Prof. Dudek: przyszłość Polski nie może być zakładnikiem historycznych relacji polsko-ukraińskich
Z Ukrainą mamy do zrealizowania wielki interes geopolityczny i przyszłość Polski nie może być zakładnikiem historycznych relacji polsko-ukraińskich - powiedział PAP historyk prof. Antoni Dudek komentując zapowiedź pozbawienia prezydenta Ukrainy Orderu Orła Białego za nadanie jednostce imienia UPA.
W środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Jak wskazał, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Decyzja Zełenskiego wywołała falę krytyki w Polsce. Premier Donald Tusk ocenił ją jako niepokojącą, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz jako nie do przyjęcia. Oburzenie wyraziło MSZ; szef MSZ Radosław Sikorski wskazał, że na polsko-ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Władimir Putin.
Prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego - nadany mu w 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Oświadczył, że jest oburzony decyzją prezydent Ukrainy i ocenia ją bardzo krytycznie. Gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji - powiedział.
Według eksperta, Polska powinna zaprotestować, jednak nie poprzez odbieranie prezydentowi odznaczenia ani rozniecanie konfliktu o symbole historyczne.
Nie ma wątpliwości, że dojdzie do odebrania Orderu Orła Białego, ponieważ decyzję podejmuje jednoosobowo prezydent, a kapituła tylko wyraża opinię. Znając skład kapituły, byłbym zdziwiony, gdyby wyraziła odmienne zdanie, chociaż powinna to zrobić.
Według politologa i historyka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych jest „fatalna” i Polska powinna okazać swoje niezadowolenie.
- Najgorszym możliwym sposobem okazania dezaprobaty jest odebranie orderu, którego zresztą nie należało dawać prezydentowi Ukrainy, gdyż był to przykład nadmiernego szafowania tym najwyższym polskim odznaczeniem państwowym. Prezydentowi Ukrainy można było przyznać Order, gdyby stosunki między naszymi państwami potoczyły się we właściwym kierunku, a Zełenski byłby emerytowanym politykiem, który doprowadził do pojednania polsko-ukraińskiego - powiedział ekspert.
- Natomiast prezydent Andrzej Duda był zauroczony Ukrainą w pierwszej fazie rosyjskiej agresji i podobnie jak cały PiS patrzył bezkrytycznie na naszego wschodniego sąsiada. Odbieranie po zaledwie dwóch latach od przyznania ważnego odznaczenia sprawia, że państwo polskie jawi się jako niepoważne. Bo Zełenski w sprawie UPA miał to samo zdanie, gdy przyjmował Order Orła Białego, jak i teraz, gdy chce się mu go odebrać - dodał.
Profesor zaznaczył, że wtedy Zełenski „nie robił czegoś tak spektakularnego jak nazywanie jednostki wojskowej imieniem Bohaterów UPA, ale przecież pomniki Stepana Bandery już wtedy były na Ukrainie i odwoływano się do tradycji UPA". - Wtedy polski rząd, który tworzył PiS, udawał, że tego tematu nie widzi, a teraz nagle sprawa urasta on do rangi gigantycznego problemu - dodał.
Według prof. Dudka Polska powinna zaprotestować, ponieważ o przeszłości nie można zapominać, a Ukraińców należy przekonywać do uznania polskich racji, jednak nie poprzez odbieranie prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego ani rozniecanie konfliktu o symbole historyczne.
Naukowiec uważa, że decyzja prezydenta Nawrockiego zaszkodzi relacjom polsko-ukraińskim, które „powinny być zorientowane na przyszłość, a nie skoncentrowane na przeszłości”.
Zełenski wykonał fatalny ruch, ale w naszym interesie nie jest pogorszenie relacji z Ukrainą, kiedy na przykład próbujemy rozwijać współpracę w zakresie produkcji dronów.
- To jest sprawa fundamentalnie ważna nie tylko dla bezpieczeństwa, ale także z punktu widzenia korzyści dla budżetu, obciążonego teraz niewyobrażalnie dużymi długami, zaciągniętymi przez kolejne rządy PiS-u i Koalicji Obywatelskiej. Z Ukrainą mamy do zrealizowania wielki interes geopolityczny i przyszłość Polski nie może być zakładnikiem relacji polsko-ukraińskich o charakterze historycznym - zaznaczył.
Prof. Dudek, zapytany, czy gesty poparcia ukraińskich władz państwowych dla historycznych postaci ukraińskiego nacjonalizmu należy odczytywać jako manifestację skierowaną przeciwko Polsce i pamięci zamordowanej ludności polskiej na Wołyniu, zaprzeczył.
- Patrzymy na UPA niemal wyłącznie przez pryzmat ludobójstwa na Wołyniu i trudno się dziwić, że tak właśnie jest – stwierdził prof. Dudek. - Tylko powinniśmy przez moment się zastanowić, czym jest UPA dla Ukraińców. Otóż dla nich jest to przede wszystkim formacja, która przeciwstawiła się bolszewikom i Sowietom. Dla nich ta tradycja jest dzisiaj najważniejsza, bo oni nie toczą wojny z Polską, tylko z Rosją. Dlatego odwołują się do tych formacji ze swojej przeszłości, które walczyły z Rosjanami czy bolszewikami. Trudno odmówić tej decyzji racjonalności. Mamy skomplikowaną historię ze wszystkimi sąsiadami i powinniśmy to choć trochę zrozumieć. Na przykład generał Lucjan Żeligowski, który zajął Wilno w 1920 roku, dla nas będzie wybitnym wojskowym, a dla Litwinów - symbolem polskiego nacjonalizmu. Wymuszanie na Litwinach czegokolwiek w sprawie Żeligowskiego byłoby bezcelowe - powiedział.
Prof. Dudek obawia się, że może dojść do eskalacji polsko-ukraińskich napięć.
Polska zabierze Zełenskiemu odznaczenie, na co odpowiedzą Ukraińcy i ku radości Moskwy dojdzie do pogorszenia relacji polsko-ukraińskich.
- Mam nadzieję, że nie będzie to ani trwałe, ani głębokie załamanie, bo mimo różnic mamy więcej wspólnych interesów. Na naszym terytorium żyje półtora miliona Ukraińców, którzy pełnią tu dość istotną rolę gospodarczą. Jeśli kryzys w stosunkach między państwami będzie się pogłębiać, może to także przełożyć się na relacje między Polakami i Ukraińcami, którzy razem pracują, mieszkają obok siebie, a ich dzieci chodzą do tych samych szkół. Konflikty nie są nam do niczego potrzebne, bo ani Polska, ani Ukraina na tym nie zyskają. Dlatego sugerowałbym prezydentowi Nawrockiemu deeskalację konfliktu, a nie jego wzniecanie - stwierdził prof. Dudek. (PAP)
irk/ aszw/ ktl/