O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Konstruktor systemu Patriot był Polakiem. Odważny, fantastyczny, mądry człowiek - mówi jego syn

To był odważny człowiek; fantastyczny człowiek - mądry, czasami twardy, ale był dobrym ojcem - powiedział PAP Andrzej Starostecki, syn gen. inż. Zdzisława Juliana Starosteckiego, konstruktora systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Patriot.

W Muzeum Wojska Polskiego odbyła się w ostatnich dniach konferencja poświęcona gen. inż. Zdzisławowi Julianowi Starosteckiemu, twórcy systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Patriot.
Urodzony w Łodzi inżynier był uczestnikiem wojny obronnej w 1939 roku, więźniem sowieckiego łagru, żołnierzem bitwy o Monte Cassino, a po emigracji do USA został członkiem zespołu, który skonstruował system Patriot.

Jego syn jest dumny z tego, że ojciec pracował nad system Patriot, chociaż w młodości nie wiedział, czym tata się zajmuje.

Wszystko było trzymane w sekrecie. Tatuś nie mógł rozmawiać o tym ze mną, z mamą, ale pamiętam, że przynosił do domu jakieś części, jakieś bomby. Mówiłem moim znajomym, że mój ojciec przynosi do domu różne części bomb. To było trochę nadzwyczajne wspomnienie

Andrzej Starostecki

Przyznał, że nawet dzisiaj ma w domu różne głowice. - Leżą w ogrodzie, bo trochę boję się trzymać je w domu - dodał.

Pan Andrzej ma mało pamiątek po ojcu, bo dużo już oddał. Większość memorabilii z wojny jest w różnych muzeach - w Nowym Jorku, w Chicago. - Bo po co to wszystko trzymać? Lepiej, żeby ludzie to oglądali i dowiedzieli się i więcej nauczyli o tatusiu - powiedział.

Kiedy z rodzicami przybył do Stanów Zjednoczonych był małym dzieckiem; więc przybycie do Ameryki jest praktycznie jego pierwszym życiowym wspomnieniem. - Statkiem płynęliśmy do Nowego Jorku. Byłem chory. Miałem trzy lata i moje pierwsze wspomnienie to taka czerwono-żółto-niebieska ciężarówka, którą dostałem od polskiego lekarza w Nowym Jorku - opowiadał.

Pierwsze lata w Stanach Zjednoczonych były trudne. - Tatuś zawsze ciężko pracował. Pracował, chodził do szkoły. Kończył wtedy studia w Stevens Institute of Technology. I dlatego gdy byłem mały, rzadko go widywałem, bo on był zawsze zajęty – wspominał.

Zdzisław Starostecki z rodziną mieszkał w Newark na obrzeżach Nowego Jorku. 

Mieszkaliśmy tam, gdzie jest teraz lotnisko. Wtedy też było, ale z czasem tak się powiększyło, że wchłonęło tereny dookoła razem z naszym ówczesnym domem 

 Andrzej Starostecki

Kiedy miał 10 lat rodzina przeprowadziła się do miasta Montclair w New Jersey.

Andrzej Starostecki słyszał od ojca opowieści o tym, jak wyglądała wojna w Polsce w 1939 roku, jak wyglądało jego życie na Syberii, jak było w Iraku, w Persji, w Palestynie i we Włoszech, gdzie w kwietniu 1945 roku został ranny. - Już prawie wojna się skończyła, kiedy tatuś został postrzelony. Spędził rok, a może nawet więcej, w szpitalu w Szkocji. W 1946, może w 1947 roku poznał moją mamę. W 1947 wzięli ślub w Szkocji, a ja urodziłem się w Walii - powiedział.

O ile Zdzisław Starostecki opowiadał synowi o wojnie, to nie wspominał zbyt często Polski. - Za dużo nie opowiadał o życiu w Polsce. Wiem, że kochał konie, a mój dziadek, którego nigdy nie spotkałem, był w kawalerii i tatuś pokazywał mi jakieś zdjęcia i obrazy - opowiadał.

Być może wynikało to z dramatycznych, wojennych doświadczeń ojca. 

