O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Tomasz Stawiszyński: będąc na Korfu, czuję, że wszystko jest na swoim miejscu

Niewątpliwie kiedy jestem na Korfu - choć nie jest to jedyne miejsce, gdzie tego doświadczam - czuję, że wszystko jest na swoim miejscu - powiedział w Studiu PAP pisarz, filozof i publicysta Tomasz Stawiszyński. Jak dodał, trochę o tym jest jego nowa książka „Czynnik alchemiczny”.

Najnowsza książka Tomasza Stawiszyńskiego „Czynnik alchemiczny” opatrzona została podtytułem „Podróż osobista”. Wydawca - Wielka Litera - opatrzył ją zachęcającym do lektury hasłem: „To nie jest książka o Korfu. A może jednak jest?”. Zwykle podobne slogany niewiele mają wspólnego z treścią dzieła, tym razem jednak jest inaczej. Bo „Czynnik alchemiczny” to ponad wszelką wątpliwość rzecz o Korfu, ale... Ale nie tylko.

- Na Korfu byłem wiele razy. Ile dokładnie, nie umiem powiedzieć, w pewnym momencie przestałem liczyć - opowiadał w Studiu PAP Tomasz Stawiszyński. - Pierwszy raz pojechałem tam 20 lat temu śladami Lawrence'a Durrella, jednego z moich ulubionych pisarzy, Brytyjczyka, choć nie legitymującego się brytyjskim obywatelstwem. Jego najsłynniejsze książki, właściwie wieloksięgi, to „Kwartet aleksandryjski” i „Kwintet awinioński”. Swego czasu zachwyciłem się nimi i postanowiłem zobaczyć miejsce, gdzie długo wraz z rodziną żył. Pojechałem więc, zobaczyłem jego dom, gdzie odwiedził go również w 1939 roku Henry Miller. Wybuchła wojna, więc autor „Zwrotnika Raka” spędził tam jakiś czas, Durrell jako członek korpusu dyplomatycznego został przeniesiony na Rodos. A ja poczułem, że Korfu mnie przyciąga, że czuję się tam wyjątkowo dobrze. I od tej pory jeździmy tam bardzo, ale to bardzo często - wspominał.

Zagadka „Czynnika alchemicznego” polega na tym, że w nowej książce Stawiszyńskiego prawda miesza się z fikcją i czasem trudno rozpoznać punkty, w których się przecinają. - To, co o wyspie, to prawda - rozstrzygnął jednak autor. - Wyspa jest prawdziwa, miejsca są prawdziwe, restauracje i potrawy są prawdziwe, a reszta to już fikcja. Ale fikcja to również prawda - dodał zagadkowo.

Stawiszyński: razem z moją żoną trochę czujemy się już jak ludzie stamtąd

Wielokrotne wizyty na wyspie sprawiły, że pisarz, filozof i publicysta zmienił perspektywę patrzenia na Korfu. - Nie mogę ukrywać, że razem z moją żoną trochę czujemy się już jak ludzie stamtąd, chociaż pozostajemy turystami - podkreślił. - Nie da się jednak ukryć, że jakoś wniknęliśmy w te krajobrazy, w te miejsca, nawiązaliśmy relacje z ludźmi. Ta książka jest fikcją, ale mimo to pozostaje opowieścią o ludziach i miejscach, o związkach między nimi, czasami dosyć osobliwych i tajemniczych. Historie w niej opisane mają swe, czasem odległe, źródła w prawdziwych zdarzeniach, spotkaniach, doświadczeniach. Potem jednak do głosu dochodzi wyobraźnia, postanowiłem tym razem jej posłuchać i pójść za nią - stwierdził.

