Były prezydent Korei Południowej skazany na 30 lat więzienia
Były prezydent Korei Płd. Jun Suk Jeol został w piątek skazany na 30 lat więzienia za zlecenie operacji wojskowej z użyciem dronów nad Pjongjangiem – podała agencja Yonhap. Sąd uznał, że działania pozwanych miały sprowokować Koreę Płn. i dać pretekst do wprowadzenia stanu wojennego w 2024 r.
Byłego prezydenta i jego współpracowników sąd okręgowy w Seulu uznał za winnych działania na korzyść wroga oraz nadużycia władzy.
„Operację z użyciem dronów nad Pjongjangiem uznaje się za działanie mające na celu stworzenie warunków do ogłoszenia stanu wojennego. Nie można jej uznać za uzasadnioną operację wojskową” – przekazał sąd w uzasadnieniu wyroku, dodając, że działania te służyły „prywatnym celom politycznym” i mogły doprowadzić do wybuchu konfliktu zbrojnego.
Wraz z byłym prezydentem wyrok 30 lat więzienia otrzymał były minister obrony Kim Yong Hjun. Dowódca kontrwywiadu wojskowego Jo In Hjong został skazany na 15 lat, a dowodzący bezpośrednio operacją, gen. Kim Jong De, otrzymał wyrok 3 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat.
Wyrok dla 65-letniego Juna jest zgodny z żądaniem prokuratury specjalnej.
Sąd odrzucił linię obrony, która argumentowała, że operacja dronowa była legalną odpowiedzią na wysyłane wcześniej przez Pjongjang balony ze śmieciami i nie miała związku z planami wprowadzenia stanu wojennego.
W październiku 2024 r. reżim w Pjongjangu ogłosił, że ma dowody na to, iż Południe wysłało drony nad miasto, by zrzucać tam propagandowe broszury. Ówczesne władze w Seulu nie potwierdziły tych informacji.
Jun niespodziewanie ogłosił stan wojenny 3 grudnia 2024 r. i skierował wojsko do parlamentu. Zgromadzenie narodowe po kilku godzinach przegłosowało uchylenie dekretu prezydenta. W związku z tą sprawą polityk został skazany na dożywocie za kierowanie zamachem stanu. Obalony w wyniku impeachmentu w kwietniu ub.r. polityk złożył apelację, twierdząc, że działał wyłącznie dla dobra narodu.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ piu/ sma/