunkowe namioty wojskowe, w których można ogrzać się, wypić gorącą herbatę i naładować sprzęty elektroniczne.

„My tutaj, w Ukrainie, mimo wojny, jeszcze nie głodujemy. Dzięki Bogu. Ale ten gest, ten żurek, który jest bardzo smaczny... Nie mam innych słów wdzięczności oprócz jednego: dziękujemy. Dziękujemy światu i Polsce, że o nas pamiętacie” - przyznała pani Ola.

Jednym z organizatorów akcji jest krakowski przedsiębiorca Bartłomiej Szczoczarz. Angażował się w pomoc Ukraińcom, uciekającym przed wojną do Polski, od pierwszych dni pełnowymiarowej inwazji Rosji.

- Wokół tej akcji zebrała się cała armia. Telefony, ludzie, którzy pomagali organizować zrzutki, towar, produkty. No i zaczęło się wielkie gotowanie. Gotowaliśmy to wszystko przez cztery doby. Wiemy, jaka jest sytuacja na Ukrainie, wiemy jaka jest sytuacja w Kijowie. Dziś w nocy był w Kijowie alarm. Dobrze słyszeliśmy obronę powietrzną, która odpierała ataki – relacjonował Szczocarz w rozmowie z PAP.

W nocy z poniedziałku na wtorek Rosja przeprowadziła największy od początku roku atak na ukraińską energetykę, używając 450 dronów i ponad 60 rakiet. Ostrzały dotknęły m.in. Kijów, Charków i Dniepr, powodując przerwy w dostawach prądu i ogrzewania podczas 20-stopniowych mrozów.

- Tak, było wiele krytyki i hejtu w internecie, który się na mnie wylał. Uważam jednak, że to, co robimy, jest dobre. Ja w ten sposób uczę moje własne dzieci, że nie wolno przechodzić obojętnie obok nieszczęścia innego człowieka. A jeżeli komuś to nie pasuje, to niech to zachowa dla siebie i nie przeszkadza – podkreślił Szczoczarz.

Łukasz Wantuch, były radny Krakowa, który dziś przedstawia się jako zwykły mieszkaniec tego miasta, podkreślił rozdając żurek mieszkańcom Kijowa, że poprzez tę akcję jej organizatorzy chcą pokazać, że Polska nie zapomina o Ukrainie.

- Tu nie chodzi o żurek, nie chodzi o te laptopy i drukarki, które przywieźliśmy dla młodzieży. Chodzi przede wszystkim o pokazanie, że większość Polaków jest mądra. I zdaje sobie sprawę z tego, że nawet jeśli nie wspiera Ukrainy, to właśnie Ukraina jest między nami a Rosją. Jeżeli Ukraina upadnie – my będziemy następni. Wspomaganie Ukrainy jest wspomaganiem Polski – powiedział.

W organizacji akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa” uczestniczyli również mieszkający w Polsce Ukraińcy. Do ukraińskiej stolicy przyjechała Ines Oleksy, Ukrainka, która przeprowadziła się do naszego kraju 15 lat temu.

- Bo tutaj żyją moi ludzie. Bo to jest mój obywatelski obowiązek. Ja nie zapomniałam, że mam ukraińską krew. Zawsze mówię, że jestem w stu procentach Ukrainką i w stu procentach Polką – podkreśliła.

- Jeśli Polacy będą potrzebowali pomocy, oddam im całą siebie i cały swój czas. Jestem jednak tutaj po to, żeby taka potrzeba nie zaistniała. Ukraina ma trwać. Ukraina ma bronić całej Europy – powiedziała Ines w rozmowie z PAP.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ rtt/ grg/

Zobacz także

  • Mark Carney. Fot. EPA/LUKAS COCH
    Mark Carney. Fot. EPA/LUKAS COCH

    Premier Kanady deklaruje 270 mln dolarów wsparcia dla ukraińskiej armii

  • Radosław Sikorski. Fot. PAP/Marcin Obara
    Radosław Sikorski. Fot. PAP/Marcin Obara

    Radosław Sikorski: w Polsce nie uważamy, że wojna w Ukrainie jest zapomniana

  • Kaja Kallas. Fot. PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS
    Kaja Kallas. Fot. PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS

    Kallas: UE rozpoczęła działania na rzecz 21. pakietu sankcji wobec Rosji

  • Ukraińska armia (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Leszek Szymański
    Ukraińska armia (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Leszek Szymański
    Specjalnie dla PAP

    Analityk OSW: pożyczka pomoże Ukrainie w uzyskaniu przewagi na froncie

Serwisy ogólnodostępne PAP