O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

W przekazie Białego Domu atak na Iran jest jak gra komputerowa

Od początku ataków USA i Izraela na Iran Biały Dom wykorzystuje w swoim przekazie na temat wojny odniesienia do gier komputerowych, memów i popkultury. Podejście administracji w Waszyngtonie i bombastyczny język używany przez jej urzędników budzą kontrowersje, ale i podziw internautów.

Donald Trump i Pete Hegseth Fot. PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL
Donald Trump i Pete Hegseth Fot. PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL

Animowana postać z popularnej gry „Call of Duty” wklepuje na tablecie kod wystrzału bomb. Chwilę później na ekranie widać - przez kamery termowizyjnych dronów - prawdziwe bomby i rakiety spadające na budynki, wyrzutnie pocisków i dronów albo torpedę uderzającą w irańską fregatę. „Dzięki uprzejmości czerwono-biało-niebieskich” - brzmi podpis. To jeden z wielu niekonwencjonalnych filmików opublikowanych przez Biały Dom w serwisach społecznościowych od rozpoczęcia operacji „Epicka Furia”.

Także w innych oficjalnych materiałach sceny pokazujące rakiety siejące zniszczenie mieszają się z memami, urywkami z kreskówki „Spongebob kanciastoporty”, gry „Grand Theft Auto” i hollywoodzkich filmów. „Sprawiedliwość po amerykańsku” - głosi jeden z wpisów, ilustrowany obrazami wybuchów przeplatanymi scenami z „Bravehearta”, „Breaking Bad”, „Transformersów” i japońskiego anime. W kolejnym widzimy samoloty ruszające do akcji i bombardujące Iran w rytm „Macareny”.

Administracja Donalda Trumpa nie przedstawiła dotąd zrozumiałego uzasadnienia i celów wojny z Iranem, ale przyjęta przez władze strategia ma na celu wzbudzić wojenny entuzjazm, zwłaszcza wśród najmłodszych wyborców prezydenta - ocenia w rozmowie z PAP David Greenberg, profesor dziennikarstwa, medioznawstwa i historii na Wydziale Komunikacji i Informacji Uniwersytetu Rutgers w New Jersey.

- Wydaje się, że ma to na celu wzbudzenie entuzjazmu pewnej części ludności, głównie mężczyzn, a zwłaszcza młodszych mężczyzn, którzy lubią gry takie jak „Call of Duty” - mówi Greenberg. - Podkreślając dramatyczny, spektakularny wymiar wojny i amerykańską potęgę militarną, administracja być może zdoła wzbudzić entuzjazm dla swoich działań - dodał.

Więcej

Prezydent USA Donald Trump. Fot. PAP/EPA/	JIM LO SCALZO
Prezydent USA Donald Trump. Fot. PAP/EPA/ JIM LO SCALZO

Prezydent USA: „bezwarunkowa kapitulacja” Iranu będzie wtedy, gdy nie będzie już mógł walczyć

Pod wrażeniem sukcesów wojska USA w prowadzonej wojnie zdaje się być sam Trump, który na każdym kroku podkreśla dokonania sił USA „na poziomie, jakiego nikt nigdy nie widział”. Podczas spotkania z szefami firm technologicznych Trump przestrzegł jednego z mówców, by mówił krótko, bo „musi wrócić i popatrzeć na wojnę”.

W strategię tę wpisuje się też bombastyczna, triumfalna retoryka przedstawicieli administracji, a zwłaszcza pełne bon motów i retorycznych fajerwerków wystąpienia szefa Pentagonu - od pewnego czasu ministra wojny - Pete'a Hegsetha. W każdym wystąpieniu podkreśla on, że działania sił USA są „zabójcze”, „bezlitosne”, „bezwzględne”, „siejące śmierć i zniszczenie”.

- To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest uczciwa. Bijemy ich, gdy leżą, i tak właśnie powinno być – powiedział podczas pierwszej konferencji prasowej po rozpoczęciu wojny. - Już po nich - skwitował. W tym samym wystąpieniu ogłosił, że USA „kończą z politycznie poprawnymi wojnami”, i porównał sytuację Irańczyków do drużyny futbolu amerykańskiego, która miała wygrać, ale skończyły się jej rozpisane wcześniej zagrania, przez co jest w rozsypce i nie jest w stanie zaplanować kolejnych.

