Ekspertka: nie grozi nam brak paliwa na stacjach, ale trudno przewidzieć, jak wzrosną ceny
Zmiany cen ropy są trudne do przewidzenia, tak samo jak dalszy ciąg konfliktu w Iranie - oceniła Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw z biura Reflex. Podkreśliła, że nie grozi nam brak paliwa na stacjach. Jeśli chodzi o jego cenę, rząd ma ograniczone możliwości.
Od rozpoczęcia ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran cena ropy na świecie gwałtownie wzrosła. O ile przed nimi za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 70 dol., to we wtorek ok. godz. 10, kosztowała blisko 93 dol., a w poniedziałek nad ranem cena ta dochodziła do 117 dol. Poszły za tym znaczące wzrosty cen paliwa na stacjach benzynowych w Polsce. Analityczka rynku paliw z biura Reflex Urszula Cieślak powiedziała w Studiu PAP, że po tym jak Iran zablokował Cieśninę Ormuz, na rynki światowe trafia około 20 proc. ropy naftowej i blisko 30 proc. gazu LNG mniej.
- Jest nam dokładnie tak samo trudno przewidzieć, do którego momentu możemy dojść z cenami ropy naftowej, jak i to, jak dalej potoczy się konflikt. Czy on będzie liczony do trzech-czterech tygodni jeszcze, czy przerodzi się w długie miesiące? Bo od tego będzie zależało, czy ta podażowa i popytowa strona rynku ropy naftowej będą w stanie się zrównoważyć. Przedłużający się konflikt w Zatoce Perskiej będzie niestety powodował, że ta sytuacja będzie coraz bardziej napięta - powiedziała Cieślak. Jak zauważyła, w ostatnich dniach szybciej rosły ceny oleju napędowego, niż benzyny - dzisiaj są o ok. półtora złotego wyższe niż przed wybuchem wojny.
Premier Donald Tusk powiedział w poniedziałek, że wojna w Iranie nie spowoduje, iż w Polsce zabraknie paliwa. Zastrzegł, że mówi o konflikcie w perspektywie tygodni, a konsekwencje przedłużającej się wojny nie są możliwe do przewidzenia. Urszula Cieślak powiedziała, że polskie rezerwy strategiczne powinny zabezpieczyć nas przynajmniej na 90 dni krajowej konsumpcji.
- Dzisiaj mówienie o jakichkolwiek zagrożeniach wynikających z toczącej się wojny są przedwczesne i w pewnym sensie nieuzasadnione. Nie możemy wywoływać takiej paniki, że produktu braknie. Problemy mogą się zacząć, jeżeli ta wojna będzie trwała przez wiele, wiele miesięcy. Natomiast w sytuacji w miarę szybkiego powrotu do równowagi, sytuacja powinna się ustabilizować zarówno pod względem cenowym (...) i dodatkowo zniknie to ryzyko w zakłóceniach dostaw - powiedziała Cieślak. - To jest tak naprawdę dopiero początek tego konfliktu i nie wiadomo, jak ta sytuacja będzie się dalej rozwijała - dodała. Ekspertka przypomniała, że wzrost cen paliw ma konsekwencje dla gospodarki, stwarza np. ryzyko wzrostu inflacji. Powiedziała, że „pewnie rząd myśli o rozwiązaniach, ale na ich wprowadzenie jeszcze przyjdzie czas”. Wśród możliwości wymieniła m.in. zastosowanie obniżonej stawki VAT.
- Jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie została obniżona stawka podatku VAT do 8 proc. z obowiązujących 23 proc. Rzeczywiście od początku lutego ceny zostały zahamowane. W związku z tym ten skok cen po wybuchu wojny w Ukrainie był w pewnym sensie ograniczony. Ale gdyby w tym okresie obowiązywała, tak jak obowiązuje standardowo stawka 23 proc. na paliwa, w 2020 roku mielibyśmy do czynienia z cenami powyżej 9 zł za litr - powiedziała Urszula Cieślak. Dodała przy tym, że obecnie obniżka stawki VAT, poza negatywnymi skutkami dla budżetu, miałaby ograniczony skutek. - To byłby efekt widziany przez nas, kierowców, konsumentów paliw. Natomiast samo obniżenie podatku VAT decyduje, że cena brutto będzie niższa, ale ten koszt dla przedsiębiorców nie zostanie znacząco ograniczony, ponieważ ta podstawa netto będzie uwzględniała w dalszym ciągu wyższe ceny - dodała.
Cieślak przypomniała, że zmniejszenie obciążeń podatkowych jest możliwe tylko do pewnego stopnia, bo Polska jest zobligowana do utrzymywania unijnego minimum - dla 1 m sześc. oleju napędowego wynosi ono 330 euro, a dla 1 m sześc. benzyny 95 oktanowej 359 euro.
W związku z tym jest miejsce na obniżenie o minimalną kwotę, która dałaby realnie spadek ceny detalicznej o około 20-30 groszy. W związku z tym to nie jest taki ruch, który zdecydowanie wpłynąłby na zniesienie całej już odnotowanej podwyżki cen na stacjach
W poniedziałek Orlen przekazał PAP, że marża Orlenu na diesla została obniżona z 25 groszy „niemal do zera”, co ma ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen paliw na świecie. Spółka oferuje do 35 gr rabatu na benzynę i olej napędowy w najbliższe osiem weekendów. Cieślak powiedziała, że tego typu działania dają ulgę. Pytanie, jak rozwinie się sytuacja.
Czy rząd rzeczywiście będzie rozważał wprowadzenie jakichś narzędzi? Myślę, że jest to kwestia czasu. Rząd z całą pewnością o tym myśli, ale biorąc pod uwagę uspokojenie sytuacji i chyba jednak oczekiwanie na w miarę szybkie zakończenie konfliktu, takiego ruchu w najbliższych dniach nie przewidujemy
Izrael i USA prowadzą naloty na Iran od 28 lutego. Iran ostrzeliwuje Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, uderzając w amerykańskie bazy wojskowe w tym regionie, jak i w infrastrukturę cywilną. Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła praktycznie do zamknięcia Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego z Zatoki Perskiej, przepuszczane są głównie dostawy z Iranu. Prawie całkowite zatrzymanie ruchu spowodowało zatory w eksporcie.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ drag/ mow/ kgr/