„Wielki spisek globalnych elit” - jak Davos karmi teorie spiskowe i skrajne narracje
W sieci krążą teorie o Davos, według których elity rzekomo planują tam m.in. nakaz zabijania zwierząt domowych czy obowiązek jedzenia owadów. To siła kłamstwa powtarzanego tysiąc razy, które może skłonić do zastanowienia się, czy najbardziej absurdalne teorie nie są prawdą – powiedziała PAP Aleksandra Michałowska-Kubś z NASK.
Możemy się spodziewać powtórki znanych już narracji o rzekomym kontrolowaniu społeczeństw i narzucaniu ograniczeń, m.in. pod pretekstem ochrony klimatu – dodała Michałowska-Kubś. Konferencja rozpoczęła się w poniedziałek, a w sieci – jak przekazała PAP NASK – już pojawiły się wpisy sugerujące m.in., że Forum miałoby rzekomo narzucić wprowadzenie osobistego limitu emisji dwutlenku węgla powiązanego z cyfrowym dowodem osobistym.
To fake news krążący w sieci już od ubiegłego roku, według którego Unia Europejska w ramach Zielonego Ładu miałaby nałożyć na obywateli państw członkowskich indywidualne limity emisji dwutlenku węgla. Ich przekroczenie rzekomo skutkowałoby brakiem możliwości zakupu żywności, odzieży czy paliwa. Takie przepisy w Unii Europejskiej nie istnieją. Instrumentem ograniczania emisji jest natomiast – krytykowany przez część polityków jako hamujący rozwój gospodarczy – system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), który obejmuje przedsiębiorstwa, a nie konsumentów.
W sieci krążą również wpisy sugerujące, że elity zgromadzone w Davos – określanym przez zwolenników teorii spiskowych mianem „zlotu czarownic” – miałyby za zamkniętymi drzwiami planować pozbawienie społeczeństw własności prywatnej, deindustrializację gospodarki oraz zmuszanie ludzi do jedzenia owadów przy jednoczesnym ograniczeniu spożycia mięsa.
Michałowska-Kubś przypomniała, że znaczna część spotkań i wystąpień na Forum jest transmitowana na żywo. Zamknięte spotkania również się odbywają, jednak – jak zaznaczyła – nie jest to praktyka wyjątkowa, lecz typowa dla tego rodzaju wydarzeń. Dodała, że organizowane od 1971 r. Światowe Forum Ekonomiczne w Davos (WEF) jest organizacją non profit i „nie ma żadnej mocy narzucania czegokolwiek poszczególnym krajom”. Davos to – jak podkreśliła – przykład tzw. miękkiej siły (soft power), czyli przestrzeń spotkań światowych przywódców i liderów biznesu.
W tym roku szwajcarskie Davos ma gościć ok. 400 liderów politycznych z całego świata, w tym 65 szefów państw i rządów.
Szczyt w Davos. Teorie spiskowe na temat spotkania
Wbrew teoriom nt. Davos spotykające się tam co roku elity często mają odmienne zdanie na różne tematy, spierają się, co poniekąd przeczy wizji wspólnej tajnej agendy, która miałaby tam powstać. W tym roku też możemy się tego spodziewać – podkreśliła.
W Davos wystąpi m.in. prezydent USA Donald Trump, który przybędzie z największą w historii konferencji delegacją. Komentatorzy spodziewają się jego starcia z europejskimi politykami na tle sporu dotyczącego Grenlandii. Sama obecność prezydenta Stanów Zjednoczonych może być również zaprzeczeniem krążących w sieci teorii spiskowych o planowaniu w Davos ograniczeń klimatycznych. Trump jest bowiem obecnie jednym z najpotężniejszych denialistów teorii o zawinionych przez człowieka zmianach klimatycznych i pod hasłem „drill baby drill” („wierć, kochanie, wierć”) wspiera zwiększenie produkcji paliw kopalnych w USA.
W sieci pojawiły się również wpisy o rzekomych „przeciekach”, według których w Davos miałby wystąpić prof. Klaus Schwab, założyciel i były szef Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), aby obiecać uczestnikom konferencji „życie po śmierci” w postaci awatarów.
W rzeczywistości ponad 80-letni prof. Schwab od ubiegłego roku nie kieruje WEF i nie ma oficjalnych informacji o jego ewentualnym wystąpieniu podczas tegorocznego Forum w Davos. Jego miejsce na czele organizacji zajął Borge Brende, były norweski minister spraw zagranicznych oraz były wiceprzewodniczący Norweskiej Partii Konserwatywnej. Jak podkreślono, Schwab wspominał o awatarach podczas wcześniejszych wystąpień skierowanych do młodych wolontariuszy, mówiąc w żartobliwym tonie o możliwych zmianach technologicznych, które mogą nastąpić w ciągu kolejnych 50 lat.
