Reżyserka Anna Jadowska o swoim debiucie prozatorskim: wzięłam się z literatury
Scenarzystka i reżyserka Anna Jadowska oprócz tego, że pracuje przy swoich filmach, bardzo dużo pisze, jak powiedziała PAP - ma wręcz kompulsywną potrzebę pisania i „wzięła się z literatury”. Swoją pierwszą książkę - „Dadzieję” - pisała m.in. czekając, aż syn skończy lekcje rysunku.
Latem na wsi, gdzieś na Dolnym Śląsku w latach 80., dwie siostry spotykają na rozgrzanej asfaltowej drodze obcego mężczyznę. Wysiada boso z białego samochodu, dziwnie się im przygląda. Kilka dni później w lesie zostaje znalezione ciało zamordowanej dziewczynki. „Dadzieja” nie jest jednak historią kryminalną, ale powieścią o dziewczęcym dojrzewaniu. Wiecznie zirytowana matka nie ma dla córek czasu, sąsiadki podsłuchiwane pod drzwiami kuchni opowiadają niepokojące historie, ojcowie – każda z sióstr ma innego – dawno zniknęli, a wszyscy mężczyźni, gdy przyjrzeć się im uważnie, są zdolni do przemocy.
W rozmowie z PAP scenarzystka i reżyserka wyznała, że „wzięła się z literatury”. – Przed Szkołą Filmową w Łodzi skończyłam polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Wtedy też zaczęłam pisać. Moje pierwsze opowiadanie ukazało się w „Brulionie”, wówczas było to bardzo popularne pismo literackie. Pamiętam, że opowiadanie podpisałam imieniem mojego ojca i któregoś razu dostał on widokówkę, na której było napisane „Antoni, chcemy wydrukować twoje opowiadanie” – wspominała. – Dużo piszę, mam wręcz kompulsywną potrzebę pisania. Sama piszę także scenariusze swoich filmów – dodała.
Jadowska „Dadzieję” pisała kilka lat. – Zaczęło się prozaicznie. Mój syn Antoni chodził na lekcje rysunku, które trwały trzy godziny i żeby wypełnić ten czas, zaczęłam pisać. W mojej głowie pojawił się głos dziewczynki - narratorki powieści. Spodobał mi się, zwłaszcza że był silniejszy od mojego lenistwa. Postanowiłam za nim pójść – powiedziała.
Antoni jest także odpowiedzialny za wymyślenie samego słowa „dadzieja”. – Kiedyś razem szliśmy po Mokotowie i w pewnym momencie on powiedział, że jest jeszcze jedna odmiana nadziei – właśnie „dadzieja”. Jest to nadzieja w beznadziejnej sytuacji. Kiedy wiemy, że wszystko jest na najgorszej drodze, że na pewno się nie uda, ale gdzieś w głębi duszy jeszcze mamy nadzieję. To jest właśnie „dadzieja” – wyjaśniła.
Jadowska wyznała, że pisząc książkę, postanowiła się nie cenzurować. – Miałam poczucie, że powieść nie jest tak ustrukturyzowana jak scenariusz, że mogę szukać tematu. W związku z tym, że jest to narracja pierwszoosobowa, szłam za tym, co dzieje się w głowie bohaterki. Bardzo często nie wiedziałam, co się następnie wydarzy. Nie zaplanowałam, o czym będzie ta powieść, a wręcz sama byłam ciekawa, zasiadając do pisania, gdzie mnie ta dziewczynka zaprowadzi – powiedziała.
Zapytana, czy „Dadzieja” zostanie kiedyś zekranizowana, powiedziała, że podczas pisania nie planowała, że z powieści powstanie film. - Wręcz przeciwnie, starałam się myśleć kompletnie inaczej niż wtedy, kiedy piszę scenariusz. Bardzo dużą przyjemność sprawiało mi bycie w głowie bohaterki, cofanie się w czasie i żonglerka różnymi sytuacjami – powiedziała.
Zwróciła uwagę, że byłby to drogi film, ponieważ opowieść o latach 80. byłaby traktowana jak film historyczny.
Jadowska w swojej twórczości jest wierna kobiecym historiom, ale zaznaczyła, że jej wybory są intuicyjne. – Jeżeli kiedyś przyjdzie mi do głowy interesujący męski bohater, to na pewno za tym pójdę. Na razie są to same kobiety; mam poczucie, że w ogólnej narracji brakuje opowieści kobiecych. Z różnych poziomów, na różnych etapach, w różnych czasach – podkreśliła.
Wyznała, że chciałaby powtórzyć to doświadczenie literackie, choć za drugim razem zrobiłaby to inaczej. – Tę książkę pisałam przy okazji, czekając właśnie na syna albo zamykając się na kilka godzin w pokoju. A chciałabym mieć czas na to, żeby się skupić, zrobić research, pomyśleć, zaplanować. Nie spieszyć się – powiedziała. – Nie wiem, czy to mi się uda w tym wcieleniu, dlatego że mam teraz dwa filmy przed sobą zaplanowane, ale bardzo bym chciała to zrobić – dodała.
Jadowska poinformowała, że w tym roku chciałaby zrobić film, który podobnie jak „Dadzieja” dzieje się na Dolnym Śląsku i także jest o dwóch siostrach. – Będzie to jednak współczesna opowieść. Starsza z sióstr jest nastolatką, która próbuje sprzedać dziewictwo przez internet – zdradziła.
Drugi film – „Ocean Tetydy” – będzie natomiast zainspirowany historią babci reżyserki, która jako siedmiolatka została oddana na służbę. – Akcja filmu dzieje się w 1938 roku. Opowiada o małej dziewczynce, która pracuje gdzieś pod Krakowem w jakimś dworku. Opowieść kończy się wybuchem wojny – powiedziała Jadowska.
Anna Jadowska – scenarzystka i reżyserka. Jej film fabularny „Dotknij mnie” (sekcja Forum Berlinale 2003) zdobył w 2004 r. Złotego Lwa w Konkursie Kina Niezależnego. W tym samym roku jej film krótkometrażowy „Korytarz” został wybrany do udziału w Międzynarodowym Tygodniu Krytyki w Cannes. W 2005 r. zdobyła nagrodę dla najlepszego polskiego debiutu za film „Teraz ja”. Film „Dzikie róże” (2017) zdobył liczne nagrody, w tym Impact Award Stockholm IFF oraz 4 nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cottbus, m.in. za Najlepszy Film w Konkursie Głównym. Liczne nagrody zdobył także film „Kobieta na dachu” z 2022 r.. m.in. nagrodę dla najlepszej aktorki na FPFF w Gdyni dla Doroty Pomykały oraz Polską Nagrodę Filmową Orły 2023 r. dla Doroty Pomykały za najlepsza główną rolę kobiecą.
Jadowska ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim i Łódzką Szkołę Filmową, gdzie obecnie wykłada. Literacko zadebiutowała w 1996 r. w „Brulionie”, publikowała również w piśmie „Rita Baum”. „Dadzieja” to jej pierwsza książka prozatorska.
Książkę „Dadzieja” wydało Czarne.
Premierowe spotkanie autorskie z Anną Jadowską odbędzie się 23 marca o godz. 19 w Nowym Teatrze w Warszawie (ul. Madalińskiego 10/16).
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ dki/ ppa/