Prokuratura zaapelowała o zaniechanie prób identyfikacji podejrzanego o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Litewka
O zaniechanie prób samodzielnej identyfikacji podejrzanego o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka zaapelował w sobotę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu prok. Bartosz Kilian. Śledczy ostrzegają, że inicjatywy zmierzające do „publicznego linczu” mogą skutkować odpowiedzialnością karną.
Prokurator Kilian sformułował stanowczy apel do opinii publicznej w związku z próbami ustalania tożsamości podejrzanego przez internautów.
Apel Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu
- Pojawiają się doniesienia o inicjatywach, które mają na celu identyfikację podejrzanego w ramach działań społecznych. Bardzo proszę wszystkich o to, by nie ulegać tego rodzaju pokusie. To organy procesowe są od tego, by zbadać dogłębnie to zdarzenie i by dokonać jego rozliczenia – zaapelował rzecznik.
Wskazał, że pojawiające się w sieci pomysły wyznaczania nagród za informacje o tożsamości czy miejscu zamieszkania mężczyzny są skrajnie niebezpieczne.
- Jesteśmy o krok od zachowań, które mogą wchodzić w zakres ustawy karnej. Jesteśmy o krok od nawoływania do publicznego linczu i do popełnienia przestępstwa na szkodę podejrzanego. Tego rodzaju aktywność jest całkowicie sprzeczna z dobrem prowadzonego śledztwa – zaznaczył prokurator. Ostrzegł, że jakiekolwiek pomocnictwo w ułatwianiu dotarcia do tej osoby w celu jej skrzywdzenia może spowodować „konieczność wszczęcia odrębnego postępowania przeciwko tymże osobom”.
Takie działania mogą również, według prokuratora, skutkować komplikacjami po stronie organów procesowych, które zamiast na kontynuowaniu wyjaśnienia tej sprawy będą musiały skupić się na delegowaniu dodatkowych sił i środków do ochrony samego podejrzanego.
Odpowiadając na pytania o charakter zdarzenia, prokuratura wskazała, że obecnie czyn zarzucany podejrzanemu ma charakter nieumyślny. - Jest to przestępstwo zagrożone wprawdzie dotkliwą karą, bo od 6 miesięcy do lat 8 pozbawienia wolności. Niemniej jednak w żadnym z jego znamion nie znajduje się celowość – podkreślił prok. Kilian.
Jednocześnie prokuratura ponowiła apel do świadków naocznych zdarzenia, którzy do tej pory nie zgłosili się do organów ścigania, o kontakt z policją lub prokuraturą. - Mamy świadomość tej presji i oczekiwań społecznych i dokładamy wszelkich starań, aby w sposób obiektywny i kompleksowy wyjaśnić całe to zdarzenie – zapewnił rzecznik.
Prokurator ponownie poinformował także o decyzji Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej dotyczącej środków zapobiegawczych wobec mężczyzny podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku.
- Sąd Rejonowy przychylił się do wniosku (...) - orzekł o trzymiesięcznej izolacji mężczyzny. Jednakże dodał w swoim postanowieniu warunek, zgodnie z którym w przypadku wpłaty 40 tys. zł poręczenia majątkowego mężczyzna będzie miał prawo do opuszczenia aresztu i zostanie objęty wówczas środkami o charakterze wolnościowym, to znaczy dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju – przekazał prokurator. Termin na złożenie poręczenia majątkowego przez podejrzanego wynosi 14 dni.
Dodał, że orzeczenie to nie w pełni odpowiada wnioskom oskarżyciela i zostanie poddane wnikliwej analizie pod kątem ewentualnego zaskarżenia. - Prokurator referent z początkiem przyszłego tygodnia podejmie decyzje, czy orzeczenie zostanie przez niego zaskarżone, czy może zgodzimy się z optyką przedstawioną przez sąd - skomentował prok. Kilian.
Prokuratura odniosła się również do zabezpieczonych dowodów, w tym telefonu komórkowego należącego do podejrzanego. Urządzenie podlega szczegółowym badaniom, które mają na celu ustalenie, czy „było użytkowane przez kierowcę bezpośrednio przed zderzeniem z pokrzywdzonym”. Śledczy potwierdzili, że samochód sprawcy był sprawny technicznie i miał tablice rejestracyjne.
