Towarzystwo Jana Karskiego: medal Misji Jana Karskiego dla Mateusza Erszkowicza
Towarzystwo Jana Karskiego postanowiło uhonorować medalem Misji Jana Karskiego - Polaka i Amerykanina, sierżanta US Marines i bohatera wojny w Iraku Mateusza Erszkowicza - czytamy w przesłanej we wtorek PAP informacji.
Towarzystwo Jana Karskiego przypomniało, że jednym z powodów niedawnej wizyty ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA była uroczystość pośmiertnego odznaczenia Medalem Honoru sierżanta Michaela Ollisa, który w 2013 roku uratował w Afganistanie życie polskiego oficera Karola Cierpicy. „Dla moralnej symetrii warte jest przypomnienie historii ratowania do końca przez Polaka kaprala US Marine Corps Mateusza Erszkowicza jego amerykańskiego dowódcy sierżanta Alana Shermana i trzech innych kolegów z załogi Hummera - Johna Todda II, Matthew Crawforda i Patricka Adle” - pisze Towarzystwo Jana Karskiego.
29 czerwca 2004 r. sierżant US Marines Mateusz Erszkowicz jechał w pierwszym Hummerze w konwoju długości około jednej mili czteropasmową szosą na południe od Bagdadu. Za kierownicą siedział 25-letni kapral John Todd II, a obok niego 36-letni dowódca, sierżant Alan David Sherman. Z tyłu obok Erszkowicza siedzieli 23-letni szeregowy Mathew Crawford i 21-letni szeregowy Patrick Adle. Około dwóch mil od Rustamiyi żołnierze wpadli w zasadzkę, a pod ich pojazdem wybuchła mina.
„Rzuciło nas na jakieś wysypisko śmieci obok drogi. Zacząłem krzyczeć nazwiska kolegów, żeby sprawdzić, którzy są przytomni. Odezwał się Crawford. Prosił, aby mu pomóc się wydostać... Wypycham drzwi od swojej strony, wychodzę i z drugiej strony wyciągam z pojazdu kolegę. Widzę następnego z przestrzeloną szyją. Krew dosłownie tryska. Urywam kawał materiału z bluzy i staram się zatamować krew. Nie czuję jednak tętna. Obiegam pojazd i wyciągam kierowcę. Z jego ust krew dosłownie bucha. Tak jak uczono na szkoleniu – wkładam palce do ust kolegi i sprawdzam, czy nie ma tam jakiegoś obcego ciała. Nie ma. Chłopak traci puls. Biegnę do sierżanta, wyciągam z wozu. Jeszcze daje znaki życia. Próbuje reanimować go sztucznym oddychaniem. Po kilku minutach sprawdzam puls. Zero. Patrzę na Crawforda leżącego w rowie. Przynajmniej on żyje...” - opisał zdarzenie Erszkowicz.
„Kolesie-marines, jak mnie zobaczyli zażartowali, że mam fajną biżuterię na twarzy. Z policzka zwisał mi... kawałek metalu. Byłem ranny w twarz. Za chwilę widzą, że z lewego buta leje się krew. Cały rękaw też we krwi, bo jestem też trafiony w rękę. »Leciałem« na takiej adrenalinie, że nie czułem nic. Kumple kręcą głowami... Jak ty ich dałeś radę przenosić i reanimować? Nie wiem. Tylko ja i Matt Crawford przeżyliśmy...” - napisał Erszkowicz we wspomnieniu.
Jak przypomniano, Erszkowicz trafił do szpitala w Bagdadzie, a potem został przetransportowany do Ramstein.
W Ocean Township w stanie New Jersey, w żydowskim domu pogrzebowym, z udziałem gubernatora tego stanu pożegnano Alana Davida Shermana. Rabin nim zmówił kadisz, nazwał Shermana „twardym marines o miękkim sercu”. „Ktoś doda, że w tym, co się działo jest znak. Polski imigrant, katolik do końca walczył o życie potomka żydowskich imigrantów. Bo obaj noszą te same mundury Marines. Wszystko o Ameryce. Lekcja patriotyzmu” - napisano w przesłanej PAP informacji.
Jak wyjaśniono, sierżant Alan Sherman był pierwszym żołnierzem, jaki zginął po przekazaniu przez Amerykanów władzy w Iraku ich własnemu rządowi, 801. od „zakończenia wojny” (ogłoszonego przez George'a Busha 1 maja 2003 r.).
Historia Polaka i Amerykanina, kaprala Mateusza Erszkowicza z Sierpca pod Strzegomiem na Dolnym Śląsku, została upubliczniona przez polskie media. „Podziw okazano mu nawet w polskim parlamencie, o co zadbał senator Kazimierza Pawełek, prezes Towarzystwa Jana Karskiego” - napisano w komunikacie Towarzystwa.
„Kiedy nagle odżywa pamięć o polsko-amerykańskim braterstwie broni i gotowości do umierania jednych za drugich jest czas, aby przypomnieć o Mateuszu Erszkowiczu. I do jego amerykańskich medali wojskowych i bojowych dołożyć jeszcze polski Medal Misji Jana Karskiego” - podkreślono w przesłanej informacji.
Jak przypomniano, Jan Karski był w Ameryce imigrantem, obywatelem, a potem dumą narodową Stanów Zjednoczonych. „Mateusz Erszkowicz, polski imigrant, amerykański obywatel idzie w jego ślady. Za to dostaje medal Misji Jana Karskiego” - napisano.
„Akceptując wyróżnienie z wyraźnym wzruszeniem i zapytany, gdzie chciałby je otrzymać, odpowiada, że tylko na grobie Jana Karskiego w Waszyngtonie. Tak się stanie” - zapewniono w liście Towarzystwa Jana Karskiego.
gj/ aszw/ mhr/ sma/