Trump przez 39 dni wojny w Iranie dezinformował, a jego wypowiedzi były pełne sprzeczności
Dwutygodniowe zawieszenie broni uzgodnione przez USA i Iran to kolejny przypadek, w którym groźby amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa dotyczące eskalacji wojny zostały odłożone w czasie. W środę przywódca oświadczył, że negocjacje pokojowe z Iranem osiągnęły „duży postęp”.
„Wielki dzień dla pokoju” i plany porozumienia
Tuż po ogłoszeniu zawieszenia broni w wojnie z Iranem, Trump napisał na Truth Social, że nastał „wielki dzień dla pokoju na świecie”. Na stole negocjacyjnym ma się znajdować 15-punktowe porozumienie, które - zdaniem amerykańskiego przywódcy - w większości kwestii zostało już uzgodnione. Strona irańska wcześniej przedstawiła 10-punktowy plan pokojowy.
W ostatnich dniach prezydent USA wielokrotnie groził atakiem na irańską infrastrukturę, w tym elektrownie, mosty i instalacje odsalania wody, jeśli reżim w Teheranie nie zawrze akceptowalnego dla USA porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego i nie otworzy cieśniny Ormuz.
We wtorek Trump zapowiadał, że wraz z wygaśnięciem ultimatum, „w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy się nie odrodzi”. Zaznaczył, że jest szansa na uniknięcie takiego scenariusza, jeśli negocjacje przyniosą „coś konkretnego”. Tego też dnia, zarówno Trump, jak i strona irańska, odrzuciły plan 45-dniowego rozejmu, przygotowany przez mediatorów - Pakistan, Egipt i Turcję.
Od rozpoczęcia konfliktu 28 lutego Trump wielokrotnie żądał otwarcia Cieśniny Ormuz, stawiając kilkukrotnie ultimatum Iranowi. Pierwsze z nich zostało ogłoszone 21 marca, kiedy to prezydent USA dał Teheranowi 48 godzin na pełne otwarcie szlaku żeglugowego pod groźbą zniszczenia kluczowej infrastruktury energetycznej.
Przerwy w atakach i zmienna retoryka
Powołując się na „bardzo dobre i produktywne rozmowy” z irańską władzą, 23 marca, Trump ogłosił pięciodniową przerwę w atakach na elektrownie i infrastrukturę energetyczną kraju. Trzy dni później, 26 marca, przerwa została przedłużona o dodatkowe 10 dni, aby jak stwierdził prezydent USA zrobić miejsce dla trwających rozmów, które „idą bardzo dobrze”. Na początku kwietnia retoryka Trumpa drastycznie się zaostrzyła m.in. w związku z brakiem ustępstw ze strony Iranu, odniesionymi stratami amerykańskiego lotnictwa oraz pogłębiającym się kryzysem energetycznym na świecie.
W tym samym czasie ataki wojsk amerykańskich i izraelskich na Iran trwały nieprzerwanie, choć ich intensywność była uzależniona od przebiegu trwających negocjacji.
Publiczne wypowiedzi Trumpa na temat wojny w Iranie, od czasu jej rozpoczęcia, są pełne sprzeczności: to zapowiada koniec konfliktu, to twierdzi coś wręcz przeciwnego. Zdaniem amerykanistki Małgorzaty Zachary-Szymańskiej wynika to z natury polityki prowadzonej przez prezydenta USA, która jest często pozbawiona strategii i reaktywna.
Początek konfliktu i pierwsze deklaracje
28 lutego rozpoczął się atak wojsk Izraela i USA na Iran. Zaatakowana została siedziba najwyższego przywódcy w Teheranie oraz irańskie cele wojskowe. Dzień po ataku prezydent USA Donald Trump zapowiedział w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „Daily Mail”, że operacja przeciwko Iranowi potrwa „cztery tygodnie lub mniej”. Z kolei 1 marca podczas konferencji prasowej Trump zaznaczył w nagranym w Mar-a-Lago orędziu opublikowanym na Truth Social, że siły USA będą kontynuować operację przeciwko Iranowi do czasu osiągnięcia wszystkich swoich celów.
