Prezydent Poznania dla PAP: zakładałem, że może dojść do takiego ataku
Atak podczas sesji Rady Miasta Poznania jest konsekwencją przyzwolenia na przekraczanie granic debaty publicznej i tolerowania zachowań naruszających prawo – powiedział PAP prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Samorządowiec został we wtorek uderzony w twarz ciastem, przyznał, że brał pod uwagę możliwość takiego incydentu.
Podczas absolutoryjnej sesji Rady Miasta Poznania mężczyzna uderzył siedzącego w ławie prezydenta miasta ciastem. Sprawca określił swoje działanie jako „wotum nieufności Poznaniaków”. Obrady przerwano, a policja zatrzymała dwie osoby.
Incydent podczas sesji Rady Miasta Poznania
Jaśkowiak powiedział PAP we wtorek po południu, że zdarzenie nie było dla niego całkowitym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę – jak ocenił – skalę hejtu, emocji i agresji obecnych w przestrzeni publicznej.
– Dzisiejsze zdarzenie jest konsekwencją przyzwolenia na przekraczanie granic debaty publicznej oraz tolerowania zachowań naruszających prawo. Jeżeli nie będziemy reagować stanowczo, będziemy obserwować dalszą eskalację takich zachowań. Kilka tygodni temu rozmawiałem z moim zastępcą o możliwości wystąpienia podobnego incydentu. Biorąc pod uwagę łatwość dostępu do sesji Rady Miasta Poznania oraz poziom agresji w przestrzeni publicznej, uznawałem taki scenariusz za prawdopodobny — powiedział.
Jaśkowiak podkreślił, że mimo wtorkowego zajścia nie zamierza zmieniać swoich zwyczajów ani wzmacniać środków bezpieczeństwa. – Stosuję się do zaleceń policji. Także dziś, podobnie jak miesiąc temu, gdy pojawiły się groźby oblania mnie kwasem, musiałem podpisać oświadczenie, że nie chcę korzystać z ochrony. Moja decyzja pozostaje jednak niezmienna – podkreślił.
Prezydent powiedział, że samo uderzenie nie było silne, uszkodzona została natomiast jego odzież.
– Osoba, która mnie zaatakowała, jest zawodnikiem muay thai, a z tego, co słyszałem, nawet mistrzem Polski. Jeden z radnych pokazał mi dziś nagrania, na których prezentuje on techniki uników w przypadku ataku bronią oraz różnego rodzaju instruktaże. Mamy więc do czynienia z człowiekiem bardzo niebezpiecznym, posiadającym wysokie umiejętności w zakresie walki – powiedział.
Prezydent Poznania obrzucony tortem
Jaśkowiak wyraził nadzieję, że rada miasta i straż miejska wypracują bezpieczniejsze zasady udziału publiczności w sesjach. – Być może konieczne będzie wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa, takich jak kontrola przy wejściu czy identyfikacja osób uczestniczących w obradach. Nie powinno dochodzić do sytuacji, w której grupa osób bez przeszkód wchodzi na salę i zakłóca przebieg sesji. Straż miejska powinna skuteczniej zabezpieczać tego rodzaju wydarzenia. Jeżeli nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, powinna zwrócić się o wsparcie do policji – ocenił prezydent miasta.
Jaśkowiak ocenił, że wtorkowe zdarzenie należy łączyć z marcową interwencją poselską posłanki partii Razem Marceliny Zawiszy w jego gabinecie. Posłanka pojawiła się w magistracie wraz z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego, argumentując, że od dwóch lat bezskutecznie starali się oni o spotkanie z prezydentem. Teren, na którym mieszkają, został sprzedany deweloperowi. W mediach społecznościowych Jacek Jaśkowiak napisał, że Marcelina Zawisza „nadużywając prawa do kontroli poselskiej, wtargnęła do mojego gabinetu z tymi samymi osobami, które dziś zaatakowały mnie podczas sesji absolutoryjnej”.
