Reżyser Carl Rinsch, który wyłudził od Netfliksa 11 mln dol., skazany na 2,5 roku więzienia
Na 30 miesięcy pozbawienia wolności w więzieniu federalnym skazał sąd reżysera Carla Rinscha, który oszukał Netflix na miliony dolarów. To połowa kary, o którą wnosiła prokuratura. Sędzia Jed Rakoff wziął pod uwagę zeznania Keanu Reevesa i innych świadków, którzy potwierdzili, że Rinsch miał problemy ze zdrowiem psychicznym. Wpłynęły one na złagodzenie kary.
W grudniu ława przysięgłych uznała Carla Rinscha winnym oszustwa elektronicznego i prania brudnych pieniędzy. Prokuratura udowodniła, że reżyser „47 roninów” wyłudził od serwisu Netflix około 11 milionów dolarów w trakcie produkcji nieukończonego serialu science fiction „White Horse”, znanego też jako „Conquest”. Zamiast ukończenia prac nad tym projektem Rinsch zainwestował znaczną część wspomnianych środków na rynku kryptowalut, a do tego wydał miliony na luksusowe zakupy.
Teraz Rinsch usłyszał wyrok w sądzie na Manhattanie. Spędzi w więzieniu 30 miesięcy. „Popełniłem błąd. Ten proces zmusił mnie do zmierzenia się z rzeczami dotyczącymi mnie samego, których wcześniej w pełni nie rozumiałem” – tłumaczył reżyser, według relacji portalu Deadline, tuż przed ogłoszeniem wyroku.
W okresie kilku miesięcy pomiędzy skazaniem a wyznaczeniem kary w ręce sędziego Rakoffa trafiły dokumenty dotyczące zdrowia psychicznego Rinscha. Obrona nie uczyniła z nich elementu swojej linii obrony podczas procesu, a w materiałach przekazanych ławie przysięgłych część odniesień do tych dokumentów została utajniona. Dowody przeciwko reżyserowi były zbyt mocne, aby kwestie związane z jego zdrowiem psychicznym mogły podważyć ustalenie winy. Mogły jednak zostać uwzględnione później jako okoliczność łagodząca przy wymiarze kary. Adwokat Daniel McGuinness wyjaśnił, że w związku z problemami ze zdrowiem psychicznym, Rinsch ukończył leczenie, które przyniosło pozytywne efekty. Sędzia ocenił jednak, że w trakcie procesu nie dostrzegł u oskarżonego oznak niezdolności do świadomego działania. Za dowód celowego postępowania uznał m.in. zakup pięciu samochodów marki Rolls-Royce na podstawione osoby. Miało to świadczyć o tym, że Rinsch działał świadomie i kierował się chciwością.
Wśród rozważanych dokumentów było też kilka listów popierających Rinscha, w tym jeden napisany przez Keanu Reevesa, który zaprzyjaźnił się z reżyserem na planie „47 roninów”. Aktor napisał, że uczestniczył w próbach przekonania twórcy do podjęcia leczenia, które ten odrzucił. Przekonywał, że to właśnie problemy ze zdrowiem psychicznym wpłynęły negatywnie na późniejsze zachowanie reżysera. W listach poparcia Rinsch był opisywany jako osoba pozytywna i przykład do naśladowania.
Prokuratura wzięła pod uwagę wspomniane relacje i zażądała 60 miesięcy kary więzienia dla Rinscha, zaznaczając, że gdyby nie oświadczenia Reevesa i innych świadków, wnioskowałaby o jeszcze surowszy wyrok. Mowa była nawet o 11 latach pozbawienia wolności. Sędzia Rakoff ocenił, że kara o połowę krótsza niż żądane 60 miesięcy będzie miała podobny efekt jak dłuższy wyrok. Zaznaczył, że według badań kara więzienia dla tzw. „białych kołnierzyków” ma pozytywny wpływ odstraszający i resocjalizacyjny. Rinsch będzie też musiał zapłacić 11 milionów dolarów odszkodowania i uczestniczyć w programie leczenia zaburzeń psychicznych. Przedstawiciel Netfliksa pozostawił w gestii sądu ustalenie harmonogramu spłaty zasądzonych środków. Sędzia przyznał wprost, że w jego opinii reżyser nigdy nie będzie miał środków, by w pełni spłacić zasądzone odszkodowanie. Rinsch rozpocznie odbywanie kary 1 września. (PAP Life)
kal/ag/ep/