O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Człowiek grający w grę. Fot. EPA/Enric Fontcuberta

Psycholog: skuteczny przekaz dezinformacyjny opiera się na emocjach

W budowaniu skutecznego przekazu dezinformacyjnego lub propagandowego w sferze cyfrowej kluczowe są emocje, a konkretnie gniew, strach i poczucie wyższości. Szukamy dopaminy, a nie weryfikacji faktów - powiedział PAP dr Jakub Kuś z Uniwersytetu SWPS.

Psycholog z Centrum Innowacji Społecznych i Technologicznych „HumanTech” USWPS wyjaśnił, w jaki sposób nasz mózg weryfikuje informacje pojawiające się w sferze cyfrowej pod kątem przekazów o charakterze dezinformacyjnym i propagandowym.

- Psychologia poznawcza wskazuje, że nasz mózg pracuje w dwóch trybach. Pierwszy jest szybki, intuicyjny i emocjonalny – to ten, którego używamy przeglądając memy czy grając w gry. Drugi jest analityczny i wymaga wysiłku. Gdy wchodzimy do sieci dla relaksu, nasz „wewnętrzny strażnik” idzie na drzemkę. Szukamy dopaminy, a nie weryfikacji faktów - powiedział.

Ekspert dodał, że w czasie rekreacyjnego korzystania z sieci użytkownicy są bardziej podatni na tzw. efekt czystej ekspozycji - im częściej jakiś wątek pojawia się na platformach, tym bardziej wydaje nam się on prawdopodobny.

Według psychologa dezinformacja dotycząca sytuacji na Ukrainie jest skuteczniejsza w sferze cyfrowej ze względu na dostosowanie formy przekazu do charakterystyki danej grupy graczy.

"Społeczności graczy są celem idealnym, ale nie dlatego, że są naiwne. Chodzi o wspólnotę interesów i wysoki poziom zaufania wewnątrz grupy. Jeśli mamy grupę ludzi pasjonujących się np. realizmem wojennym, takim jak w grze Arma III, czy historią w Hearts of Iron, to mamy gotowy fundament: wspólny język i specyficzną estetykę".

Dr Jakub Kuś

Dr Kuś wskazał, co kieruje graczem przy wyborze gier osadzonych w realiach aktualnych konfliktów: wynika to z zamkniętego systemu gry o jasnych regułach i algorytmach. - Użytkownik otrzymuje zestaw narzędzi, które pozwalają mu na symulowanie różnych scenariuszy, co daje poczucie sprawstwa poznawczego. „Ucieczka” w tym przypadku nabiera zresztą nowego znaczenia. Nie jest to odejście od tematu wojny, lecz przejście z pozycji pasywnego odbiorcy informacji do pozycji rozgrywającego - powiedział ekspert.

Psycholog dodał, że gracz zamiast uciekać od rzeczywistości przenosi ją do środowiska, w którym ma większą kontrolę, a skutki podejmowanych przez niego decyzji „są mierzalne, ale i odwracalne”.

Więcej

Mężczyzna z telefonem (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/SAMIULLAH POPAL
Mężczyzna z telefonem (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/SAMIULLAH POPAL

Jak krótkie, prowokacyjne treści w sieci zmieniają myślenie i służą dezinformacji [ANALIZA]

Działanie dezinformacji

Kuś ocenił, że humor jest najskuteczniejszą tarczą dla propagandy. - W internecie rządzi tzw. Prawo Poego: bez jasnej deklaracji autora niezwykle trudno odróżnić ekstremizm od parodii. Jeśli ktoś wrzuca dezinformacyjny post i spotyka się z krytyką, zawsze może zastosować ironiczne wycofanie, mówiąc „to tylko żart, nie masz dystansu” - powiedział. Satyryczny charakter treści sprawia, że radykalne przekazy stają się strawne, a granica tego, co uważamy za akceptowalne, przesuwa się.

"Polski gracz, podobnie jak reszta naszego społeczeństwa, jest szczególnie wrażliwy na punkcie suwerenności i historii. Skuteczna dezinformacja w Polsce uderza więc w konkretne struny: nieufność wobec sojuszników (np. „zachód nas znów zdradzi”) oraz antyestablishmentowość. Do graczy trafia przekaz sugerujący, że media głównego nurtu kłamią, a „prawda” jest dostępna tylko dla wtajemniczonych w niszowych społecznościach".

Dr Jakub Kuś

Dodał, że wykorzystywane jest również poczucie zmęczenia tematem wojny - w takich przekazach podsuwane są narracje o „kosztach, jakie ponosi zwykły obywatel”. To w ocenie eksperta może budować niechęć do wspierania zaatakowanych sąsiadów.