PAP przeanalizowała wypowiedzi Donalda Trumpa i komunikaty jego administracji, jakie pojawiły się od początku interwencji. Są one często ze sobą sprzeczne.
W różny sposób prezydent USA wypowiadał się np. na temat długości trwania ataków na Iran. Już 3 marca na swojej platformie Truth Social zapewnił, że poinformowano go, iż armia posiada praktycznie nieograniczone zapasy amunicji „klasy średniej i średnio wysokiej”. W związku z tym „wojny mogą trwać bez końca i z sukcesami, przy korzystaniu jedynie z tych zapasów”.
6 marca na Truth Social Trump ogłosił, że nie zaakceptuje żadnego układu z Iranem poza „bezwarunkową kapitulacją”. Oznajmił też, że nowy przywódca Iranu musi być akceptowalny dla Stanów Zjednoczonych. Te słowa doprecyzował rozmowie z amerykańskim serwisem Axios, gdzie zaznaczył, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu, ani uzbrojenia.
Sprzeczne sygnały o końcu konfliktu
8 marca sekretarz obrony Pete Hegseth w wywiadzie dla telewizji CBS News powiedział, że amerykańskie ataki na Iran „to dopiero początek”. Zaledwie dzień później prezydent USA oświadczył tej samej stacji telewizyjnej, że jego zdaniem „wojna jest już praktycznie skończona”, uzasadniając to brakami militarnymi Iranu.
Kolejne deklaracje dotyczące zakończenia ataków na Iran Trump wygłosił 11 marca w rozmowie z Axios. Podczas pięciominutowej rozmowy telefonicznej powiedział portalowi, że „wojna idzie świetnie” i że zakończy się „wkrótce”, bo amerykańskim siłom zbrojnym kończą się cele do bombardowania.
Z kolei osiem dni później, 19 marca, podczas spotkania w Białym Domu z premier Japonii Sanae Takaichi Trump powiedział, że gdyby USA chciało, to by zakończyło wojnę w 2 sekundy, ale stara się postępować rozsądnie.
O planach na zakończenie wojny prezydent USA wspomniał również 16 marca na Gabinecie Owalnym. Pytany o to, czy USA mogłyby szybko zakończyć wojnę z Iranem, odparł: - Tak. Cóż, nie sądzę, ale wkrótce się to skończy. (...) Niedługo będziemy kończyć. Będziemy mieć dużo bezpieczniejszy świat - przekonywał.
To samo Trump powtórzył 17 marca podczas spotkania z premierem Irlandii Michealem Martinem w Białym Domu. Oświadczył, że choć nie jest jeszcze gotowy zakończyć wojny z Iranem, zrobi to w „bardzo bliskiej przyszłości”. Zaś 20 marca portal Axios powołując się na cztery źródła, poinformował, że Trump rozważa zajęcie irańskiej wyspy Chark, przez którą przechodzi około 90 proc. eksportu irańskiej ropy.
Również 20 marca Trump znowu poinformował na Truth Social, że USA jest bardzo blisko osiągnięcia swoich celów i rozważa zakończenie „wielkich wysiłków militarnych na Bliskim Wschodzie”.
Ekspercka ocena wypowiedzi Trumpa
Zdaniem amerykanistki prof. Małgorzaty Zachary-Szymańskiej wypowiedzi Trumpa nie należy rozumieć dosłownie. - To jest przekaz kierowany do bazy wyborczej, taki komunikat z zakresu marketingu politycznego - podkreśliła ekspertka. Zwróciła uwagę, że większość różnego rodzaju dotychczasowych ultimatów Trumpa nie miało ciągu dalszego.
