Szefowa zrzeszenia Kaszubów: język i edukacja młodzieży kluczowymi wyzwaniami [WYWIAD, WIDEO]
Kluczowymi wyzwaniami dla regionu są ochrona języka, edukacja młodzieży i budowanie jedności społeczności rozproszonej po całym świecie – podkreśliła szefowa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego (ZKP) Bożena Ugowska. W sobotę w Gdyni odbywa się Światowy Zjazd Kaszubów.
Tegoroczny zjazd odbywa się w ramach obchodów stulecia nadania Gdyni praw miejskich.
PAP: Dlaczego tegoroczny zjazd Kaszubów odbywa się w Gdyni?
Bożena Ugowska: Wybór nie jest przypadkowy, ponieważ miasto hucznie świętuje 100-lecie nadania praw miejskich. Zjazd stał się jednym ze sztandarowych wydarzeń bogatego programu uroczystości tego nowoczesnego i dumnego miasta. To wspaniała okazja, by sięgnąć do historycznych korzeni Gdyni z początku ubiegłego stulecia, gdy była jeszcze niewielką wioską zamieszkałą przez rybaków i rolników.
PAP: Jakie główne przesłanie ma nieść to wydarzenie uczestnikom i mieszkańcom regionu?
B.U.: Chcemy przede wszystkim oddać cześć kaszubskim patriotom. Decyzja władz państwowych o budowie portu spowodowała, że musieli oni oddać swoje pola i łodzie pod planowaną inwestycję, stając się jednocześnie pierwszymi budowniczymi miasta. Zjazd ma integrować naszą społeczność i prezentować gościom bogactwo tradycji, dźwięku i smaku.
PAP: Co dziś najbardziej zagraża kaszubskiej wspólnocie?
B.U.: Naszą czołową troską jest ochrona i rozwój języka kaszubskiego. Jest on podstawą naszej tożsamości i dziedzictwem pokoleń, które zachowały go mimo niesprzyjających na tych terenach okoliczności. Największym zagrożeniem jest przerwanie przekazu języka w rodzinach. Szansą jest natomiast edukacja szkolna, z której korzysta ponad 25 tys. uczniów.
PAP: Czy młodzi ludzie chcą jeszcze uczyć się języka przodków?
B.U.: W szkołach podstawowych zainteresowanie bywa wyższe niż możliwości organizacyjne. Trudniej jest w szkołach średnich, gdzie młodzież wiejska musi dojeżdżać, a język kaszubski jako przedmiot fakultatywny odbywa się na ostatnich lekcjach. Cieszy nas jednak duża grupa młodych osób na kursach organizowanych przez Zrzeszenie.
PAP: Jakie priorytety stawia pani przed Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim?
B.U.: Inwestujemy w młodzież, by stali się spadkobiercami „rodny mòwë” i całej spuścizny przodków. Dbamy o kwalifikacje nauczycieli-regionalistów i bogatą ofertę wydawniczą. Dla mnie osobiście kluczowe jest tworzenie jedności. Jeśli chcemy, by młodzi angażowali się w działalność na rzecz „Naji Tatczëznë”, muszą w nas zobaczyć osoby godne naśladowania.
PAP: Jaką rolę w tym procesie odgrywają lokalni włodarze?
B.U.: Rola samorządów jest ogromna, gdyż to one kreują politykę edukacyjną i regionalną. Wielu włodarzy to prawdziwi ambasadorzy kaszubszczyzny, co przekłada się na istnienie zespołów regionalnych czy prężne działanie lokalnych oddziałów ZKP. Bez tego wsparcia organizacje społeczne mają ograniczone możliwości promowania naszej kultury.
PAP: Jaką przyszłość widzi Pani dla Kaszubów?
B.U.: Zjazdy integrują Kaszubów z całego świata – od Warszawy po Kanadę i Australię. Życzę uczestnikom, by poczuli naszą jedność i tożsamość, którą można usłyszeć, przeżyć i posmakować. Nasza siła jest nadzieją na przyszłość. Za puentę niech posłużą słowa Aleksandra Majkowskiego z epopei kaszubskiej Żëcé i przigòdë Remùsa, przypisane księciu kaszubskiemu Świętopełkowi Wielkiemu: „Zrzeszonëch naju nicht nie złómie”(Złączonych nikt nas nie złamie). (PAP)
pm/ joz/ ał/