Sejm. Wnioskodawcy projektów o rynku kryptoaktywów przedstawili cztery propozycje uregulowania tego rynku
Rząd, prezydent, Polska 2050 oraz Konfederacja przedstawiły w Sejmie cztery projekty ustaw, które mają uregulować rynek kryptoaktywów w Polsce. Rząd przekonuje, że regulacja tego rynku była dla niego priorytetem, a kancelaria prezydenta swoją propozycję określiła jako „koncyliacyjną”.
Sejm w czwartek debatuje nad czterema projektami ustaw o rynku kryptoaktywów. Chodzi o dwa poselskie projekty, złożone przez Konfederację oraz Polskę 2050, a także propozycje regulacji skierowane do Sejmu przez rząd oraz kancelarię prezydenta.
Celem wszystkich projektów jest uregulowanie rynku kryptoaktywów i tym samym zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptoaktywów.
Projekt prezydencki, rządowy i klubu Polski 2050 są w dużej mierze do siebie zbliżone
Projekt prezydencki, rządowy i klubu Polski 2050 są w dużej mierze do siebie zbliżone. Główne różnice dotyczą wysokości opłat na rzecz Komisji Nadzoru Finansowego, która na mocy projektowanych przepisów ma sprawować nadzór nad tym rynkiem oraz niektórych jej uprawnień. Inny jest projekt Konfederacji, który zakłada, że KNF, by nakładać środki nadzorcze (np. blokować strony internetowe) musiałaby wystąpić o zgodę do sądu okręgowego.
Wiceminister finansów Jurand Drop odrzucając zarzuty, iż koalicja zbyt opieszale zabrała się za regulację runku kryptoaktywów, podkreślił, że rząd zajął się pracami nad projektem w tej sprawie „natychmiast”. - Projekt uzyskał wpis do wykazu prac legislacyjnych 12 stycznia 2024 r. - powiedział.
Odnosząc się do kwestii opłat pobieranych od podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF Drop zwrócił uwagę, że Komisja wyliczyła w jaki sposób będą kształtować się te opłaty. Ustalony w rządowym projekcie poziom, jak przekonywał, ma zapewnić pełne pokrycie kosztów nadzoru nad tym rynkiem. - Jeśli koszty przekroczą ten pułap, to wtedy podatnicy płaciliby za nadzór, a do tego nie możemy dopuścić - stwierdził.
Zwrócił uwagę, że różnicą między projektem rządowym, a prezydenckim są m.in. wysokości kar. - Dziwiło nas bardzo, dlaczego opozycja tak bardzo chciała obniżenia kar (...) Poziom kar nie jest dla uczciwych przedsiębiorców, tylko nieuczciwych - wskazał wiceminister finansów. Jego zdaniem, projekt rządowy jest „dobrze wypracowany, w porozumieniu z całym sektorem i specjalistami”.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki przekonywał, że prezydencki projekt jest „koncyliacyjny”. Stwierdził też, że rządzący nie zwracali uwagi na „żadne uwagi” ze strony prezydenta. - Nie reagowaliście nawet na poprawki, które były wnoszone przez waszego koalicjanta, czyli Polskę 2050. Nie chcieliście nawet ich projektu procedować i takie są smutne fakty o tym, jak prowadzicie politykę - powiedział szef KPRP z mównicy sejmowej.
Przypomniał też, że projekt prezydenta bazuje na założeniach projektu rządowego, jednak uwzględnia 16 poprawek, które były wcześniej zgłaszane podczas prac nad dwoma ustawami dot. rynku krypoaktywów w Sejmie, a także znalazły się w propozycji Polski 2050. Dodał, że prezydencka inicjatywa opiera się na trzech filarach. Są to: bezpieczeństwo konsumentów i inwestorów, skuteczny i realny nadzór nad rynkiem kryptoaktywów przez polskiego regulatora i służby oraz rozwiązania dla przedsiębiorców.
Według Boguckiego prezydencki projekt daje większą ochronę konsumentom, niż projekt rządowy. Pozwoli też przyspieszyć procedury na wypadek problemów z podmiotami kryptoaktywów.
Adam Gomoła z Polski 2050 przyznał, że projekty rządowy, prezydencki i jego klubu niewiele się różnią. - W naszej ustawie zawieramy przepisy ustawy rządowej (...) Pierwszą rzeczą i najważniejszą, którą zmieniamy (..), czyli pięciokrotne obniżenie maksymalnych opłat dla podmiotów licencjonowanych w Polsce za nadzór nad emisją tokenów - wskazał.
Jako drugi zmieniony element wymienił „usunięcie przepisów nadregulacyjnych”, czyli tych dotyczących kantorów internetowych. Te - zdaniem Gomoły - choć są potrzebne, to powinny znaleźć się w innej ustawie. Dodał, że projekt Polski 2050 zawiera także dodatkowe warunki, które musi spełnić KNF, by zablokować rachunek lub domenę internetową.
Sławomir Mentzen, przedstawiając projekt Konfederacji, zwrócił uwagę, że liczy on tylko 14 stron i przewiduje jedynie wprowadzenie tych regulacji, które są wymagane w unijnym rozporządzeniu MiCA, czyli ustala wysokość opłat, wysokość kar, a także wskazuje KNF jako organ nadzorujący. - Nasza ustawa to UE + zero, bez żadnych nadregulacji - podkreślił.
W ocenie przedstawiciela Konfederacji, niezrozumienie przez rządzących jak działa branża kryptowalutowa, doprowadziło do tego, że polskie firmy zostały wypchnięte za granicę. Poseł powiedział, że KNF wpisywał na listę ostrzeżeń „praktycznie każdego, kto się zajmował kryptowalutami, a w Polsce banki nie chciały otwierać kont tym podmiotom”. - Chcecie, żeby KNF mógł zamykać strony internetowe bez zgody sądu. To efekt mrożący, który ma doprowadzić do tego, żeby tej branży w Polsce nie było - powiedział Mentzen.
Rządowy projekt ustawy jest trzecią próbą regulacji rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie zawetował prezydent Karol Nawrocki argumentując, że propozycja rządu to nadregulacja.
Komisja Nadzoru Finansowego w lutym 2026 r. zwróciła uwagę, że unijne rozporządzenie pozwala, aby podmioty świadczące usługi w zakresie kryptoaktywów mogły to robić do 1 lipca 2026 r. bez wymaganego unijnym prawem zezwolenia, którego przyznawanie regulowały zawetowane ustawy (oraz obecnie procedowany projekt). KNF podkreśliła, że jeśli polskie przepisy nie wyznaczą właściwego organu nadzorczego, to krajowe podmioty utracą możliwość świadczenia usług w zakresie kryptoaktywów do czasu uzyskania tego zezwolenia, co nie będzie możliwe do osiągniecia w Polsce, bez wyznaczenia organu nadzorczego. Tym samym możliwa będzie jedynie transgraniczna działalność na terytorium Polski przez firmy, które uzyskałyby zezwolenie w innym kraju członkowskim. (PAP)
jls/ pab/ gkc/ mick/gn/