Sprawa wyjazdu Ziobry do USA. Co z relacjami z Waszyngtonem? Ekspert spokojny
Sprawa wyjazdu Zbigniewa Ziobry do USA jest bardzo niecodzienna, nie wpłynie w istotny sposób na relacje polsko-amerykańskie – powiedział PAP Matthew Boyse, były wysoki rangą dyplomata. Wyraził też sceptycyzm wobec doniesień, że decyzję o przyznaniu wizy Ziobrze miał podjąć Biały Dom.
Rozmówca PAP, który w pierwszej administracji Donalda Trumpa odpowiadał za stosunki z Europą Środkową, wyraził zaskoczenie zarówno samym wjazdem byłego ministra sprawiedliwości do USA, jak i tym, jak mogło do tego dojść. Były dyplomata, obecnie ekspert think tanku Hudson Institute, wyraził jednocześnie znaczny sceptycyzm wobec doniesień polskich mediów, według których decyzja o przyznaniu wizy Ziobrze miała zapaść na szczeblu Białego Domu, a sekretarz stanu Marco Rubio i ambasador Tom Rose mieli zostać w tej sprawie przegłosowani.
Zbigniew Ziobro w USA
- To byłoby bardzo, bardzo rzadkie, żeby decyzja wizowa trafiła aż do Białego Domu – ocenił Boyse. Moje wyjściowe stanowisko, to sceptycyzm – dodał, zaznaczając, że potrzebne byłyby „bardzo, bardzo dobre dowody", by takie twierdzenie postawić. Boyse przyznał jednocześnie, że nie może wykluczyć, iż doniesienia te są prawdziwe.
- Jest niezerowa szansa, że to prawda – powiedział. Dodał jednak, że byłby jeszcze bardziej zdziwiony, gdyby Ziobro otrzymał w USA azyl, bo zwykle Stany Zjednoczone nie przyznają azylu obywatelom przyjaznych państw. Jego zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że Ziobro przebywa w USA na podstawie wizy pracowniczej.
Zaskoczenie sytuacją wyrazili też inni byli amerykańscy dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP. Jak wyjaśnił jeden z nich, zastrzegając anonimowość, szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) ma uprawnienia, by umożliwić wjazd dowolnej osoby do Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli nie posiada dokumentów podróży, na podstawie warunkowego zwolnienia imigracyjnego.
- Może też, oczywiście, działać na polecenie prezydenta. Okoliczności tej sprawy są nietypowe, ale takie uprawnienia były w przeszłości wykorzystane do wpuszczenia dysydentów politycznych, co może być wytłumaczeniem dla administracji USA - powiedział.
Inny dyplomata, który w przeszłości zajmował się stosunkami z Polską, również był zaskoczony sprawą.
- Oczywiście jest to bardzo dziwne, bo w ten sposób kwestionuje się wymiar sprawiedliwości sojusznika NATO - dodał.
Stosunki Polska-USA
Jednak zdaniem Boyse'a, sprawa nie powinna wpłynąć na stosunki Polski z USA.
- Na poziomie profesjonalnym, relacja jest solidna jak skała – powiedział Boyse. Jak ocenił, sprawa Ziobry jest jednym z wielu drobnych „incydentów dyplomatycznych”, jakie zdarzają się w stosunkach ze wszystkimi krajami. - Nie wyolbrzymiałbym znaczenia tej sprawy dla relacji dwustronnych – podkreślił.
Boyse zwrócił uwagę, że obie strony koncentrują się na „większym obrazie” – przede wszystkim na bezpieczeństwie na wschodniej flance NATO i na wyzwaniach ze strony Rosji i Chin. Zdaniem Boyse'a, nadmierne poświęcanie uwagi sprawie Ziobry może jednak mieć negatywne skutki dla relacji.
- Im bardziej media rozpalają nastroje, tym bardziej ludzie w Białym Domu to zauważają, i nie robi to dobrego wrażenia – powiedział, określając eskalację medialną wokół tej sprawy jako „potencjalny błąd strategiczny”.
Boyse odniósł się też do szerszego kontekstu prawnego sprawy, zaznaczając, że kwestie prawne związane z zarzutami wobec Ziobry są „bardzo, bardzo skomplikowane” i trudne do oceny bez szczegółowej wiedzy prawniczej. Zwrócił uwagę na zjawisko, które porównał do amerykańskiego „lawfare” – sytuacji, w której stawiane są zarzuty karne, ale sprawy nie są doprowadzane do finału sądowego. - Nigdy nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia i to zostawia negatywny posmak – ocenił.
Biały Dom a sprawa Ziobry
Przyznał też, że to możliwe, że o sprawie Ziobry mógł wiedzieć Biały Dom. Boyse sam w ub.r. był autorem krytycznego raportu na temat praworządności w Polsce i ścigania polityków PiS przez prokuraturę. Podobne tematy podnosić mieli w rozmowach z urzędnikami Białego Domu również w ub.r. ówczesny kandydat na prezydenta RP Karol Nawrocki oraz jego doradcy, w tym Adam Bielan.
Krytycznie o działaniach obecnego rządu wypowiadali się również wiceprezydent J.D. Vance (wówczas jako senator), który mówił o „aresztowaniu przeciwników politycznych”, a także grupa republikańskich kongresmenów, którzy w liście do Komisji Europejskiej twierdzili, że rząd Donalda Tuska chciał „uciszyć i zniszczyć opozycję” przed wyborami prezydenckimi 2025 r.
Prokuratura zarzuca Ziobrze m.in., że jako minister sprawiedliwości kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
Pod koniec 2025 r., gdy Sejm zgodził się na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Ziobry, a prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, okazało się, że Ziobro opuścił Polskę i przebywa w Budapeszcie. Pod rządami Viktora Orbana, na początku br. Zbigniew Ziobro i jego b. zastępca w resorcie sprawiedliwości Marcin Romanowski otrzymali na Węgrzech ochronę międzynarodową. Wobec Romanowskiego warszawski sąd w połowie lutego wydał ponownie europejski nakaz aresztowania; wniosek prokuratury o ENA wobec Ziobry znajduje się w sądzie. W niedzielę rano media poinformowały, że Ziobro opuścił Węgry i udał się do Stanów Zjednoczonych. Wieczorem były szef MS potwierdził informacje o swoim pobycie w USA.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ ktl/ ppa/