Ustawa o zarobkach medyków. Rząd przyjął projekt
Rząd przyjął projekt ustawy umożliwiającej zbieranie informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z nr PESEL - poinformował we wtorek rzecznik rządu Adam Szłapka po posiedzeniu Rady Ministrów.
Rzecznik powiedział, że projekt pozwoli na zebranie danych dotyczących wynagrodzeń konkretnych medyków w oparciu o numer PESEL, „co pomoże w ustalaniu kosztów świadczeń zdrowotnych i w lepszym zarządzaniu systemem”. Szłapka zaznaczył, że ma to pomóc „zarządzić i wprowadzić dokładniejsze zmiany w tym systemie" i „najpierw trzeba posiąść te wszystkie informacje”.
Zarobki medyków pod lupą
Teraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) otrzymuje ze szpitali i przychodni zanonimizowane informacje o wynagrodzeniach. Tym samym agencja nie może przypisać kontraktów do jednej osoby i ustalić łącznej wysokości wynagrodzenia przypadającego na konkretnego lekarza.
Rząd zajął się zarobkami medyków w związku z głośną sprawą lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł. Powiedział o tym przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. - Z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów złotych lekarzy bez specjalizacji, to jest coś niepokojącego - zaznaczył szef rządu.
Premier wskazał, że dostęp rządowej agencji do „rzetelnej informacji, jak wyglądają zarobki w poszczególnych jednostkach” jest także w interesie lekarzy.
- Wszystkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały o tym, że coś budzi i moralną, i być może prawną, a na pewno organizacyjną zasadniczą wątpliwość, my musimy to możliwie szybko przeciąć. Ta informacja jest niezbędna, aby skutecznie i adekwatnie wyceniać samą procedurę, udział zarobków we wszystkich kosztach szpitala itd. I dlatego przyjmiemy dzisiaj bardzo króciutki projekt ustawy, który umożliwi agencji rządowej orientację, kto w jakich miejscach ile zarabia, tak żeby to zracjonalizować i żeby nie dochodziło do - mam nadzieję, pojedynczych - skandalicznych sytuacji - zaznaczył premier.
Burza wokół lekarza-radnego
Lekarz, którego temat podjęły media, był zatrudniony m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym. W szpitalu kontrolę prowadzą NFZ oraz warszawski ratusz.
- W związku z doniesieniami medialnymi Narodowy Fundusz Zdrowia zaczął postępowanie kontrolne w tej placówce. Kontrola obejmuje m.in. weryfikację spełnienia wymogów w zakresie personelu lekarskiego w szpitalnym oddziale ratunkowym - poinformował PAP we wtorek Paweł Florek, dyrektor biura komunikacji funduszu.
Medyk jest jednocześnie radnym dzielnicy Ursus. Został wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej. W poniedziałek szef warszawskich struktur tej partii Marcin Kierwiński poinformował, że radny zrezygnował z członkostwa w KO.
Naczelna Izba Lekarska złożyła w poniedziałek zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie lekarza. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski powiedział PAP, że z medialnych doniesień wynika, że grafik pracy lekarza pokrywał się z jego wystąpieniami w mediach i w Senacie.
- Gdyby to się potwierdziło, to jest przewinienie zawodowe - opuszczenie dyżuru medycznego i stanowi podstawę do wszczęcia postępowania. Zostało złożone zawiadomienie i będziemy wyjaśniać, czy faktycznie miało to miejsce - powiedział rzecznik.
Na stronie lecznicy opublikowano oświadczenie, w którym zarząd szpitala informuje w jakich obszarach lekarz, o którego chodzi wykonuje w szpitalu zadania. To udzielanie świadczeń zdrowotnych w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), w tym koordynowanie pracy SOR - „zakres przedmiotowej umowy dotyczy koordynowania pracy w SOR, ale jednocześnie i przede wszystkim udzielania świadczeń zdrowotnych”. Lekarz realizuje też w szpitalu szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii oraz udziela świadczeń zdrowotnych w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Zarząd szpitala napisał w oświadczeniu, że lekarz w 2025 roku wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych (to oznacza pracę średnio 10,5 godziny siedem dni w tygodniu). Nie był zatrudniony na umowę o pracę. Poinformowano, że stawka godzinowa wynika z przeprowadzonego ogólnodostępnego i jawnego konkursu, a lekarz, o którym mowa „był jedyną osobą, która przystąpiła do konkursu w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, w tym koordynowania pracą w SOR. Stawka zaproponowana w konkursie była stawką rynkową i niczym nie odbiega od stawek stosowanych w innych SORach w warszawskich szpitalach” - czytamy w oświadczeniu.
Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt ustawy, w którym jest zapis pozwalający na powiązanie informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. Zapisy te były dodane po konsultacjach publicznych w procedowanej przez rząd wielowątkowej ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Rzecznika MZ Anna Choszcz-Sendrowska przekazała PAP, że projekt, który we wtorek przyjął rząd, dotyczy tylko wątku wynagrodzeń i powiązania ich numerem PESEL.
Resort zdrowia przygotowuje też projekt, który określałby jaki procentowy udział w budżecie szpitala miałyby stanowić wynagrodzenia. Ministerstwo chciałoby, żeby to było 60-70 procent. (PAP)
kra/ kcz/ ktl/ ppa/