O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Wimbledon - Świątek: cały czas lubię grać w tenisa

W obecnym sezonie Iga Świątek notuje znacznie słabsze wyniki niż w poprzednich latach, a oznaką gorszej dyspozycji jest odpadnięcie już w 3. rundzie Wimbledonu. Po sobotniej porażce zapewniła jednak, że motywacji do treningów jej nie brakuje. - Cały czas lubię grać w tenisa - powiedziała.

Iga Świątek. Fot.  EPA/NEIL HALL
Iga Świątek. Fot. EPA/NEIL HALL

W tym sezonie najlepszym wynikiem Polki pozostaje półfinał turnieju w Rzymie. Choć obrona tytułu w Wimbledonie wydawała się zadaniem niezwykle ciężkim, to porażka z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin 6:7 (9-11), 2:6 już w 3. rundzie może być traktowana jako rozczarowanie. Dla Świątek jednak nie jest.

- Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawiają. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od początku i spróbować po prostu poprawić swój tenis - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Dopytana przez PAP, co po tylu sukcesach nadal ją napędza do pracy dodała:

- Mam poczucie, że nie można się poddawać. Cały czas chcę grać w tenisa, lubię grać w tenisa. To jest wystarczająca motywacja.

Szukając przyczyn sobotniej porażki Świątek w oczy rzuca się olbrzymia liczba popełnionych przez nią niewymuszonych błędów. Miała ich aż 44, co oznacza średnio dwa w każdym gemie. Polka m.in. psuła wydawać by się mogło proste piłki przy siatce.

- Naprawdę nie potrafię wyjaśnić uderzeń ramą przy drive wolejach. Zwykle zagrywam je dobrze. Takie jest życie - powiedziała.

Świątek przyznała też, że miała problem z wyjątkowo wolnym serwisem Eali. W drugim secie Polce udało się przełamać rywalkę tylko raz.

- Przy wolnym serwisie musisz wejść w głąb kortu i nagle robi się on krótszy. Czułam, że muszę uderzać krócej. Nie potrafiłam się dostosować do tego serwisu. Ludziom może się wydać, że wolniejszy serwis jest łatwiejszy do odegrania, ale jest dokładnie odwrotnie - powiedziała.

Więcej

Hubert Hurkacz. Fot. EPA/ADAM VAUGHAN
Hubert Hurkacz. Fot. EPA/ADAM VAUGHAN

Hurkacz awansował do 1/8 finału Wimbledonu

Średnia prędkość pierwszego podania Filipinki wyniosła 140 km/h. Świątek serwowała średnio 165 km/h, a liderka rankingu Aryna Sabalenka w swoim piątkowym meczu - 178 km/h.

Pierwszy set rozstrzygnął bardzo zacięty tie-break, w którym Świątek miała dwie piłki setowe przy serwisie rywalki. Przy wyniku 9-9 serwująca Polka nie zdołała zdobyć punktu. Chwilę później Eala zamknęła partię.

- Żałuję dwóch błędów popełnionych w tie-breaku, nie pamiętam przy dokładnie jakim wyniku. Mogłam wtedy zagrać odważniej. Na Wimbledonie trzeba być odważnym - zdradziła.

Problemem trapiącym Świątek w ostatnich miesiącach jest to, że w krótkim czasie potrafi przegrać kilka gemów z rzędu i z powstałych wówczas kłopotów już się nie wydostaje. Tak było i tym razem. Drugiego seta Polka zaczęła od przegrania czterech gemów. Nie był to jednak efekt rozpamiętywania przegranego tie-breaka.

- Mentalnie trudniejsze do zaakceptowania były te przestrzelone returny. Wiedziałam, że ona zaserwuje wolno, wiedziałam, co mnie czeka, ale był to kompletnie inny rytm niż ten, do którego jestem przyzwyczajona. Co raz trudniej było mi returnować i coraz ciężej zaakceptować ten fakt - przyznała.

Na trzeciej rundzie Świątek poprzednio zakończyła Wimbledon w 2024 roku. Z Ealą zmierzyła się po raz trzeci i doznała drugiej porażki. Tak szybkie odpadnięcie Polki oznacza, że w rankingu spadnie z trzeciego co najmniej na szóste miejsce.

- Czasami nie jest łatwo, ale wszystkie się z tym zmagamy. Każda z nas walczy czasami z emocjami, czasami z jakimiś myślami. To nie jest tak, że tylko jak mam takie wyzwania - podsumowała Świątek.

Miesiąc temu nadspodziewanie szybko, bo w 1/8 finału, odpadła we French Open. Obie porażki odbiera inaczej.

- Tutaj mam poczucie, że zadecydowały kwestie tenisowe. Walczyłam, ale to nie wystarczyło. Oczywiście mogłam zagrać lepiej, ale ona grała świetnie i wykorzystała swoje szanse. W Paryżu przede wszystkim nie radziłam sobie z presją i zagrywałam niecelnie - oceniła.

Z Londynu - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)

wkp/ krys/ grg/

Zobacz także

  • Iga Świątek. Fot. EPA/NEIL HALL
    Iga Świątek. Fot. EPA/NEIL HALL

    Świątek odpadła w trzeciej rundzie Wimbledonu

  • Alexandra Eala. Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
    Alexandra Eala. Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER

    Wimbledon - rywalka Świątek „gdy się rozwinie, już się nie zatrzyma”

  • Iga Świątek. Fot. PAP/EPA/ADAM VAUGHAN
    Iga Świątek. Fot. PAP/EPA/ADAM VAUGHAN

    Wimbledon. Świątek awansowała do trzeciej rundy

  • Iga Świątek Fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN
    Iga Świątek Fot. PAP/EPA/TOLGA AKMEN

    Świątek awansowała do drugiej rundy Wimbledonu

Serwisy ogólnodostępne PAP