Radosław Sikorski spotkał się w Kijowie z szefem ukraińskiego MSZ
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się we wtorek w Kijowie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Andrijem Sybihą. Rozmawiali m.in. o kwestiach bezpieczeństwa Ukrainy i Unii Europejskiej, bieżącej współpracy Ukrainy z sojusznikami oraz relacjach dwustronnych.
Sikorski przebywa z wizytą w Kijowie w 4. rocznicę inwazji Rosji na Ukrainę.
MSZ przekazało najpierw, w komunikacie jeszcze przed spotkaniem, że ministrowie spraw zagranicznych Polski i Ukrainy będą rozmawiać „o kwestiach bezpieczeństwa Ukrainy i Unii Europejskiej, bieżącej współpracy Ukrainy z Sojusznikami oraz relacjach dwustronnych”.
Po zakończonym spotkaniu MSZ podało na X, że rozmowy dotyczyły: czwartej rocznicy rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz bieżącej sytuacji na froncie, postępów w procesie pokojowym i współpracy wojskowej, wsparcia energetycznego dla Ukrainy oraz sankcji UE wobec Rosji, a także negocjacji akcesyjnych Ukrainy do Unii Europejskiej.
Wczoraj rada do spraw zagranicznych Unii Europejskiej w Brukseli poświęcona była między innymi sprawom ukraińskim. Dziś wizyta solidarności w Kijowie w czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji. Tutaj po kilku dniach miała być parada zwycięstwa, tymczasem Kijów nie tylko się broni, ale Ukraina odzyskuje terytorium
Jak podkreślił, „trzeba uaktualniać i wdrażać te sankcje” wobec Rosji, które już zostały uchwalone. Zaznaczył, że „na stole” jest 20. pakiet sankcji blokujący to, co finansuje machinę wojenną Putina. - Rosyjska gospodarka już się chwieje - dodał szef MSZ.
Dziękuję za wspólne rozpoczęcie dnia i rozmowę @andrii_sybiha! https://t.co/8a4WSjAKAH
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) February 24, 2026
Dzień wcześniej Sikorski poinformował, że poniedziałkowe posiedzenie unijnych ministrów spraw zagranicznych w Brukseli nie przyniosło konsensusu w sprawie 20. pakietu sankcji na Rosję z powodu blokady ze strony Węgier.
Jak podkreślił wówczas szef polskiej dyplomacji, „szantaż Węgier” wobec Ukrainy spotkał się z niezadowoleniem większości unijnych ministrów spraw zagranicznych, który zaapelowali do Budapesztu, by odstąpił od blokowania sankcji. Nowe restrykcje miały zostać przyjęte we wtorek, 24 lutego, w czwartą rocznicę pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Węgierskie władze jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia w Brukseli zapowiedziały, że będą blokować zarówno unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, jak i 20. pakiet sankcji, dopóki Kijów nie wznowi tranzytu rosyjskiej ropy ropociągiem Przyjaźń. Rurociąg został uszkodzony pod koniec stycznia w wyniku rosyjskich ataków.
Sikorski zaznaczył, że Węgry stosują szantaż nie po raz pierwszy - tak było już w przypadku Europejskiego Funduszu Pokojowego (chodzi o zwroty na rzecz krajów, które na początku wojny wysłały sprzęt do Ukrainy - PAP) i w sprawie uruchomienia pierwszego klastra negocjacyjnego w rozmowach akcesyjnych UE z Ukrainą.
Największe kontrowersje w ramach 20. pakietu budzi kwestia wprowadzenia całkowitego zakazu transportu rosyjskiej ropy drogą morską. Zakaz ten miałby zastąpić stosowany do tej pory pułap cenowy, który dopuszcza świadczenie usług transportowych, ale tylko jeśli przewożona ropa jest sprzedawana poniżej ustalonej ceny.
W ramach 20. pakietu sankcji na Rosję Komisja Europejska zaproponowała także ograniczenie eksportu towarów do Rosji oraz zakaz importu z Rosji do UE części metali, chemikaliów i minerałów krytycznych. KE chce też uderzyć w banki i kryptowaluty, które Rosja wykorzystuje do omijania sankcji. Przewidziane są też dalsze działania przeciwko tzw. rosyjskiej flocie cieni, wysłużonych statków, które Rosja wykorzystuje do transportowania ropy wbrew zachodnim sankcjom. Aby zaproponowane przez KE sankcje weszły w życie, konieczna będzie zgoda wszystkich państw członkowskich. (PAP)
wni/ mok/ sma/