Trump: niedoszły zamachowiec zostawił manifest, nienawidził chrześcijan
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę, że zatrzymany podczas sobotniej gali korespondentów przy Białym Domu Cole Allen zostawił manifest i nienawidził chrześcijan. Według CBS pisał do swoich bliskich o swoich zamiarach ataku na przedstawicieli administracji Trumpa.
- Kiedy czyta się jego manifest, to widać, że nienawidzi chrześcijan, to jedno jest pewne. Nienawidzi chrześcijan, to była nienawiść. I myślę, że jego siostra, albo brat donieśli o tym, skarżyli się nawet organom ścigania. Więc był, był człowiekiem obciążonym problemami - powiedział Trump w wywiadzie dla Fox News.
Dopytywany o motywację podejrzanego, powtórzył, że „miał wiele nienawiści w sercu” od długiego czasu. - To była sprawa religijna. Był mocno antychrześcijański - powiedział Trump.
Wcześniej telewizja CBS podała, powołując się na wysokiego rangą urzędnika, że śledczy badają listy i pisma, które podejrzany zostawił w swoim pokoju hotelowym i wysłał do rodziny. Z listów tych wynika, że miał on zaatakować urzędników administracji. Podobne doniesienia przedstawiła telewizja Fox News.
Jeden członek rodziny Allena - według Fox News był to jego brat - poinformował o tym służby. Inny, przesłuchany przez śledczych po ataku, powiedział, że Allen wygłaszał radykalne poglądy i stale mówił o planie zrobienia „czegoś”, aby naprawić problemy współczesnego świata. Władze miały też znaleźć na kontach podejrzanego w mediach społecznościowych antytrumpowską i antychrześcijańską retorykę.
Allen miał być członkiem grupy zwanej „The Wide Awakes”, której nazwa odnosi się do abolicjonistycznej organizacji z XIX wieku popierającej Abrahama Lincolna. Miał też wziąć udział w proteście w ramach demonstracji „No Kings”.
P.o. prokuratora generalnego Todd Blanche powiedział w serii wywiadów m.in. dla telewizji NBC i CBS, że zatrzymany miał zamiar zaatakować członków administracji Trumpa, w tym prawdopodobnie samego prezydenta. Zaznaczył jednak, że pełny motyw nie został jeszcze ustalony. Ocenił też, że jak dotąd śledczy uważają, że był on „samotnym wilkiem”.
31-letni podejrzany był z wykształcenia inżynierem i informatykiem. Tworzył też gry komputerowe i pracował na pół etatu jako nauczyciel przygotowujący uczniów do egzaminów na studia w Kalifornii.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/ grg/