- Wszystkie jego elementy zostały zebrane podczas oględzin i są obecnie w dyspozycji organów ścigania. Będą podlegać wykorzystaniu procesowemu zgodnie z taktyką śledztwa i zgodnie z narastającymi potrzebami śledczymi - wyjaśnił rzecznik.
Prok. Kilian dodał także, że śledczy dysponują wynikami kompleksowych badań ogólnego stanu zdrowia podejrzanego, które określono jako „dobre”. Bardziej szczegółowe analizy, mające zweryfikować ewentualne konkretne dolegliwości, mają spłynąć w ciągu najbliższych tygodni. Prokuratura ujawniła także, że mężczyzna w chwili wypadku był po ośmiogodzinnej pracy, czyli „po pełnej dniówce”.
W piątek wieczorem rzecznik przekazał, iż podejrzany odpowiada z art. 177 Kodeksu karnego, spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Za ten czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. - Zarzut stawiany temu mężczyźnie akcentuje okoliczność, iż nieumyślnie naruszył on zasadę poruszania się w ruchu drogowym i również nieumyślnie spowodował śmierć pana posła Litewki – mówił prokurator.
Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu
Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu - zarówno na komendzie, jak i w prokuraturze - i złożył obszerne wyjaśnienia. - Balansuje on pomiędzy utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie też całkowitą niepamięcią co do przebiegu tego zajścia. Natomiast z pewnych materiałów, jakie już posiadamy, wnioskujemy, iż te oświadczenia mogą ustanowić wyłącznie linię obrony - wyjaśniał prok. Kilian. Według niego, część oświadczeń mężczyzny „budzi wątpliwości”, dlatego prokurator referent dostrzegł przesłanki do skierowania sprawy pod rozstrzygnięcie sądu.
Prok. Kilian poinformował, że znaczną część piątku zatrzymany spędził na badaniach lekarskich związanych z oceną jego stanu zdrowia. Jak zaznaczył, lekarze nie stwierdzili okoliczności, które uniemożliwiałyby udział podejrzanego w czynnościach procesowych lub pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej.
Jak dodał, od mężczyzny pobrano krew do szerokich badań toksykologicznych, które mają wykazać, czy w chwili zdarzenia w jego organizmie znajdowały się substancje psychoaktywne. Prokurator zaznaczył jednak, że badania dające natychmiastowe wyniki nie wykazały takich okoliczności.
Prok. Kilian dodał, że podczas oględzin miejsca zdarzenia nie ujawniono śladów hamowania. Ze wstępnych ustaleń biegłego wynika też, że nie doszło do przekroczenia prędkości, jednak – jak zastrzegł rzecznik – są to ustalenia wstępne, które będą jeszcze weryfikowane w toku specjalistycznych badań. Nie wykluczono również przeprowadzenia eksperymentów procesowych.
Prokuratura podała ponadto, że zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami poseł Litewka poruszał się rowerem prawidłowo. W zarzucie natomiast wskazano, że podejrzany „nie kontrolując należycie linii przejazdu swoim samochodem zmienił tor ruchu, zjechał na przeciwległy pas jazdy i uderzył w prawidłowo poruszającego się rowerzystę”.
Jak wynika z sekcji zwłok, u pokrzywdzonego stwierdzono przede wszystkim obrażenia kończyny dolnej. Doszło do przerwania kluczowych arterii transportujących krew, co spowodowało bardzo obfity krwotok, będący bezpośrednią przyczyną śmierci posła.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w czwartek około godz. 13. Według wstępnych ustaleń, 57-letni Sosnowiczanin, kierujący Mitsubishi Colt zderzył się z posłem jadącym z naprzeciwka na rowerze. Łukasz Litewka zmarł mimo reanimacji. Kierowca Mitsubishi został zatrzymany.
Łukasz Litewka był znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka m.in. poprzez media społecznościowe nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt; reagowała na trudne sytuacje w lokalnej społeczności, zbierając środki na sprzęt rehabilitacyjny czy pomoc poszkodowanym w wypadkach.
Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.(PAP)
jms/ agz/gn/