Wimbledon - rywalka Świątek „gdy się rozwinie, już się nie zatrzyma”
„Gdy się rozwinie, już się nie zatrzyma” - taki napis w rodzimym języku ma na bluzie Alexandra Eala. 21-letnia tenisistka z Filipin będzie w sobotę rywalką Igi Świątek w 3. rundzie Wimbledonu. Choć w Wielkim Szlemie pierwszy raz wygrała dwa mecze, to o skali jej talentu Polka już się przekonała.
Ealę i cztery lata starszą Świątek kilka rzeczy łączy. Przede wszystkim dokonania obu są historycznymi w ich krajach. Świątek była pierwszą polską mistrzynią wielkoszlemową i liderką rankingu.
Poprzeczka zawieszona przed Ealą wisiała znacznie niżej - rok temu została pierwszą tenisistką z Filipin, która wygrała mecz w Wielkim Szlemie w erze Open. Teraz jest pierwszą, która wystąpi w 3. rundzie. Żadna jej rodaczka nie była notowana w czołowej "30" rankingu WTA.
- To niesamowite, że mogę robić coś takiego dla mojego kraju, ale myślę, że wywołuje to u mnie dużo emocji także dlatego, że realizuję po prostu osobiste cele - powiedziała w Londynie, gdzie jest rozstawiona z numerem 29.
Obie lubią też trenować w akademii Rafaela Nadala na Majorce. Eala tenisowe rzemiosło szlifowała w niej w latach 2018-23.
„Kapag lumago, hindi na hihinto” - tak w języku tagalskim brzmi motywacyjny slogan na bluzie Filipinki. Zbliżonym związkiem frazeologicznym w języku polskim byłoby „łapanie wiatru w żagle”.
Eala rozpędu nabiera od ubiegłorocznego turnieju w Miami. Wówczas, zajmując 140. miejsce w rankingu, dotarła do półfinału, a po drodze pokonała m.in. Świątek i Amerykankę Madison Keys.
Łącznie w trakcie kariery 10-krotnie zmierzyła się z rywalkami z najlepszej 10 rankingu. Sześć z tych meczów wygrała, a w kontekście sobotniego pojedynku z Polką wrażenie robią jej niedawne dokonania w Berlinie.
Na tamtejszych kortach trawiastych również doszła do półfinału, wygrywając m.in. z wiceliderką rankingu Kazaszką Jeleną Rybakiną i Ukrainką Eliną Switoliną. W marcu w Indian Wells pokonała natomiast Amerykankę Coco Gauff.
- Zawsze chciałam być tenisistką. Uwielbiam rywalizację. Uwielbiam stawiać czoła chwilom pełnym presji. Uwielbiam wychodzić z takich momentów silniejsza niż byłam wcześniej - powiedziała zapytana przez PAP, co najbardziej lubi w życiu zawodowej tenisistki.
Świątek grała z nią dwa razy. Oprócz porażki na twardych kortach w Miami, ma na koncie zwycięstwo na madryckiej „cegle”. Teraz przyszedł czas na trawę. Polka Wimbledon wygrała rok temu, co na tej nawierzchni jest największym osiągnięciem, ale Eala, zachowując proporcje, również radzi sobie na niej bardzo dobrze. To na trawie, rok temu w Eastbourne, osiągnęła swój jedyny jak na razie finał w cyklu WTA Tour. W tym sezonie wygrała natomiast challenger w Birmingham.
- Dla mnie będzie to trudny sprawdzian, ale postaram się, żeby dla niej również była to ciężka przeprawa - powiedziała Eala o nadchodzącym meczu ze Świątek.
- Iga wygrała Szlema na trawie, na mączce, na „hardzie”. Czeka mnie więc duże wyzwanie, ale myślę, że jestem gotowa stawić mu czoła - dodała.
Świątek również spodziewa się ciężkiego meczu.
- Gra bardzo podstępnie i mogę się domyślać, że na trawie, ze względu na nawierzchnię, jest to jeszcze bardziej zdradliwe. Na pewno wykorzystuje swoje atuty, zmianę rytmu. Przygotuję się i będę gotowa - zapowiedziała Polka, która stara się powtórzyć wyczyn Sereny Williams.
Słynna amerykańska tenisistka jako ostatnia 10 lat temu zdołała obronić tytuł w Wimbledonie.
Z Londynu - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ pp/ ep/