– Jeżeli komisja etyki poselskiej nie reaguje na sytuację, w której parlamentarzystka przekracza swoje uprawnienia i wchodzi do mojego gabinetu w trakcie podpisywania dokumentów związanych z dostępem do informacji niejawnych, a następnie pojawia się tam wraz z grupą swoich zwolenników, to wysyłany jest bardzo niebezpieczny sygnał. Również prokuratura uznała wówczas, że choć granice kontroli poselskiej zostały przekroczone, nie doszło do czynu wymagającego dalszych konsekwencji – powiedział.
Posłanka Marcelina Zawisza powiedziała PAP, że Jaśkowiak musi wiedzieć, iż poseł ma prawo do kontroli poselskiej.
- Prezydent miasta ma obowiązek przyjąć posła, odpowiedzieć na wszystkie pytania oraz przygotować dokumenty. W związku z tym, że tego nie zrobił, sprawa została zgłoszona do CBA i teraz CBA będzie przeglądać te dokumenty, do których nie dał mi dostępu pan prezydent. Jacek Jaśkowiak wymyśla sobie fakty i dopisuje historię. Osoby, które go zaatakowały nie były obecne podczas marcowej kontroli poselskiej. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby prezydent skoncentrował się jednak na rozwiązywaniu problemów mieszkańców Poznania — powiedziała Zawisza.
Prezydent o sprawcach incydentu
Zdaniem Jaśkowiaka sprawcy mogą dojść do wniosku, że skoro łamanie prawa nie pociąga za sobą konsekwencji, można posunąć się dalej.
– Dzisiaj był to atak z użyciem tortu. Następnym razem może to być substancja żrąca albo coś znacznie groźniejszego. Wszyscy pamiętamy tragedię, która spotkała Pawła Adamowicza. Niepokojące jest również to, że osoby uczestniczące w tego rodzaju akcjach próbują przedstawiać je jako dopuszczalną formę krytyki politycznej. Trudno zaakceptować sytuację, w której dochodzi do fizycznego ataku na funkcjonariusza publicznego oraz zniszczenia jego mienia, a następnie twierdzi się, że nic złego się nie wydarzyło – podkreślił.
Prezydent Poznania ocenił, że sprawcom zajścia udało się zyskać rozgłos, na który liczyli. - Jeżeli chodzi o środowiska anarchistyczne, to warto zauważyć, że wiele działań realizowanych przez miasto podważa sens ich dotychczasowej działalności. Tylko w minionym roku wybudowaliśmy niemal pięćset mieszkań socjalnych, komunalnych oraz mieszkań ze wsparciem. Prowadzimy remonty pustostanów i realizujemy programy pomagające osobom najbardziej potrzebującym poprawić warunki życia. W efekcie część tych środowisk traci argumenty potwierdzające potrzebę swojej aktywności. Aby uzasadnić własną obecność w debacie publicznej, muszą zwracać na siebie uwagę i wykazywać, że nadal są potrzebne — ocenił.
Zapytany, czy Marcelina Zawisza powinna czuć się współodpowiedzialna za to, co się wydarzyło, Jaśkowiak ocenił, że posłanka „ponosi współodpowiedzialność za stworzenie atmosfery, która doprowadziła do tego rodzaju działań”.
– Organizowała wspólnie z tymi osobami różnego rodzaju akcje i happeningi, dlatego trudno dziś całkowicie oddzielać te wydarzenia od wcześniejszej aktywności tego środowiska. Osoby zaangażowane w poprzednie akcje były dla sprawców dzisiejszego zajścia punktem odniesienia i inspiracją – powiedział prezydent Poznania.
Zawisza, komentując tę wypowiedź, podkreśliła, że „kontrola poselska nie miała nic wspólnego z tym, co wydarzyło się dziś na sali sesyjnej”. - Elementem zbieżnym może być wyłącznie to, że Jacek Jaśkowiak z arogancją traktuje mieszkańców — oceniła. (PAP)
rpo/ rbk/ mhr/ ppa/