Kiedy miał 20 lat, jego życie zrobiło się tak poważne, tak straszne, że wszystko, co wydarzyło się wcześniej już nic nie znaczyło. Ważne było to, co stało się później. My nie mamy takiego życia. Nie mamy w głowie tego wszystkiego - tylu wspomnień o wojnie

 Andrzej Starostecki

Zdzisław Starostecki zmarł 31 grudnia 2010 r. na Florydzie. - Ojciec umarł, kiedy miał 91 lat. Byłem z rodzicami, kiedy umierał. Wiedzieliśmy, że nadchodzi koniec. To był 31 grudnia, a 1 stycznia były urodziny mojej mamy. Odszedł równo o północy, może 10 sekund po północy, ale nie chciałem, żeby tatuś umierał w tym samym dniu, kiedy mama ma urodziny. Więc kiedy przyszedł czas, żeby podpisać dokumenty powiedziałem, że umarł 31 grudnia - przyznał pan Andrzej.

Dodał, że dzięki ojcu chodził do dobrych szkół, miał ciekawe wakacje na polskich obozach harcerskich w Kanadzie i dostał bardzo dobre wykształcenie, a chociaż nie mieli dużo pieniędzy, rodzinie niczego nie brakowało. - Moje życie było dobre i ciekawe. Miałem wszystko to, czego potrzebowałem. A koniec życia chciałbym mieć taki, jak miał mój tatuś - stwierdził.

Kim był Zdzisław Julian Starostecki?

Zdzisław Julian Starostecki urodził się 8 lutego 1919 roku w Łodzi. Uczył się w Korpusie Kadetów w Chełmie, a w 1939 roku walczył w Samodzielnej Grupie Operacyjnej Polesie gen. Franciszka Kleeberga, w jej ostatniej bitwie pod Kockiem. Został ujęty przez NKWD, kiedy przedzierał się do polskich sił zbrojnych we Francji.

Skazany na osiem lat łagru, pracował przy wyrębie lasów nad Peczorą, a następnie w kopalni złota na Kołymie. Łagier opuścił na mocy amnestii i zaciągnął się do armii polskiej. Po ewakuacji do Iraku ukończył w 1942 roku szkołę podchorążych i uczestniczył w walkach II Korpusu we Włoszech w składzie 4. pułku pancernego „Skorpion”, w tym w bitwie pod Monte Cassino.

W kwietniu 1945 roku Starostecki został ciężko ranny pod Bolonią. Kuracja szpitalna trwała blisko rok, ale dzięki opiece polskich lekarzy, udało się uniknąć grożącej Starosteckiemu amputacji nogi.

Został zdemobilizowany w stopniu porucznika, odznaczono go orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.

W Wielkiej Brytanii podjął studia ekonomiczne, a w 1952 roku wyemigrował wraz z żoną i dwoma synami do Stanów Zjednoczonych. Pracował jako tokarz, a następnie kreślarz, studiując jednocześnie w Stevens Institute of Technology w Hoboken w stanie New Jersey.

Po uzyskaniu dyplomu inżyniera mechanika został w 1960 roku przyjęty do pracy w Centrum Badań Obronnych Armii USA w Dover w New Jersey. Zajmował się tam najpierw pociskami artyleryjskimi do przenoszenia ładunków jądrowych, potem przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. Na początku lat 80. stanął na czele 40-osobowej grupy, opracowującej radar i głowicę bojową rakiety do zwalczania celów powietrznych na znacznych wysokościach, znanej obecnie jako Patriot.

Starostecki zdecydowanie popierał ideę udostępnienia Patriotów Polsce, i to bez względu na rosyjskie obiekcje.

Imię gen. bryg. Zdzisława Juliana Starosteckiego nosi 37. Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej Kraju 23 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej. (PAP)

jus/ lm/ kgr/

Zobacz także

  • Zdjęcie ilustracyjne. Fot. EPA/ANTHONY ANEX
    Zdjęcie ilustracyjne. Fot. EPA/ANTHONY ANEX

    250-lecie niepodległości USA: fake newsy i polityczna manipulacja historią

  • Flaga Ukrainy Fot. PAP/Darek Delmanowicz
    Flaga Ukrainy Fot. PAP/Darek Delmanowicz

    Parlament Ukrainy przyjął ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego

  • Karol Nawrocki Fot. PAP/Paweł Jaskółka
    Karol Nawrocki Fot. PAP/Paweł Jaskółka

    Prezydent w 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca: to był protest w obronie ludzkiej godności

  • Wystawa „I te strzały nie były już dane w powietrze, ale do ludzi... Poznański Czerwiec 1956” Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
    Wystawa „I te strzały nie były już dane w powietrze, ale do ludzi... Poznański Czerwiec 1956” Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

    Historyk: Czerwiec ’56 był pierwszym z „polskich miesięcy”, czyli kolejnych kroków ku wolności

Serwisy ogólnodostępne PAP