Szefowa Unifrance: Polska jest ważnym rynkiem dla francuskich producentów filmowych
Polska jest dla nas bardzo ważnym rynkiem. Polacy kupują dużo naszych seriali, ale też filmy do kinowej dystrybucji. Szczególne sukcesy odnosi kino familijne – powiedziała PAP dyrektorka wykonawcza Unifrance Daniela Elstner.
Z Danielą Elstner PAP rozmawiała podczas Rendez-vous d’Unifrance – targów francuskiej kinematografii i produkcji audiowizualnej, które odbyły się w dniach 13-20 stycznia w Paryżu. Uczestniczyło w nich blisko 500 kupców z 64 państw oraz ponad 90 firm zajmujących się dystrybucją filmów i produkcji audiowizualnych. – W ramach naszego wydarzenia goście mogli obejrzeć ok. 80 filmów. Niektóre z nich były premierami rynkowymi, a inne już wyświetlano, więc była to właściwie ostatnia szansa, by zobaczyć je w kinie. Co roku w Paryżu kupcy otrzymują też do przeczytania scenariusze i materiały promocyjne. Nawet jeśli transakcja nie zostanie sfinalizowana, to przynajmniej wiedzą, jakie filmy pojawią się niebawem. Często mówię, że Rendez-vous jest przystawką przed Cannes, bo nasze wydarzenie to dobry początek roku. Oczywiście, zaraz po nim zaczyna się Berlinale, a później Cannes i Wenecja. Jednak niektóre filmy nie są prezentowane na festiwalach. Mogą robić karierę, w ogóle w nich nie uczestnicząc – powiedziała rozmówczyni.
Geneza Rendez-vous d’Unifrance jest związana z nagrodami Lumiere wręczanymi w styczniu twórcom najlepszych francuskich produkcji minionego roku. Inicjatorami utworzenia wyróżnienia - nazywanego francuskim odpowiednikiem Złotych Globów - byli b. prezes Unifrance Daniel Toscan du Plantier oraz dziennikarz, b. korespondent „Newsweeka” w Paryżu Edward Behr. - Ktoś zasugerował, by zaprosić na tę uroczystość kupców z całej Europy i przy okazji pokazać im kilka filmów. Tak się zaczęło. Z roku na rok wydarzenie rozwijało się. Cieszę się, że w ubiegłym roku udało nam się zmienić lokalizację targów, otworzyć w większym stopniu na telewizję. Kupcy mieszkają w tym samym hotelu, rozmawiają ze sobą, atmosfera jest miła. Energia, jaką te spotkania wyzwalają, to coś imponującego – przyznała szefowa Unifrance.
Tegoroczną, 28. odsłonę targów zainaugurowała światowa premiera „La Comédie-Française” - pełnometrażowego debiutu fabularnego Bertranda Usclata i Martina Darondeau. Akcja filmu obejmuje trzy godziny poprzedzające wystawienie „Makbeta” w słynnym paryskim teatrze. W obsadzie znaleźli się m.in. Pauline Clément, Guillaume Gallienne, Marina Hands, Benjamin Lavernhe i Laurent Stocker. – Francuzi wiedzą, jak połączyć Dom Moliera ze współczesną komedią, nie zadając zbędnych pytań. Ten film w ciekawy sposób łączy naszą kulturę i dziedzictwo z nowoczesnym podejściem do różnych spraw. Wybraliśmy na film otwarcia opowieść będącą hołdem dla instytucji, która przyciąga francuskich i zagranicznych reżyserów. Otrzymaliśmy bardzo pozytywne informacje zwrotne. Nawet kupcy kojarzeni z zupełnie innym repertuarem docenili ten film. Sądzę, że to dobry znak – oceniła Elstner.