W opinii rozmówczyni PAP linia procesu decyzyjnego administracji amerykańskiej zależy przede wszystkim od bieżących wydarzeń. - Tam nie ma strategii, tam jest reaktywność. Prezydent podejmuje decyzję, bo on jest głównym ośrodkiem budowania polityki zagranicznej, a Departament Stanu ma niewiele do powiedzenia - zaznaczyła ekspertka. Jej zdaniem Trump podejmuje działania opierając się na własnych instynktach, a dopiero potem bada grunt i śledzi reakcję.
Podobnie niespójne są komunikaty na temat ewentualnych rozmów pokojowych. Według Axios administracja prezydenta USA zaczęła wstępne rozmowy na temat tego, jak mogłyby wyglądać negocjacje pokojowe z Teheranem 21 marca. Bieg wydarzeń zmienił jednak wpis Trumpa na Truth Social z 22 marca. Prezydent USA postawił Iranowi warunek, że jeśli ten nie odblokuje cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, armia USA zaatakuje irańskie elektrownie. To ultimatum zostało później wydłużone o pięć dni, a 26 marca Trump ponownie je przedłużył o kolejnych 10.
- Na podstawie tych informacji, które brzmią jak plany, ale planami nie są, tak naprawdę bardzo trudno projektować dalszy rozwój sytuacji - oceniła Zachara-Szymańska.
Reakcja Iranu na propozycje USA
Gdy Trump zadeklarował 23 marca, że obie strony ustaliły główne punkty porozumienia i wkrótce dojdzie do zakończenia wojny, Iran odpowiedział tego samego dnia, że propozycja USA o negocjacji do nich dotarła, jednak od wybuchu wojny nie doszło do jakichkolwiek rozmów.
24 marca, niecałe cztery tygodnie od wybuchu wojny, „New York Times” powołując się na dwóch urzędników wtajemniczonych w sprawę, podał, że Stany Zjednoczone przekazały Iranowi za pośrednictwem Pakistanu 15-punktowy plan zakończenia wojny. Specjalny wysłannik ds. misji pokojowych Steve Witkoff potwierdził dwa dni później wysłanie takiego dokumentu.
Szczegóły 15-punktowego planu nie zostały dotąd upublicznione, jednak media powołując się na swoje źródła, twierdzą, że może on dotyczyć irańskiego programu pocisków balistycznych i programu nuklearnego, a także kwestii szlaków morskich w tym cieśninę Ormuz. 25 marca przedstawiciel władz Iranu powiedział Reutersowi, że wstępna reakcja Iranu „nie jest pozytywna”, ale Teheran nadal analizuje tę propozycję. Po tych słowach rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapowiedziała, że „jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump będzie gotowy rozpętać piekło”.
Kolejne doniesienia o zakończeniu wojny
Zaledwie dzień później amerykański dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, potwierdził po raz kolejny, że Trump chce zakończyć wojnę z Iranem - tym razem - w ciągu kilku tygodni. Mimo to 26 marca sam Trump stwierdził, że Iran „błaga o porozumienie” i to Teheranowi zależy na nim bardziej niż jemu.
Zaś już 9 marca, według Reutersa, propozycje jak zakończyć konflikt z Iranem miał przedstawić Trumpowi podczas rozmowy prezydent Rosji Władimir Putin.
W opinii prof. Zachary-Szymańskiej chaos w tych komunikatach może też świadczyć o tym, że Trump liczył na szybkie zdławienie Iranu przez amerykańską potęgę militarną, co jednak nie nastąpiło. - Choć Irańczycy są adwersarzem dużo słabszym, wykorzystali bardzo skutecznie swoje zasoby i godzą w kondycję amerykańskiej i światowej gospodarki poprzez wstrzymanie dostaw surowców. Jednocześnie aktywnie przeobrażają strefy wpływów w regionie Bliskiego Wschodu - powiedziała ekspertka. - Jednak niezależnie od tego, co się wydarzy, prezydent USA powie, że ta interwencja to był kolejny wielki sukces Ameryki - dodała. (PAP)
mzb/ wm/ bst/ mow/ ep/