Szef MSZ Mołdawii: Rosja włożyła wiele wysiłku, by przekonać Mołdawian, że w UE nikt ich nie chce
Rosja włożyła wiele wysiłku, by wmówić Mołdawianom, że nigdy nie będą w Unii Europejskiej i nikt ich tam nie chce, ale mołdawskie społeczeństwo powiedziało jasno i wyraźnie, że jego przyszłość jest w UE, w miejscu stabilności i pokoju – powiedział PAP w Antalyi szef MSZ Mołdawii Mihai Popsoi.
- Rosyjska propaganda zainwestowała wiele zasobów w długim czasie, by stworzyć wrażenie, że Mołdawia nigdy nie wejdzie do UE, że Mołdawianie są ludźmi drugiej kategorii, że nie zrealizujemy swojej ambicji, by być częścią europejskiej rodziny narodów – powiedział PAP podczas Forum Dyplomatycznego w Antalyi mołdawski minister spraw zagranicznych.
- Mołdawia wytrwała, staje się coraz bardziej odporna, a postępy, jakie czynimy na drodze do członkostwa (w UE - PAP), mówią same za siebie – przekonywał.
Działania Rosji, a przede wszystkim jej wojnę przeciwko sąsiedniej Ukrainie, Popsoi nazwał największym wyzwaniem i problemem dla dzisiejszej Mołdawii. Proeuropejskie władze kraju mimo szeregu kryzysów starają się budować i rozwijać stabilne struktury państwowe i eliminować rosyjskie wpływy.
- Rosyjska agresja stworzyła dla nas ogromne problemy – presja w dziedzinie bezpieczeństwa, negatywny wpływ na gospodarkę w ciągu ostatnich czterech lat wywołały wiele trudności, ale był to także czas rosnącej odporności. Mołdawianie w kolejnych cyklach wyborczych pokazali, że mimo cierpienia, które Moskwa przynosi Ukrainie, ale także Mołdawii, chcą widzieć swoją przyszłość w Europie (...) – powiedział Popsoi.
Propaganda rosyjska działała wielotorowo. Promowała m.in. narracje o niechęci w UE i Mołdawianach jako „obywatelach drugiej kategorii” oraz kusiła obietnicami taniego gazu, ale też straszyła, że decyzja o wyborze na korzyść UE może wywołać zemstę Moskwy.
"Najgroźniejsza była narracja o tym, że wejście UE to zaproszenie do rosyjskiej agresji. Gdy się nad tym zastanowić, to jest to oksymoron, bo Rosja mówi w zasadzie: 'owszem, jesteście suwerennym państwem, ale jeśli zrealizujecie swoją suwerenną decyzję i zrobicie po swojemu, to możemy przyjść i was zaatakować'".
Jego zdaniem na paradoks zakrawa także to, że Rosja była najbardziej zaciętym promotorem neutralnego statusu Mołdawii, a jednocześnie jest jedynym państwem, które ten status narusza – wspierając separatystów i utrzymując na terytorium Naddniestrza wojsko i składy broni.
Jednak mimo trudnej sytuacji gospodarczej dotychczasowe postępy Mołdawii są, zdaniem Popsoia, znacznie silniejszą siłą napędową niż „wszystkie rosyjskie narracje i syrenie śpiewy propagandy”.
Odkąd w 2022 r. Mołdawia wraz z Ukrainą otrzymała od UE status państwa kandydującego do członkostwa, władze w Kiszyniowie intensywnie realizują proces eurointegracji. Przyznają przy tym, że głównym wyzwaniem są obecnie zreformowanie systemu sprawiedliwości i walka z korupcją. W 2024 r. formalnie rozpoczęły się negocjacje akcesyjne. Rząd chce być gotowy do wstąpienia do UE do 2028 r. i deklaruje, że w 2030 r. Mołdawia mogłaby się stać członkiem Wspólnoty.
- Z naszej strony do 2028 r. powinniśmy być gotowi do zakończenia negocjacji. (...) Wiele będzie zależało od klimatu politycznego w UE. Dlatego my musimy zrobić wszystko, żeby zrealizować swoją część umowy, to, na co mamy wpływ, czyli proces reform. (...) Jesteśmy optymistami w związku z tym niesamowitym poparciem, które dostajemy od Brukseli i państw członkowskich w miarę jak realizujemy agendę reform – powiedział Popsoi.
