Rosyjskie ataki na Ukrainę. Są ofiary śmiertelne i ranni
Wojska rosyjskie ostrzelały Zaporoże, w wyniku czego dwie osoby zginęły, a co najmniej siedem zostało rannych - przekazał we wtorek szef władz wojskowych obwodu zaporoskiego Iwan Fedorow.
„Dwie osoby zginęły, a co najmniej siedem zostało rannych. Rosjanie zaatakowali miasto wieczorem, kiedy ludzie wracali do domów. Niestety, zginęli 18-letni chłopak i dziewczyna. Najszczersze kondolencje dla rodzin i bliskich ofiar” - napisał Fedorow w komunikatorze Telegram.
Szef władz wojskowych dodał, że trzy osoby zostały przewiezione do szpitala, jedna z nich - to 15-letnia dziewczyna w stanie krytycznym.
Według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS) w wyniku ostrzału zapaliły się cztery samochody osobowe. Na miejscu pracują wszystkie służby ratownicze - dodała DSNS.
Rosja przeprowadziła zmasowany atak z użyciem rakiet i dronów
Wcześniej miejscowe służby poinformowały o zmasowanych rosyjskich atakach na Ukrainę z użyciem rakiet, odpalonych przez samoloty lotnictwa strategicznego, oraz dronów. Wybuchy słychać było m.in. w Kijowie, Charkowie i mieście Dniepr.
W Kijowie, gdzie alarm powietrzny trwał ponad siedem godzin, ranne zostały trzy osoby. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych powiadomiła o uszkodzeniach bloków mieszkalnych i pożarach. Pociski trafiły m.in. w stację benzynową.
W godzinach nocnych Kijowska Miejska Administracja Wojskowa alarmowała o możliwych uderzeniach rakiet balistycznych. Kanały monitoringowe w komunikatorze Telegram ostrzegały też przed dronami i aktywnością lotnictwa strategicznego Rosji.
W Charkowie, na północnym wschodzie Ukrainy, intensywne ostrzały ciągnęły się przez ponad trzy godziny – przekazał mer Ihor Terechow. „Cel jest oczywisty: zrujnować jak najwięcej i pozostawić miasto bez ciepła w silne mrozy” – napisał na Telegramie.
Terechow poinformował, że w wyniku ataku trzeba było spuścić wodę z systemów ogrzewania 820 budynków.
„Aby nie dopuścić do zamarznięcia sieci, musimy spuścić wodę z systemu ciepłowniczego 820 budynków, które są zasilane z jednej z największych elektrociepłowni. Rozumiem, jak trudne jest to przy dwudziestostopniowym mrozie. Jednak bezprecedensowy atak na infrastrukturę krytyczną nie pozostawia innego wariantu. Nasi specjaliści nie widzą innego wyjścia” – podkreślił mer Charkowa.
Pod zmasowanym atakiem znalazł się także Dniepr na południowym wschodzie kraju. „Wróg w sposób zmasowany atakował obwód dniepropietrowski, używając do tego dronów i rakiet. W Dnieprze wybuchł pożar. Są także uszkodzenia na terenie obiektu infrastruktury, zniszczone zostały dwa domy prywatne, dwupiętrowy blok i akademik” – napisał na Telegramie szef władz wojskowych obwodu Ołeksandr Hanża.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił 29 stycznia, że otrzymał od rosyjskiego przywódcy Władimira Putina zapewnienie, że Rosja nie będzie atakować Kijowa i innych ukraińskich miast, nie wskazując precyzyjnie jak długo miałoby nie dochodzić do ataków. Kreml poinformował, że chodzi jedynie o czas do 1 lutego.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
ira/ mal/gn/