Więcej

Piotr Kępiński. 	Fot. PAP/Albert Zawada
Piotr Kępiński. Fot. PAP/Albert Zawada

Piotr Kępiński, pisarz, miłośnik Włoch: poznajcie Rzym, którego jeszcze nie znacie [WYWIAD]

„Czynnik alchemiczny” traktować trzeba niczym literaturę w pełnym wymiarze, ale można wyłowić z niej miniatury, na przykład jedzeniu. Na przykład o mężczyźnie, który przygotowywał wspaniałą pastisadę (specjalny makaron z wołowiną lub kogutem, podawany z unikalną mieszanką dwunastu przypraw - PAP), albo o Kostasie Bellosie, właścicielu - jak mówi Stawiszyński: „dziedzicu” - maleńkiej restauracji w Benitses. Bellos opowiedział mu swoją historię i wyłożył filozofię gotowania, autor starał się wiernie ją odwzorować, choć przepuścił przez literackie sito. - Tej restauracji nawet nie wyłowilibyście wzrokiem, jest tak mała - zaznaczył Stawiszyński. - Nie ma tam nawet grilla, kuchnia jest maleńka. Mimo to tamtejsze dania są nieporównywalne z niczym innym, smakują alchemicznie. Klasyczne pozycje kuchni korfucjańskiej, czyli bianco i burdeto, próbowałem odtworzyć później w domu, bo mają z pozoru proste przepisy. I dopiero po rozmowie i instruktażu Kostasa dania te zaczęły chociaż trochę przypominać oryginały, bo wcześniej nie przypominały ich w najmniejszym stopniu - zaakcentował z uśmiechem.

Pytany o to, czy powroty na Korfu nie są formą ucieczki od rzeczywistości, zdecydowanie innej niż ta na wyspie, Tomasz Stawiszyński podkreślił, że „może tam właśnie jest prawdziwa rzeczywistość, a my żyjemy w jej kopii”. - Może to jest świat realny, gdzie to, co ważne, to, co najlepsze, wciąż jest obecne, na swoim miejscu - zastanawiał się. - A my tu tkwimy w codziennym amoku, lęku i rozedrganiu. Oczywiście, jest to jednocześnie świat niemożliwy, bo spełnia się tylko wtedy, gdy się go odwiedza, a nie stale tam jest. Rozmawialiśmy wielokrotnie z mieszkańcami wyspy i wiemy, że trapią ich te same problemy co nas, choć rytm życia jest całkiem odmienny. Niewątpliwie będąc na Korfu, choć nie jest to jedyne miejsce, gdzie tego doświadczam, czuję, że wszystko jest na swoim miejscu. Trochę o tym jest ta książka. O tym, czy to kwestia psychologii, czy sprawa metafizyki. Rzecz jasna nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie - podsumował.

Autor „Czynnika alchemicznego” przyznał, że w książce nie znalazło się kilka historii, ale nie myśli o drugim tomie. - Mogłoby powstać kiedyś wydanie uzupełnione - uśmiechnął się.

Jacek Wakar (PAP)

wj/ miś/gn/

Zobacz także

  • Cezary Trybański Fot. Albert Zawada
    Cezary Trybański Fot. Albert Zawada

    Cezary Trybański: gdy grałem w NBA, nie sądziłem, że w Polsce będą MŚ w koszykówce 3x3

  • Agata Ślusarek
    Agata Ślusarek

    Ekspertka: nie ma inwestycji finansowych bez ryzyka. Oferta „bezpiecznego” zysku w sieci może być oszustwem

  • Sebastiano Giorgi Fot. PAP/Szymon Pulcyn
    Sebastiano Giorgi Fot. PAP/Szymon Pulcyn

    Redaktor naczelny „Gazzetta Italia”: we Włoszech nigdy nie będzie patriotyzmu takiego jak w Polsce

  • Grzegorz Motyka Fot. PAP/Radek Pietruszka
    Grzegorz Motyka Fot. PAP/Radek Pietruszka

    Prof. Motyka: prezydent Zełenski dotychczas nie wykonał żadnego gestu, który można uznać za ukłon wobec Polski

Serwisy ogólnodostępne PAP