Upadek koalicji rządowej w Rumunii. Co dalej? Ekspert podał najbardziej możliwy scenariusz
Po upadku we wtorek proeuropejskiej koalicji rządowej w Rumunii kierowanej przez premiera Ilie Bolojana najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje rząd mniejszościowy - powiedział PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Kamil Całus.
Koalicja upadła po przegłosowaniu przez parlament wotum nieufności dla rządu. Do głosowania doszło, gdy rząd Bolojana utracił większość parlamentarną, ponieważ 23 kwietnia koalicję opuściła Partia Socjaldemokratyczna (PSD), która tworzyła ją od czerwca 2025 r. wraz z Partią Narodowo-Liberalną (PNL) premiera, liberalnym Związkiem Ocalenia Rumunii (USR) i Demokratycznym Związkiem Węgrów w Rumunii (UDMR). Wniosek o wotum nieufności złożyli wspólnie PSD oraz skrajnie prawicowa i eurosceptyczna partia Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR).
Kryzys w Rumunii
Jak podkreślił ekspert, po uchwaleniu wotum nieufności PNL i USR zadeklarowały we wtorek, że nie chcą odtwarzać dotychczasowej koalicji ani tworzyć nowego gabinetu z udziałem PSD. Ponieważ PNL i USR, nawet przy wsparciu UDMR, nie mają większości parlamentarnej, mogłoby się wydawać, że jest to deklaracja chęci przeprowadzenia przedterminowych wyborów. - Tak naprawdę jest to ruch taktyczny, żeby zmusić byłego koalicjanta, PSD, do poparcia mniejszościowego rządu stworzonego przez te ugrupowania - wyjaśnił analityk.
Partia Socjaldemokratyczna od początku konsekwentnie powtarzała, że nie chce niszczyć koalicji, a jest jedynie zainteresowana zmianą na stanowisku premiera. - Ostatecznie doszło do głosowania nad wotum nieufności i teraz PNL i USR próbują przerzucić piłeczkę na stronę PSD, argumentując, że skoro socjaldemokraci zagłosowali razem z partią przeciwną im nie tylko politycznie, ale i ideowo - czyli z AUR - to niech sami stworzą z nią większość - podkreślił ekspert.
Najbardziej możliwy scenariusz w Rumunii
Jednak PSD nie jest zbytnio skłonna do tej opcji, ponieważ przez lata partia ta i AUR wzajemnie się zwalczały, a ich postulaty często się wykluczają. Dlatego możliwość utworzenia przez te partie koalicji jest w ocenie analityka mało prawdopodobna. Z tego względu wtorkowa deklaracja PNL i USR jest „próbą postawienia PSD pod ścianą”, aby ta musiała zgodzić się na poparcie rządu mniejszościowego. Na jego czele najpewniej stanie ktoś z PNL lub - w ramach negocjacji z PSD - tzw. premier techniczny, czyli osoba formalnie niezwiązana z żadną z tych partii.
Zdaniem eksperta najmniej prawdopodobny wydaje się scenariusz przedterminowych wyborów, co wynika z kilku powodów. Jak wyjaśnił analityk, jednym z najważniejszych jest fakt, że w całej historii niepodległej Rumunii od 1989 r. nigdy nie doszło do takiej sytuacji. Poza tym istotne jest, że takie przedterminowe wybory nie opłaciłyby się żadnej partii.
PSD mogłaby w nich liczyć w najlepszym wypadku na takie samo poparcie co w wyborach w grudniu 2024 r., a najpewniej byłoby ono niższe ze względu na niepopularne reformy ekonomiczne koalicji. Także dla AUR decyzja o przedterminowych wyborach nie wydaje się najlepszą opcją. Choć podczas ostatnich wyborów partia uzyskała 18 proc. głosów, a obecnie według sondaży mogłaby liczyć na około 30-40 proc., to dla AUR lepszym rozwiązaniem byłoby pozostanie w opozycji do czasu planowych wyborów na zimę 2028/2029 i stopniowe zwiększanie popularności wśród wyborców.
Jak podkreślił ekspert, obecny kryzys polityczny jest kontynuacją tego, który rozpoczął się od unieważnienia w grudniu 2024 r. przez Sąd Konstytucyjny pierwszej tury wyborów prezydenckich, zorganizowanych pod koniec listopada. Przyczyną tej decyzji były zarzuty wobec jednego z kandydatów - Calina Georgescu, który zdobył wówczas pierwsze miejsce - o nadużycia podczas kampanii i złamanie zasad uczciwej konkurencji wyborczej, a także wsparcie ze strony „podmiotu zewnętrznego”, z sugestią, że chodzi o Rosję.
Wszystkie te zawirowania sprawiają, że w kraju panuje wysoki poziom zniechęcenia wobec politycznego establishmentu. Według najnowszego sondażu dotyczącego ogólnych nastrojów społecznych ok. 80 proc. Rumunów zadeklarowało, że kraj zmierza w złym kierunku. - Dla około 40 proc. system polityczny jest tak zepsuty, że nie da się go już w żaden sposób naprawić i trzeba go po prostu zmienić, czyli 40 proc. Rumunów opowiada się w praktyce za rewolucją w swoim kraju - powiedział PAP analityk. (PAP)
ek/ kar/ ppa/