Starmer potępił zamieszki w Belfaście po ataku nożownika z Sudanu [WIDEO]
Brytyjski premier Keir Starmer potępił w środę zamieszki, do których doszło minionej nocy w Belfaście po ataku nożownika. Według policji ofiara straciła w jego wyniku oko. Sąd ujawnił imię i nazwisko podejrzanego.
„Chcę powiedzieć jasno: akty przemocy i podpalenia (...) są całkowicie nieuzasadnione” - powiedział w Izbie Gmin premier Keir Starmer, zastrzegając, że „ludzie są słusznie wstrząśnięci brutalnym atakiem”, do którego doszło w poniedziałek w nocy na północy stolicy Irlandii Północnej.
Podejrzany pojawił się rano w sądzie w Belfaście. Nazywa się Hadi Alodid. BBC podaje, że podczas posiedzenia pomagał mu arabski tłumacz, a trzydziestoletni mężczyzna odmówił skorzystania z pomocy prawnika. Według policji, gdy po ataku trafił do szpitala, powiedział medykom opatrującym mu rękę, że ich zabije.
Według wcześniejszych informacji brytyjskiego MSW Alodid pochodzi z Sudanu, miał status uchodźcy i wizę ważną do 2028 roku.
Przedstawicielka policji oświadczyła w sądzie, że ofiarą był Steven Oglivy, pracownik ochrony zdrowia, który w wyniku ataku stracił lewe oko, doznał urazu prawego oraz obrażeń szyi i pleców.
Północnoirlandzka policja (PSNI) potwierdziła, że podczas zamieszek, obrażenia doznało dwóch funkcjonariuszy i że zatrzymała ponad 100 osób. Szef PSNI zapowiedział, że tej nocy na ulicach miasta pojawi się więcej policjantów. Jon Boutcher podkreślił, że minionej nocy w sieci pojawiło się wiele postów nawołujących do przemocy. - Przestańcie patrzeć na te bzdury. Przestańcie słuchać tych idiotów - zaapelował.
Róis-Máire Donnelly, ceremonialna burmistrzyni Belfastu z partii Sinn Fein poinformowała, że w nocy do jej drzwi zapukała policja ostrzegając, że pod jej adresem wystosowano groźby śmierci.
Część przemocy skierowana była przeciwko mieszkającym w mieście imigrantom. Odniosła się do tego rodzina ofiary.
„Jest u nas wielu migrantów wnoszących cenny wkład w życie naszego kraju (…). Nie chcemy, by ta straszna tragedia została wykorzystana do dzielenia ludzi i podsycania wrogości” - napisali członkowie rodziny Stevena Oglivy'ego w oświadczeniu przekazanym politykowi partii DUP, Phillipowi Brettowi.
Płonące domy i samochody, policyjne barykady na ulicach i starcia z policją - tak wyglądał minionej nocy Belfast. Służby ewakuowały ludzi z płonących domów, a w kilku miejscach podpalono samochody. W Newtownabbey na północnych obrzeżach Belfastu, w kierunku policjantów poleciały butelki z benzyną. Na wschodzie demonstranci spalili autobus sieci Glider.
Niespokojnie było także poza stolicą. W Portadown ktoś podpalił policyjny radiowóz, a w Ballyclare zaatakowany został turecki salon fryzjerski. Do mniejszych demonstracji doszło też minionej nocy w Szkocji, między innymi w Edynburgu.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ kj/ sma/