Komentarze wokół retoryki administracji Trumpa wokół wojny z Iranem

Zarówno wpisy Białego Domu, jak i retoryka Hegsetha wzbudziły oburzenie i niesmak krytyków i komentatorów.

„Wojna to nie pieprzona gra wideo. Sześciu Amerykanów nie żyje, a życie tysięcy innych jest narażone przez waszą nielegalną, nieuzasadnioną wojnę” - skomentowała jeden z filmików senatorka Partii Demokratycznej Tammy Duckworth, weteranka US Army, która straciła obie nogi w wojnie w Iraku. Inny weteran, były szef brytyjskiego prawicowego ugrupowania UK Independence Party Henry Bolton przyznał, że propagandowe filmy Białego Domu wywołują u niego dyskomfort.

„Kiedy spadły na ciebie fragmenty czyjejś głowy, gdy poczułeś smród palonego ciała, zobaczyłeś rozerwane i rozrzucone po ziemi zwłoki, (...) wtedy wiesz, że (wojna - PAP) nie jest jak gra komputerowa, hollywoodzki film ani opowieść o kibicowaniu drużynie piłkarskiej” - podkreślił.

Więcej

Fot. PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH
Fot. PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Nocne uderzenia na Teheran i Rijad. Przeszło 1300 ofiar cywilnych w Iranie

Oceniając popisy retoryczne Hegsetha, magazyn „The Atlantic” ocenił, że „jak się wydaje, minister obrony jest niezdolny do traktowania spraw życia i śmierci z choćby najmniejszą odrobiną szacunku czy pokory”.

Biały Dom postrzega swoje podejście komunikacyjne do wojny jako sposób na pominięcie tradycyjnych mediów.

„Tradycyjne media chcą, żebyśmy przepraszali za eksponowanie niesamowitego sukcesu armii Stanów Zjednoczonych, ale Biały Dom nadal będzie eksponował w czasie rzeczywistym liczne przykłady niszczenia irańskich pocisków balistycznych, zakładów produkcyjnych i marzeń o posiadaniu broni jądrowej” – powiedziała PAP w oświadczeniu wicerzeczniczka Białego Domu Anna Kelly.

- Propaganda jest częścią każdej wojny, po obu stronach. Tak było od czasów wynalezienia nowoczesnych mediów - ocenia w rozmowie z PAP Jonathon Narvey, specjalista od PR i właściciel firmy Mind Meld PR. Jego zdaniem celem Białego Domu jest podtrzymanie morale. Zaznaczył, że o porażce USA w Afganistanie lub Wietnamie zadecydowały w dużej mierze nie wojskowe realia, lecz nastroje w kraju.

Sondaże wskazują, że wojna z Iranem nie jest popularna wśród Amerykanów. Według badania dla radia NPR przeciwko działaniom zbrojnym jest 56 proc. z nich, podczas gdy 44 proc. je popiera.

Wojenny przekaz administracji wpisuje się w ogólną strategię medialną Białego Domu, zwłaszcza w serwisach społecznościowych, polegającą na porzuceniu dotychczasowych norm i bezpardonowych, często wulgarnych atakach na krytyków w mediach. Za podejściem tym stoi dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung, który - jak tłumaczył w wywiadzie dla „Vanity Fair” - jest „nieograniczony tradycyjnymi i przestarzałymi obyczajami politycznymi”.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ akl/ ał/

Zobacz także

  • F-35A, zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Bo Amstrup
    F-35A, zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Bo Amstrup

    Baza w Łasku gotowa na przylot pierwszych F-35. Dowódca: to generacyjna zmiana

  • Prezydent USA Donald Trump. Fot. PAP/EPA/WILL OLIVER
    Prezydent USA Donald Trump. Fot. PAP/EPA/WILL OLIVER

    Chaos ws. ceł wprowadzonych przez Trumpa. Jest nowa decyzja sądu

  • Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez. Fot. PAP/EPA/Henry Chirinos
    Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez. Fot. PAP/EPA/Henry Chirinos

    Rodriguez odrzuciła słowa Trumpa o „51. stanie” USA: nie jesteśmy kolonią

  • Zbigniew Ziobro. Fot. PAP/Art Service
    Zbigniew Ziobro. Fot. PAP/Art Service

    Sprawa wyjazdu Ziobry do USA. Co z relacjami z Waszyngtonem? Ekspert spokojny

Serwisy ogólnodostępne PAP