O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Premier Starmer walczy o przetrwanie. W tle afera z Epsteinem

Przeprosiny Keira Starmera za to, że nominował Petera Mandelsona na ambasadora w USA, mogą nie wystarczyć brytyjskiemu premierowi do uratowania stanowiska - media i politycy, także z jego Partii Pracy, coraz częściej mówią, że pytanie nie brzmi, czy Starmer odejdzie, lecz kiedy to nastąpi.

Keir Starmer. Fot. PAP/EPA/ANDY RAIN
Keir Starmer. Fot. PAP/EPA/ANDY RAIN

Starmer odwołał Mandelsona z funkcji ambasadora już we wrześniu ubiegłego roku, zaledwie po siedmiu miesiącach, gdy wyszło na jaw, że jego kontakty z Jeffreyem Epsteinem - nieżyjącym już amerykańskim finansistą, który, jak się okazało, zajmował się też stręczycielstwem - były dłuższe niż dotychczas przypuszczano. Ale opublikowane przed tygodniem dokumenty sugerują, że Mandelson przyjmował od Epsteina pieniądze, a także przekazywał mu poufne rządowe informacje.

Starmer przyznał w środę w Izbie Gmin, że żałuje nominowania Mandelsona, a w czwartek, zwracając się do ofiar Epsteina, powiedział: - Przepraszam za to, co was spotkało, przepraszam, że tak wiele osób posiadających władzę was zawiodło, przepraszam, że uwierzyłem w kłamstwa Mandelsona i mianowałem go.

Przeprosiny nie zamykają sprawy, bo nowo opublikowane dokumenty na temat powiązań Mandelsona i Epsteina stawiają pytania o trafność politycznych wyborów Starmera. Mandelson już wcześniej miał na koncie kontrowersje finansowo-obyczajowe, a jego nominacja była odbierana jako ryzykowna.

Wszystkie główne brytyjskie dzienniki piszą w piątek, że Starmer walczy o polityczne przeżycie. „The i Paper” napisał nawet, że posłowie Partii Pracy zastanawiają się nad tym, jak pozbyć się premiera, a jedną z rozważanych opcji jest wysłanie do niego delegacji prominentnych posłanek, aby powiedziały mu, iż musi odejść, bo w przeciwnym razie zostanie usunięty. Z kolei według „Daily Mail” Angela Rayner, która do niedawna była zastępczynią Starmera, miała powiedzieć przyjaciołom, że gotowa jest ubiegać się o przywództwo wśród laburzystów.

W piątek laburzystowski poseł Ian Byrne powiedział na antenie stacji Sky News, że Starmer jest „w bardzo niebezpiecznym położeniu i potrzebuje cudu”, by uratować posadę, a także że powinien „rozważyć swoją sytuację”. Takie mniej lub bardziej otwarte wezwanie Starmera do odejścia wyraziło publicznie już kilkunastu laburzystowskich posłów.

Podobnego zdania jest także opinia publiczna. Według opublikowanego w czwartek sondażu ośrodka YouGov, 50 proc. badanych uważa, że Starmer powinien ustąpić z roli lidera Partii Pracy i premiera. Przeciwną opinię wyraziło 24 proc. badanych, a pozostałe 26 proc. nie miało zdania.

Sprawa nominacji ambasadorskiej dla Mandelsona nie jest jedynym powodem osłabienia pozycji Starmera. Ta kwestia z pewnością jednak nie rezonowałaby tak mocno, gdyby premier mógł pochwalić się sukcesami w innych dziedzinach. Tymczasem według badania YouGov z początku lutego, działania rządu pozytywnie ocenia zaledwie 14 proc. badanych, a negatywnie - 66 proc.

Starmer jest oceniany najgorzej spośród wszystkich liderów pięciu głównych partii politycznych - w jego przypadku różnica pomiędzy ocenami pozytywnymi a negatywnymi sięga 50 punktów procentowych. Partię Pracy, która zaledwie półtora roku temu odniosła zdecydowane zwycięstwo w wyborach do Izby Gmin, dziś popiera mniej niż 20 proc. wyborców, co w niektórych sondażach wystarcza jej zaledwie do czwartego miejsca. A według symulacji rozkładu miejsc w Izbie Gmin, gdyby wybory odbyły się teraz, laburzyści straciliby trzy czwarte z 411 zdobytych w 2024 r. mandatów poselskich. (PAP)

bjn/ rtt/ kgr/

Zobacz także

  • Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Fot. PAP/EPA/	DAVID CLIFF/POOL
    Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Fot. PAP/EPA/ DAVID CLIFF/POOL

    Premier Wielkiej Brytanii: nic nie wskazuje, byśmy mieli być celem ataku Iranu

  • Spalone karetki pogotowia w Londynie, fot. PAP/EPA/ANDY RAIN
    Spalone karetki pogotowia w Londynie, fot. PAP/EPA/ANDY RAIN

    Podpalenie karetek przy synagodze. Premier Wielkiej Brytanii: szokujący antysemicki atak

  • W środę wieczorem Iran uderzył m.in. w kompleks Ras Laffan w Katarze. Fot. Adobe Stock/ burnstuff2003 (zdjęcie ilustracyjne)
    W środę wieczorem Iran uderzył m.in. w kompleks Ras Laffan w Katarze. Fot. Adobe Stock/ burnstuff2003 (zdjęcie ilustracyjne)

    Premier Wielkiej Brytanii: ataki Iranu grożą pogłębieniem kryzysu, jesteśmy po stronie Kataru

  • fot. X/@HMSDragon
    fot. X/@HMSDragon

    Brytyjczycy wysyłają niszczyciel w rejon Cypru. To reakcja na uderzenie irańskiego drona

Serwisy ogólnodostępne PAP