Premier: oprócz Poczobuta, uwolniony duchowny Grzegorz Gaweł i obywatel białoruski, który współpracował z polskimi służbami
Premier Donald Tusk oświadczył, że uwolnienie Andrzeja Poczobuta nie byłoby możliwe, gdyby nie udział polskich służb, w tym Agencji Wywiadu, ABW czy ministra Tomasza Siemoniaka. Zdaniem Tuska, kluczową rolę odegrały też Stany Zjednoczone; wyróżnił również Rumunię, Mołdawię oraz polskich dyplomatów.
Premier Tusk poinformował podczas wtorkowej konferencji, że drugim uwolnionym Polakiem jest duchowny Grzegorz Gaweł. Trzecią przekazaną na polską stronę osobą jest jeden z obywateli białoruskich, którzy współpracowali z polskimi służbami - podał szef rządu. - Jego nazwisko pojawiło się w mediach, ale na jego prośbę nie będę go wymieniał - dodał premier.
- Wreszcie uzyskaliśmy to, do czego zmierzaliśmy przez ostatnie dwa lata (...). Było to możliwe dzięki temu, że w naszych więzieniach przebywali ważni - z punktu widzenia Białorusi, Rosji, Kazachstanu - zatrzymani w Polsce obywatele - podkreślił szef rządu.
Zdaniem Tuska wymiana więźniów nie doszłaby do skutku, gdyby polskie służby nie zatrzymały w odpowiednim momencie „obywateli państw obcych”. Dodał, że wśród nich znalazły się osoby zatrzymane w związku „z zarzutami o działania przeciwko Rumunii i Mołdawii”. - Rozmawiałem z władzami Mołdawii i Rumunii, trzeba było ich przekonać, aby dołączyli do tej wymiany - przyznał premier.
- To są wszystko bardzo skomplikowane kwestie, ale udało mi się przekonać (Rumunię i Mołdawię - przyp. PAP), że zbudowaliśmy ten pakiet pięciu osób do wymiany, dzięki czemu Andrzej Poczobut trafił na polską stronę - powiedział.
W ocenie szefa rządu kluczową rolę w uwolnieniu Poczobuta odegrały Agencja Wywiadu oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wyróżnił też działania Tomasza Siemoniaka (wcześniej szefa MSWiA, a obecnie ministra-koordynatora służb specjalnych), który - jak ocenił premier - „od kilkunastu miesięcy poświęcił bardzo dużo wysiłków, starań i pomysłów, kreatywności, żeby do tego szczęśliwego finału doszło”.
Tusk zaznaczył też rolę polskich dyplomatów, w tym wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Ponadto premier podkreślił wsparcie ze strony sojuszników. - Słowa uznania należą się także naszym rumuńskim i mołdawskim przyjaciołom, bo dzięki ich decyzjom możliwe było skomponowanie tej piątki do wymiany. Kluczową rolę odegrały Stany Zjednoczone. Tutaj wsparcie Amerykanów, nasza współpraca z amerykańskimi służbami, aktywne działanie specjalnego wysłannika do spraw Białorusi, którego prezydent Donald Trump desygnował do tej roli. To wszystko umożliwiło sfinalizowanie tego trudnego procesu - powiedział premier.
Dodał, że już kilka razy było blisko uwolnienia Poczobuta, „a później druga strona zawodziła albo celowo wycofywała się w ostatniej chwili z tego przedsięwzięcia”. Jak zaznaczył, tym razem jednak udało się doprowadzić do szczęśliwego finału dzięki zaangażowaniu wielu osób. - Wszyscy przyłożyli się tutaj z jak najlepszą wolą do uwolnienia Andrzeja Poczobuta - zauważył szef rządu.
- Wszyscy powinniśmy się cieszyć. Ja nie akceptuję żadnej formy wyścigu po brawa za te akcje. Wszyscy, którzy się do tego przyłożyli, wszyscy, którzy mają jakiekolwiek zasługi, naprawdę mogą liczyć na moją autentyczną wdzięczność i takie autentyczne: dziękuję - powiedział Tusk.
Premier relacjonował również swoją rozmowę z Poczobutem i przyznał, że był bardzo poruszony jego pierwszymi słowami. - Kiedy go uściskałem, to on pytał wprost i właściwie, to było coś niesamowitego, kiedy mówi: „no, ale powiedz, będę mógł wrócić, jak będę chciał?” - mówił.
Podkreślił, że zapewnił Poczobuta o tym, że od wtorku jest on „w pełni wolnym człowiekiem” i to on sam zadecyduje o swojej przyszłości. - Od nas masz pełną pomoc, wszystko, co tylko będzie ci potrzebne”. - Ale każdą twoją decyzję uszanujemy - dodał. Premier podkreślił, że Poczobut jest człowiekiem bardzo zdeterminowanym, który „najwyraźniej nie ma zamiaru odpuścić tej sprawy, dla której poświęcił tyle lat wolności i właściwie całe swoje życie”.
Tusk przekazał, że - chociaż Poczobut jest „bardzo wyniszczony więzieniem fizycznie” - to jest „psychicznie w świetnej formie”.
Poczobut przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Alaksandra Łukaszenki trafił do aresztu i stawał przed sądem. Został zatrzymany przez białoruski reżim 25 marca 2021 r. i od tamtej pory przebywał za kratami.
8 lutego 2023 r. Poczobuta skazano na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za „wzniecanie nienawiści” oraz „wezwania do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa”. Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku na północy Białorusi. Został uznany za więźnia politycznego przez organizacje białoruskie i międzynarodowe. (PAP)
andr/ sdd/ js/ grg/