Sant Jordi - dzień, w którym Barcelona pachnie różami i książkami
23 kwietnia Barcelona zamienia się w wielką księgarnię i ogród różany. Sant Jordi – święto patrona Katalonii – to jedna z najbardziej niezwykłych tradycji w Europie. Dzień Świętego Jerzego to dla Katalończyków o wiele więcej niż tylko lokalne wydarzenie. To opowieść o miłości, literaturze i tożsamości, rozgrywana każdego roku na oczach mieszkańców i turystów.
23 kwietnia Barcelona wygląda tak, jakby całe miasto wyszło na spacer. Już od rana ulice wypełniają się ludźmi z czerwonymi różami i książkami pod pachą, a chodniki zamieniają się w kolorowy, pulsujący targ kultury. Na promenadzie La Rambla, alei Passeig de Gracia i dziesiątkach mniejszych ulic wyrastają setki stoisk. Księgarze wynoszą książki na zewnątrz, autorzy podpisują egzemplarze, a czytelnicy ustawiają się w kolejkach, które momentami przypominają premiery filmowe. W powietrzu unosi się zapach papieru i świeżych kwiatów. To jeden z niewielu dni w roku, kiedy kultura dosłownie wychodzi na ulicę i staje się dostępna dla wszystkich.
Korzenie Sant Jordi sięgają średniowiecza i legendy o rycerzu, który pokonał smoka terroryzującego miasto. W katalońskiej wersji tej historii z krwi zabitej bestii wyrasta róża, którą rycerz wręcza uratowanej księżniczce. Bohaterem tej opowieści jest Święty Jerzy, który już w XV wieku został patronem Katalonii. Jego legenda przetrwała wieki, a symbolika smoka i róży do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów regionu.
Przez długi czas 23 kwietnia był przede wszystkim dniem zakochanych. Na ulicznych jarmarkach sprzedawano kwiaty, a mężczyźni obdarowywali nimi swoje partnerki. Dopiero w XX wieku do tej tradycji dołączyły książki. W 1926 roku hiszpański pisarz i redaktor Vincent Clavel Andres zaproponował księgarniom w Barcelonie zorganizowanie imprezy, której celem było propagowanie czytelnictwa i katalońskiej kultury. Tak rozpoczęły się targi książki w Barcelonie. W Hiszpanii ustanowiono Dzień Książki, który początkowo wypadał w październiku. Kilka lat później przeniesiono święto na 23 kwietnia. Data nie jest przypadkowa - oddaje bowiem hołd najwybitniejszemu hiszpańskiemu pisarzowi, Miguelowi de Cervantesowi. Autor „Don Kichota z La Manchy” zmarł 22 kwietnia 1616 roku w Madrycie, ale rocznica jego śmierci jest obchodzona 23 kwietnia, w dniu pogrzebu. W tym samym dniu w Wielkiej Brytanii zmarł William Szekspir.
Dziś Sant Jordi to w Barcelonie ogromne wydarzenie literackie. Wydawcy planują premiery właśnie na ten dzień, a sprzedaż książek osiąga rekordowe poziomy. Dla wielu autorów to najważniejszy moment kontaktu z czytelnikami. „Książki są lustrem duszy, a Barcelona to miasto, które żyje literaturą” - mówił pochodzący z Barcelony Carlos Ruiz Zafon. Autor „Cienia wiatru” wielokrotnie podkreślał, że to właśnie takie dni jak Sant Jordi pokazują, jak silna może być relacja między miastem a literaturą. Katalońska pisarka Merce Rodoreda podkreślała, że „pisanie to sposób na zrozumienie świata”. Jej słowa często przywoływane są w kontekście tego dnia, bo dobrze oddają jego sens – literatura, to coś więcej niż rozrywka, to narzędzie budowania emocji i wspólnoty.
Z biegiem lat zmieniły się także same zwyczaje. Dawny podział – róża dla kobiety, książka dla mężczyzny – odszedł w zapomnienie. Dziś symboliczny gest nabrał bardziej uniwersalnego znaczenia. Sant Jordi stało się świętem otwartym, które łączy pokolenia i środowiska, niezależnie od wieku czy stylu życia.
Choć dziś Sant Jordi przyciąga tłumy turystów i generuje ogromne obroty, jego idea pozostaje niezmienna. Nadal chodzi o prosty gest: wręczenie róży i książki komuś bliskiemu.
Jednym z mniej znanych, ale charakterystycznych elementów święta jest „pa de Sant Jordi” – chleb św. Jerzego. W jego wnętrzu układa się czerwono-żółte pasy, nawiązujące do katalońskiej flagi. To stosunkowo młoda tradycja, ale doskonale wpisuje się w klimat dnia, w którym każdy detal staje się symbolem lokalnej tożsamości i przywiązania do kultury regionu.
Motyw smoka i rycerza można odnaleźć także w architekturze Barcelony. Kataloński architekt Antoni Gaudi wielokrotnie nawiązywał do tej legendy w swoich projektach. Casa Batllo, jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków miasta, przypomina smoczy grzbiet przebity mieczem św. Jerzego. W dniu Sant Jordi jego fasada dekorowana jest różami, co przyciąga tłumy i staje się jednym z najbardziej fotografowanych obrazów tego święta.
Atmosfera Sant Jordi przenika także współczesną kulturę. Motyw dnia książki i róży pojawia się w reportażach, kampaniach społecznych i literaturze, a sama Barcelona często przedstawiana jest jako miasto, w którym książki mają swoje szczególne miejsce. Dziś znaczenie tego święta wykracza daleko poza Katalonię. To właśnie ta tradycja zainspirowała w 1995 roku UNESCO do ustanowienia 23 kwietnia Światowym Dniem Książki i Praw Autorskich.
W epoce ekranów i nieustannego pośpiechu Sant Jordi działa jak przypomnienie o tym, co proste i ważne. Spacer, rozmowa, książka i róża – to wystarczy, by stworzyć atmosferę, której nie da się podrobić. I właśnie dlatego, mimo upływu czasu, 23 kwietnia Barcelona wciąż pachnie tak samo – świeżymi różami i nowymi książkami. (PAP Life)
Autorka Iza Komendołowicz
ikl/mdn/ep/