Media o rozejmie z Iranem: Trump kupił sobie czas kosztem Izraela, nie usunięto głównych zagrożeń
Dzięki zawarciu rozejmu z Iranem prezydent USA Donald Trump kupił sobie czas kosztem Izraela. Przy tym nie usunięto głównych zagrożeń i reżim w Teheranie nadal ma wzbogacony uran i nie zobowiązał się do przerwania programu nuklearnego czy rakietowego - podkreśliły w środowych komentarzach izraelskie media.
Zdaniem portalu Ynet, o ile Trump może twierdzić, że osiągnął sukces w dwóch obszarach o tyle zawieszenie broni pozostawia Izrael w sytuacji trwałego zagrożenia i niepodjętych decyzji. Teheran nie wycofał się z żadnych żądań, a podstawy do optymizmu prezydenta USA wydają się słabe.
Media chłodno o rozejmie
Trump „de facto żąda od Izraela zapłacenia rachunku za rozejm” zawarty w nocy z wtorku na środę. Portal argumentuje, że o ile amerykański prezydent zwolnił się zawartym zawieszeniem broni z obowiązku ewentualnego spełniania gróźb, to Izrael może zostać zmuszony do wstrzymania ofensywy mającej na celu rozbrojenie atakującego go z Libanu Hezbollahu lub przynajmniej zneutralizowanie na dłuższy czas zagrożenia, jakie stwarza on dla północnego Izraela.
„Bez względu na rozejm, Iran nadal ma 441 kg uranu wzbogaconego do 60 proc. co wystarczy do produkcji około 10 głowic jądrowych. Materiał jest zakopany głęboko pod ziemią w obiektach, do których dostęp został zablokowany przez amerykańskie naloty, ale gdyby Iran odzyskał do nich dostęp, mógłby potencjalnie produkować broń jądrową. Po drugie, cieśnina Ormuz nie została jeszcze ponownie otwarta dla swobodnej żeglugi. Po trzecie, reżim nie został obalony. Władza wydaje się teraz skoncentrowana w rękach wysokich rangą funkcjonariuszy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i duchownych, z których wielu to ekstremiści religijni” - twierdzi portal.
Dwa główne problemy Izraela
Zdaniem Ynet teraz Izrael stoi przed dwoma głównymi problemami: jak dokończyć kampanię w Libanie i jak przekonać Trumpa, by nie znosił pochopnie sankcji wobec Iranu i nie uwolnił zamrożonych irańskich funduszy. Złagodzenie presji gospodarczej pomogłoby reżimowi uspokoić część społeczeństwa, sfinansować sojuszników – zwłaszcza Hezbollah – i odbudować potencjał militarny.
Portal Times of Israel uważa, że gdyby „obecny rząd Izraela miał większe kompetencje dyplomatyczne, koordynowałby działania z wieloma państwami w regionie, które obawiają się o swoją przyszłość oraz mobilizowałby publiczne i prywatne inicjatywy, aby jeszcze bardziej uświadomić szerokiej opinii publicznej w Ameryce, że dzisiejszy pogrzebany lub zniszczony irański program nuklearny może jutro stać się irańskim arsenałem nuklearnym i że zagrożenie nie ma charakteru regionalnego, lecz globalny”.
Choć Trump zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że USA zaatakują, jeżeli zorientują się, że Iran usiłuje wydobyć wzbogacony uran, to - pyta portal - „co z niedaleką przyszłością, kiedy nie będzie już prezydentem? I co, jeśli okaże się, że czekają nas inne, niemożliwe do przewidzenia niespodzianki, w postaci nieznanego dotąd postępu w pracach nad bombą?”.
Media zaprzeczają sugestiom Trumpa
Portal zaprzeczył sugestiom prezydenta USA, że nowe władze Iranu są bardziej skłonne do rozmów. Zdaniem Times of Israel „nowe” twarze Iranu są takie same jak „stare” — z tą różnicą, że „niedawno uświadomiły sobie ich ogromny potencjał do wywierania presji na świat poprzez kontrolę nad cieśniną i uświadomienie sobie, że broń jądrowa uczyniłaby je zasadniczo niezniszczalnymi”. Trump doskonale wie, że „irański reżim, któremu wypowiedział wojnę, pozostaje u władzy, a jego ambicje nuklearne wcale nie są przyćmione”. (PAP)
os/ ap/ ppa/