Jak podkreśliła, ubiegły rok pod względem wyników kasowych był nieco lepszy niż 2024 r. – Polska jest dla nas bardzo ważnym rynkiem. Polacy kupują dużo naszych seriali, ale też filmy do kinowej dystrybucji. Szczególne sukcesy odnosi kino familijne. Ubiegły rok okazał się pod tym względem nieco trudniejszy. Nie lubię wyciągać pochopnych wniosków, ponieważ uważam, że zawsze zdarzają się lepsze i gorsze okresy. Co ciekawe, w 2024 r. mieliśmy np. „Hrabiego Monte Christo” czy „Emilię Perez”, które szybko zaczęły święcić triumfy w kraju i za granicą. Natomiast w ubiegłym roku oferowaliśmy więcej mniejszych, różnorodnych filmów. Na dobry wynik złożyły się więc m.in. „Drakula. Historia wiecznej miłości” Luca Bessona, łotewsko-francusko-belgijska koprodukcja „Flow” Gintsa Zilbalodisa, a także „Obcy” Francoisa Ozona i „Ostatnia sesja w Paryżu” Rebekki Zlotowski, których droga dystrybucyjne rozpoczęła się w ubiegłym roku i wciąż trwa – wspomniała dyrektorka wykonawcza.
Jak wynika z danych Unifrance, w 2025 r. na całym świecie sprzedano ponad 40 mln biletów na francuskie filmy. Najliczniejszą publiczność kino to przyciągnęło - kolejno - w Europie Zachodniej, Ameryce Łacińskiej i Europie Środkowo-Wschodniej. Bilety na francuskie filmy sprzedawały się najlepiej w Meksyku, Włoszech i Niemczech. – Wynik Meksyku nie był dla nas wielkim zaskoczeniem, ponieważ przywykliśmy do tego, że cała Ameryka plasuje się w pierwszej dziesiątce. Ale sądzę, że to dobry znak żywotności kina w Meksyku. Dobrze, że możemy trafiać tam z filmami francuskimi, europejskimi, niezależnymi. To ważne, abyśmy osiągali sukcesy w państwach, w których wpływ USA jest bardzo silny. A zatem cieszę się z Meksyku. Doskonały wynik na tamtejszym rynku odniósł „Flow” - obejrzało go ponad dwa mln widzów. Ale nasze kino jest też silnie obecne w Brazylii i Kolumbii – zwróciła uwagę Elstner.
Dyrektorka wykonawcza Unifrance opowiedziała również o wyczekiwanych francuskich filmach tego roku. – Na horyzoncie mamy chociażby dwuczęściową biografię Charlesa de Gaulle’a „De Gaulle” Antonina Baudry’ego. Ten mąż stanu jest postacią szczególnie istotną dla naszego kontynentu, więc mam nadzieję, że obraz zainteresuje europejską publiczność. W ubiegłym tygodniu bardzo dobre recenzje zebrał „Le Reve americain” Anthony’ego Marciano. To inspirowana prawdziwymi zdarzeniami opowieść o dwóch agentach NBA, którzy sprowadzają do Stanów Zjednoczonych francuskich graczy. Oczywiście, planowana jest światowa premiera „Histoires paralleles” Asghara Farhadiego – powiedziała.
Nowy film zrealizował Arthur Harari, współscenarzysta „Anatomii upadku” Justine Triet. – Na ekran trafią międzynarodowe koprodukcje, m.in. nakręcony we Francji „Soudain” Ryusuke Hamaguchiego z Virginie Efirą w obsadzie. Nie zabraknie wysokiej klasy kina arthouse’owego, ale też większych produkcji, takich jak „Guru” z Pierrem Nineyem czy „Violette” Jeana-Pierre’a Jeuneta. Ten drugi tytuł jest adaptacją literackiego arcydzieła autorstwa Valerie Perrin, więc mam nadzieję, że będzie mu wierny. W wielu krajach wciąż wyświetlana jest „Ostatnia sesja w Paryżu” Rebekki Zlotowski. Reasumując, jesteśmy naprawdę szczęśliwi, bo przed nami wiele ciekawych rzeczy – podsumowała Elstner.
Unifrance to organizacja założona w 1949 r., nadzorowana przez Centre National du Cinéma et de l'Image Animée (CNC), której celem jest promocja francuskich filmów i programów telewizyjnych na świecie. Siedziba organizacji mieści się w Paryżu, ale ma także przedstawicielstwa w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Japonii. Aktualnie zrzesza ponad 1 tys. przedstawicieli francuskiego sektora filmowego i telewizyjnego, wśród nich producentów, artystów, agentów oraz firmy zajmujące się sprzedażą produkcji.
Daria Porycka (PAP)
dap/ wj/ kgr/