Trener kadry skoczków o sukcesie Tomasiaka: mało kto w nas wierzył, a jednak się udało
- Mało kto w nas wierzył, a jednak się udało. Polskie skoki narciarskie jeszcze nie zginęły - powiedział trener polskiej kadry Maciej Maciusiak po konkursie olimpijskim na normalnej skoczni w Predazzo, w którym Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal. Wygrał Niemiec Philipp Raimund.
Paweł Wąsek w pierwszej serii skoczył 97,5 m, a Kamil Stoch osiągnął 100 m. Te próby nie wystarczyły do awansu do finału. Tomasiak uzyskał 103 m i na półmetku był czwarty.
Konkurs zaczął się dla nas źle. Miało być zupełnie inaczej. Jednak skończył się fantastycznie. To jest medal dla wszystkich, dla całych polskich skoków. Serdeczne gratulacje dla Kacpra i innych zawodników. To nasz wspólny medal. Konkurs kosztował nasz wiele nerwów. W następnych dniach będzie można porozmawiać na spokojnie
Tomasiak w drugiej serii skoczył 107 m i awansował na drugą pozycję. Wyprzedził Francuza Valentina Fouberta i Norwega Kristoffera Eriksena Sundala.
Pierwszy skok nie wyszedł idealnie, ale drugi był fantastyczny. Dostarczył nam wszystkim wiele emocji
W tym sezonie polscy skoczkowie spisywali się poniżej oczekiwań. Tomasiak w czterech zawodach Pucharu Świata uplasował się w czołowej dziesiątce, a w klasyfikacji generalnej jest 14. Stoch, Wąsek, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Aleksander Zniszczoł zajmowali dalsze pozycje.
- Pozdrawiam wszystkie rodziny skoczków narciarskich, które w ostatnim czasie wiele przeszły. Mało kto w nas wierzył, a jednak się udało. Polskie skoki narciarskie jeszcze nie zginęły i na wielkich imprezach będziemy zdobywać kolejne medale. Kacper zrobił wiele dla nas wszystkich - dodał trener Maciusiak.
Tomasiak jest pierwszym polskim sportowcem, który stanął na podium podczas zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech, które potrwają do 22 lutego. Już we wtorek o godzinie 18.45 na normalnej skoczni w Predazzo odbędzie się konkurs drużyn mieszanych.
mg/ krys/ sma/