Przy okazji poprzednich edycji WEF w sieci pojawiały się również nieprawdziwe informacje, m.in. o rzekomym zakazie posiadania przydomowych ogródków działkowych, istnieniu paramilitarnej formacji Konferencji czy – jak określiła to Michałowska-Kubś – skrajnie absurdalne narracje o nakazie zabijania zwierząt domowych w celu ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Nierzadko pojawiały się także przekazy idące jeszcze o krok dalej, łączące działania WEF z „żydowskim spiskiem”, który miałyby realizować elity spotykające się co roku w Davos.
Najpopularniejszą teorią spiskową w mediach społecznościowych w kontekście Forum Ekonomicznego w Davos jest tzw. Wielki Reset, nawiązujący do tytułu książki Klausa Schwaba, w której w rzeczywistości poruszał on kwestie wyjścia z kryzysu pandemicznego.
Internauci nagłaśniający teorię Wielkiego Resetu wierzą jednak, że jest to część „wielkiego spisku globalnych elit”, które miały rzekomo zaplanować pandemię COVID-19 i wprowadzić ograniczenia, takie jak lockdown, aby celowo doprowadzić do załamania gospodarczego i utworzenia socjalistycznego, globalnego rządu światowego.
Kiedy BBC Monitoring badało w 2021 roku zasięg wpisów o „Wielkim Resecie”, zarejestrowano ponad osiem milionów interakcji na Facebooku i niemal dwa miliony udostępnień na Twitterze.
Tymczasem teorię, nagłaśnianą od czasów pandemii COVID-19, wysnuto na podstawie wystąpienia w czerwcu 2020 roku w Davos ówczesnego księcia Walii, który zaproponował postrzeganie pandemii jako szansy na stworzenie „zupełnie nowych, zrównoważonych gałęzi przemysłu”. Wtórował mu Klaus Schwab, argumentując, że pandemia stanowi rzadką okazję do budowy „zdrowszej, bardziej sprawiedliwej i dostatniej przyszłości”.
Dlaczego ludzie wierzą w teorie spiskowe
Zapytana o to, kto czyta i udostępnia w sieci tego typu teorie spiskowe, Michałowska-Kubś powiedziała PAP, że to wynika z „prawidłowości działania internetu, które sprzyjają podobnym zjawiskom, utrwalaniu takich skrajnych narracji”. Ekspert z NASK wymieniła m.in. tzw. bańki filtrujące i „królicze nory”. Użytkownicy sieci, po obejrzeniu kilku filmików, otrzymują według niej coraz więcej podobnych materiałów i zaczynają się utwierdzać w wierze w słuszność jakiejś teorii spiskowej, zamykając się w specyficznych bańkach.
To siła kłamstwa powtarzanego tysiąc razy, które może skłonić kogoś do zastanowienia się, czy nawet najbardziej absurdalne teorie nie są jednak prawdą. Potem brniemy w fałszywe treści, błędne założenia i znajdujemy się w tej „króliczej norze”, która jest rodzajem tunelu iluzji – podkreśliła Michałowska-Kubś.
Według Josepha Uscinskiego, profesora nauk politycznych na Uniwersytecie Miami i badacza mediów, nie oznacza to jednak, że użytkownicy mediów społecznościowych i internetu są „stale zanurzeni” w morzu teorii spiskowych. W rozmowie z PAP naukowiec badający teorie spiskowe zaznaczył, że do dziś nie ma solidnych dowodów na to, by w ostatnich latach wzrosła liczba teorii spiskowych w sieci.
Latami badałem poziom wiary w teorie spiskowe w internecie i utrzymuje się on na podobnym poziomie – nie wzrósł nawet w trakcie pandemii – ocenił Uscinski. Dodał, że ludzie nie są stale narażeni na kontakt z fałszywymi informacjami i teoriami spiskowymi, chyba że sami ich szukają, bo już w nie wierzą. – Ludzie lubią informacje, które nie są dla nich wyzwaniem, ale utwierdzają w tym, w co wierzą – podkreślił.
Część teorii spiskowych zawdzięcza według niego swoje największe zasięgi politykom, a nie zwykłym internautom. Niektóre trafiły nawet do mainstreamu.
O „Wielkim Resecie” zaczęli mówić np. amerykańscy politycy i komentatorzy prawicy, o czym donosiła telewizja CNN. Określenie to pojawiało się m.in. w konserwatywnym Fox News, w programach byłego dziennikarza tej stacji Tuckera Carlsona.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ bst/ mhr/ grg/