– Tak więc do 2028 r. mamy być gotowi, by podpisać porozumienie i rozpocząć proces ratyfikacji. Uczciwie mówimy jednak naszym obywatelom, że dużo będzie zależeć od UE i państw członkowskich – dodał.
Polskie wsparcie dla mołdawskiej akcesji do UE
Popsoi podkreślił szczególną rolę Polski, zarówno jako partnera i mentora wspierającego Mołdawię na drodze do członkostwa, ale także jako wzorcowego przykładu udanej transformacji.
"Polska jest (dla nas – PAP) bardzo ważnym partnerem i jest niezmiernie pomocna, jeśli chodzi o wsparcie techniczne (w zakresie dostosowania ustawodawstwa do unijnego w różnych sektorach – PAP). (...) Są też inwestycje, współpraca biznesowa, działamy na rzecz wzmocnienia tych więzi".
Polskę nazwał „prawdopodobnie jednym z najlepszych przykładów transformacji”.
Tłumacząc perspektywę Mołdawii, przekonywał, że „nie ma ani jednego kraju, który po dołączeniu do UE byłby w gorszej sytuacji niż przed akcesją”. Jego zdaniem także UE skorzystała na przystąpieniu Polski, krajów bałtyckich, Rumunii, Bułgarii i innych państw do Wspólnoty.
W maju w Mołdawii odbędą się w kilkunastu miejscach uzupełniające wybory lokalne, a w przyszłym roku – ogólnokrajowe wybory samorządowe. Zdaniem Popsoia będą one kolejnym testem odporności państwa i społeczeństwa. Mimo porażki, jaką w dwóch poprzednich cyklach wyborczych poniosły siły wspierane przez Rosję, w tym nielegalnie, władze w Kiszyniowie oceniają, że Kreml nie porzuci starań o odzyskanie wpływów w Mołdawii. Eksperci często podkreślają znaczenie tego niewielkiego państwa, którego położenie geograficzne – między Rumunią i Ukrainą – ułatwiłoby Rosji wywieranie dodatkowej presji zarówno na Kijów, jak i na UE.
- Myślę, że można śmiało powiedzieć, że (Rosjanie – PAP) będą próbowali ingerować, jednak odporność instytucjonalna, którą zbudowaliśmy w ostatnich latach, pozwala nam stwierdzić z rosnącą pewnością, że będziemy w stanie coraz skuteczniej opierać się tej szkodliwej ingerencji – zapewnił Popsoi.
Podkreślił, że w obliczu wyzwań związanych z wojną i bezpieczeństwem - zarówno zewnętrznym, jak i związanym z intensywnymi rosyjskimi działaniami hybrydowymi w kraju - rząd skupia się na budowaniu odporności, stosując podejście obejmujące nie tylko instytucje, ale także obywateli.
- Chodzi nie tylko o zdolności instytucjonalne, ale także o odporność i siłę mołdawskiego społeczeństwa – dodał. Zaznaczył, że w poprzednich wyborach siłom proeuropejskim udało się wygrać dzięki temu, że przeciwko rosyjskiej nielegalnej ingerencji zmobilizowało się całe społeczeństwo.
- Niezależne media, organizacje pozarządowe, każdy obywatel, któremu nie było obojętne, że Mołdawia znalazła się pod tą presją. Ludzie widzieli, jak Rosjanie próbowali skłonić zwykłych obywateli do głosowania przeciwko swoim własnym interesom – powiedział.
Jak podsumował, obecne władze są ostrożnymi optymistami i wierzą, że wzmacniając instytucje demokratyczne, rządy prawa i odporność społeczeństwa, zdołają skutecznie bronić się przed kolejnymi ingerencjami Rosji.
Zapytany o to, jak poważnym problemem dla władz w Kiszyniowie jest wspierany przez Rosję separatystyczny region Naddniestrza, Popsoi powiedział, że priorytetem pozostaje pokojowa reintegracja tego terytorium. W charakterze zachęty rząd używa potencjalnych korzyści, przede wszystkim gospodarczych, związanych z procesem akcesji do UE.
- Jest to jednak droga dwukierunkowa, więc oczekujemy z drugiej strony istotnego postępu (w działaniach) na rzecz reintegracji (…) Jesteśmy gotowi zapewnić im wszystkie te korzyści, ale to musi iść w parze z gospodarczą i prawną reintegracją regionu Naddniestrza – podkreślił rozmówca PAP.
Z Antalyi Justyna Prus (PAP)
just/ akl/ grg/