„Od tego dnia Anglikom nic już nie szło dobrze”. Włoska prasa o brexicie
„Klątwa zwana brexitem” - tak włoski dziennik „La Repubblica” podsumował kolejny kryzys polityczny w Wielkiej Brytanii, gdzie premier Keir Starmer zapowiedział dymisję. Gazeta podkreśliła w 10. rocznicę brexitu, że najbardziej stabilny kraj Europy stał się „niemożliwy do rządzenia”.
Publicysta rzymskiej gazety napisał: „Dokładnie w ciągu 10 lat brexit zmielił sześciu brytyjskich premierów, a teraz siódmy będzie musiał zmierzyć się z tą fatalną decyzją, która zamieniła numer 10. przy Downing Street, historyczny symbol stabilności, w drzwi obrotowe”.
Autor komentarza zaznaczył, że na miejsce laburzysty Keira Starmera ma przyjść kolejny polityk Partii Pracy Andy Burnham z - jak dodał - „obietnicą zatrzymania karuzeli władzy, odwrócenia kursu politycznego chaosu i gospodarczego upadku oraz przywrócenia partii bardziej wyraźnie lewicowego programu”.
Nawiązując do postaci faworyta na stanowisko premiera, publicysta zaznaczył: „W jego planach na razie pozostaje w tle prawdziwa kwestia leżąca u podstaw kryzysu, który wstrząsnął Zjednoczonym Królestwem: wyjście z Unii Europejskiej, przypieczętowane referendum z 23 czerwca 2016 roku. Ale zbieżność 10. rocznicy brexitu z kolejną dymisją premiera nie jest przypadkowa”.
„Od tamtego dnia Anglikom nic już nie szło dobrze”
Na łamach rzymskiego dziennika podkreślono, że „od tamtego dnia Anglikom nic już nie szło dobrze”, a brexit wywołał niestabilność gorszą niż ta, którą miały Włochy w czasach pierwszej Republiki.
Komentator napisał, odnosząc się do obecnych problemów społecznych, gospodarczych i politycznych Wielkiej Brytanii: „Jeśli potrzebny był dowód na to, jak wiele znaczy przynależność do UE, Londyn poświęcił się dostarczając go na własnej skórze całemu kontynentowi”.
„Dziś jeszcze wyraźniej widać, że decyzja z 2016 roku o wyjściu z Unii była błędem i że wobec gigantów takich jak Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja sprawdza się stare przysłowie: w jedności siła. Krok po kroku, być może ponownie otwierając tę kwestię w wyborach w 2029 roku, Andy Burnham ma na swoich barkach odpowiedzialność za przywrócenie Wielkiej Brytanii tam, gdzie sytuują ją historia i geografia: w Europie” - podsumowała „La Repubblica”.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ mal/