W przypadku emocji, które towarzyszą graczowi podczas rozgrywki, psycholog wyjaśnił, że reakcja zależy od gatunku gry i jej tempa. Dynamiczne gry akcji silnie stymulują układ nerwowy, co dostarcza adrenaliny. Gry o wolniejszej charakterystyce, skupionej na logistyce czy przetrwaniu, mogą prowadzić do stanu wysokiej koncentracji.

- W tym stanie mózg pracuje wydajnie, ale w sposób uporządkowany, co przez wielu użytkowników jest definiowane jako odpoczynek od chaosu dnia codziennego. Nie jest to relaks pasywny, lecz regeneracja przez zaangażowanie zasobów poznawczych w strukturalne zadanie - wyjaśnił.

Image
Portret polskiego gracza. Autor: Mateusz Krymski
Portret polskiego gracza. Autor: Mateusz Krymski

Ekspert zapytany o ryzyko uzależnienia się od tego typu rozgrywek wskazał, że silne przywiązanie do nich wynika z obecnego w grach niekończącego się ciągu zadań, typowego dla gier strategicznych. Rozgrywka jest znacznie dłuższa niż w przypadku gier zręcznościowych, wymaga również większego zaangażowania intelektualnego i opiera się na złożonym systemie decyzji, a nie „gwałtownych bodźcach sensorycznych”.

- Gry strategiczne rzadko opierają się na dynamice ruchu, a ich siła przyciągania bazuje na pętli gratyfikacji odroczonej. Mechanizm ten polega na planowaniu wieloetapowym, gdzie nagroda (np. zwycięstwo w kampanii) następuje po długim procesie optymalizacji zasobów - podkreślił.

Jak powiedział ekspert, komunikat dezinformacyjny, aby zadziałał, musi być prowokujący. Kłótnie i spory na platformach są promowane przez algorytmy. Na front wysuwane są treści kontrowersyjne, niezależnie od tego, czy dane informacje są prawdziwe.

Kuś wskazał, że w budowaniu skutecznego przekazu dezinformacyjnego lub propagandowego w sferze cyfrowej kluczowe są emocje, a konkretnie gniew, strach i poczucie wyższości. 

"Skuteczny komunikat dezinformacyjny składa się z trzech elementów: haka (np. kontrowersyjnego obrazka lub mocnego zdania), podziału na „my” i „oni” oraz pozornego dowodu, np. zmanipulowanego zrzutu ekranu. Taki przekaz, często agresywny, dynamiczny i operujący dowodami anegdotycznymi, wygrywa z suchymi faktami".

Dr Jakub Kuś

Zapytany o to, czy poczucie przynależności do konkretnej społeczności online osłabia chęć postawienia się np. w przypadku szerzenia nieprawdziwych informacji, dr Kuś odpowiedział, że to częste zjawisko wiążące się z konformizmem grupowym.

- Potrzeba akceptacji w małych, hermetycznych społecznościach jest silniejsza niż potrzeba bycia „sprawiedliwym”. Jeśli lider grupy lub większość członków powiela jakąś narrację, postawienie się jej grozi ostracyzmem, wyzwiskami, a w skrajnych przypadkach wykluczeniem z rozgrywek - wyjaśnił psycholog. I dodał, że chęć użytkowników do „zachowania spokoju dla dobra grupy” jest wykorzystywana przez dezinformatorów, który tworzą złudzenie, że ich poglądy są powszechnie akceptowane. (PAP)

bch/ bar/ bst/ js/ grg/

Zobacz także

  • Dzieci grające w grę komputerową (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/PETER KLAUNZER
    Dzieci grające w grę komputerową (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/PETER KLAUNZER

    Społeczność graczy jest atrakcyjnym celem rosyjskiej dezinformacji

  • Prof. Agnieszka Łukasik-Turecka. Źródło: KUL/Facebook
    Prof. Agnieszka Łukasik-Turecka. Źródło: KUL/Facebook
    Specjalnie dla PAP

    Medioznawczyni: jeśli chcemy walczyć z dezinformacją, udzielajmy głosu prawdziwym ekspertom

  • Media społecznościowe (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/ADAM VAUGHAN
    Media społecznościowe (zdjęcie ilustracyjne). Fot. EPA/ADAM VAUGHAN

    Ekspertka: proces pogarszania się usług internetowych jest świadomie planowany przez bigtechy

  • Kobieta z telefonem (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk
    Kobieta z telefonem (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk

    W 2025 roku gwałtownie wzrosło wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia fake newsów

Serwisy ogólnodostępne PAP