Włoszczowska: marzy mi się, aby PKOl był ikoną, im więcej szumu, tym gorzej dla sportu
Marzy mi się, aby Polski Komitet Olimpijski był ikoną jako instytucja; im więcej szumu, tym gorzej dla sportu - powiedziała w Studiu PAP członkini MKOl Maja Włoszczowska. Dodała, że najbardziej boli ją to, że w związku z aferą z Zondacrypto odciągana jest uwaga od polskich sportowców i ich wyników.
Włoszczowska w Studiu PAP powiedziała pytana o sytuację w PKOl, że wszyscy chcieliby, aby tę instytucję problemy takie jak obecnie omijały.
- Sponsor PKOl (firma Zondacrypto - PAP) okazał się bardzo nietrafionym sponsorem. Wszyscy myślimy jak z tej sytuacji wybrnąć. Prawda też jest taka, że nikt świadomie nie podjął współpracy ze sponsorem, który - jak powiedziałam dyplomatycznie - okazał się nietrafionym. Był to niefortunny wybór, to dobre określenie. Mam nadzieję, że znajdą się środki na to, aby wypłacić nagrody sportowcom - powiedziała Włoszczowska.
Dodała, że w jej ocenie jest to przede wszystkim lekcja na przyszłość, aby każdego potencjalnego partnera PKOl bardzo dobrze weryfikować.
Lepiej zainwestować środki w firmy, które w tym pomogą, aby uniknąć podobnych sytuacji na przyszłość
Prezesi polskich związków sportowych oraz minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki podczas spotkania w Warszawie 24 kwietnia wystosowali oświadczenie, w którym nawołują do dymisji prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Radosława Piesiewicza.
W spotkaniu wzięli udział m.in. prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich i wiceprezes PKOl Adam Korol, wiceprezes Polskiego Związku Lekkoatletyki Tomasz Majewski czy właśnie członkini MKOl Włoszczowska.
Włoszczowska powiedziała w Studiu PAP, że spór ws. PKOl nikomu nie służy, ale całe środowisko jest rodziną olimpijską i musi wypracowywać rozwiązania, żeby sport miał wyłącznie czysty i pozytywny wizerunek.
Marzy mi się, aby PKOl był ikoną, jeżeli chodzi o instytucje. Im więcej szumu, tym gorzej dla sportu. Chcielibyśmy, aby cała atencja mediów koncentrowała się na sportowcach, których mamy wspaniałych. Zimowe igrzyska olimpijskie, które są za nami, były jednymi z najlepszych. Dawno nie mieliśmy czterech medali olimpijskich z jednej imprezy zimowej. Najbardziej boli mnie to, że w tym wszystkim odciągana jest uwaga od tego, co najważniejsze, czyli polskich sportowców i ich wyników
Według informacji PAP z czwartkowego wieczora wciąż nie rozliczone zostały nagrody PKOl w tokenach w wysokości 950 tys. zł dla trójki medalistów zimowych igrzysk w Mediolanie. Dotyczy to skoczków narciarskich Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska oraz panczenisty Władimira Semirunnija. Miała je wypłacić firma Zondacrypto.
- Dziś nie stać nas na wypłatę tych premii dla medalistów - powiedziała PAP rzeczniczka Polskiego Komitetu Olimpijskiego Katarzyna Kochaniak-Roman, dodając, że inny sponsor Polkomtel nie zapłacił styczniowej faktury, zerwał umowę i zalega dużą sumę.
Rzecznika PKOl potwierdziła PAP, że transza od Zondacrypto, z której miały zostać wypłacone premie dla medalistów, nie wpłynęła. Podkreśliła, że po uregulowaniu zaległości przez Polkomtel pierwszą decyzją będzie przesłanie zaległych środków na konta olimpijczyków.
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz 23 kwietnia zapowiedział, że jeśli do końca kwietnia nie wpłynie kolejna transza środków z giełdy kryptowalut Zondacrypto, to zerwie umowę sponsorską.
- Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - powiedział Piesiewicz na antenie RMF FM.
- I natychmiast znika neon z siedziby PKOl - dodał.
Jak poinformował Eurosport, w czwartek wieczorem neon został usunięty. Na zamieszczonym filmie widać osoby na wysięgniku samochodowym, które wygaszają napis na budynku PKOl.
Giełda kryptowalut Zondacrypto jest od 22 października 2025 roku sponsorem generalnym PKOl. Zgodnie z umową siedziba PKOl zmieniła nazwę na „zondacrypto Centrum Olimpijskie”, a w lutym na budynku, który od 20 lat nosi też imię Jana Pawła II, pojawił się wielki neon reklamujący sponsora. Po podpisaniu umowy w Monako PKOl ogłosił, że po raz pierwszy w historii nagrody za wyniki otrzymają także olimpijczycy, którzy w tegorocznych zimowych igrzyskach we Włoszech uplasują się na miejscach 4-8. Premie sponsor miał przekazać w tokenach, ale tego nie uczynił.
17 kwietnia śledztwo w sprawie niewypłacalności Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczają śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych. Wówczas Premier Donald Tusk podawał, że według szacunków poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy ludzi.
Wśród nich znaleźli się również polscy olimpijczycy, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie trafiły na ich konta Zondacrypto. Łącznie firma za wyniki w tegorocznych igrzyskach we Włoszech miała im przekazać w tokenach 1,38 mln złotych. Zawodnikom z lokat 4-8, którym nie udało się spieniężyć tokenów do czasu zaprzestania działalności przez giełdę, środki zabezpieczył jeden ze sponsorów PKOl.
Autor: Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ af/ kgr/